Bajka o Śmierci

Autor: duncan

Podstawy bioinformatyki

Przyszła tak, żeby nikogo nie obudzić. Weszła cicho, przez okno, nie zawracając sobie głowy konwenansami.

Nie odwiedza się ludzi nocą. Tak zawsze mówił jej tato. Ale ona ciągle jeszcze wstydziła się pokazywać w ciągu dnia. Nie wiedziałaby jak się zachować. Co powiedzieć gdyby ktoś ją zapytał – Dlaczego przyszłaś? Co teraz ze mną będzie? Czy po drugiej stronie czeka na mnie Bóg? Albo po prostu zaczął stawiać opór, prosić ją, że może jednak nie, może później, że jeszcze tyle rzeczy do zrobienia... No cóż, za mało doświadczenia. Ale to się zmieni. Powiedzieli jej, że jak trochę popracuje, to się wyrobi. Tym czasem tą robotę odwalali starsi stażem.

Było kilku takich nowych, co się nie bali pójść w dzień, spojrzeć na tego, do kogo przychodzili. Tylko, że czasem strasznie głupie sytuacje potem z tego wychodziły. Bo na przykład jeden opowiadał, że jak go taki dziadek prosił, to w końcu nie wytrzymał i go wypuścił, i potem ten dziadek opowiadał wszystkim znajomym, że jakiś świetlisty tunel widział, łąkę, bo głupio było mu mówić, jak to jest naprawdę. I po co?

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy