Ciastko, karmel, czekolada

Autor: mati_koc

            Mama właśnie skończyła sprzątać i chcąc wytchnąć po ciężkiej pracy zasiadła w swoim ulubionym fotelu wraz z książką. Podsunęła stojącą w kącie pokoju pufe i wyciągnęła strudzone nogi. Swoją lekturę otworzyła w miejscu zaznaczonym podczas ostatniego czytania i gdy już miała zamiar łączyć litery w słowa, a słowa w zdania wpadł jej do głowy niecodzienny podstęp. Postanowiła odwiedzić każdego z podejrzanych z osobna i przeprowadzić coś w formie małego przesłuchania by ustalić sprawce. Uznała, że takie zagranie może przynieść jej mnóstwo zabawy i śmiechu. Odłożyła więc książkę. Dziś nie dowie się co kryje hotel Panorama Kinga. Prędko opuściła wygodny fotel i skierowała się do pierwszego z pokoi.

            Za drzwiami czekał nie przeczuwający niczego Kamil. Leżał na łóżku wpatrując się w śnieżnobiały sufit. Co chwila podrzucał białą piłkę w czarne łaty. Zawsze marzył o tym by zostać bramkarzem i strzec bramki wielkiego Realu Madryt, a w taki sposób często gdy nie miał nic do roboty trenował swój chwyt. Usłyszał pukanie do drzwi, chwycił piłkę i grzecznie usiadł na łóżku. Klamka została naduszona, drzwi się uchyliły, a zza nich zgrabnie wsunęła się mama. Kamil uśmiechnął się pełną gębą trzymając piłkę na kolanach.

- Przecież mówiłam, że w domu się nie gra – wchodząc i widząc futbolówkę zaczęła mama.

- Tak wiem, ale… - zamarł na chwilę, szukając dobrego tłumaczenia.

- Ale mniejsza teraz o to – wybawiła go z opresji, siadając obok niego, znów słodko się uśmiechnął – przyszłam tutaj w sprawie tortu.

- Ja go nie dotykałem – nagle jej przerwał.

- Tak wiem, ale z drugiej strony to winny się tłumaczy.

- Ale ja nie jestem winny.

- To kto według Ciebie to zrobił?

- Nie wiem – odpowiedział. Mama nie wiedziała czy rzeczywiście mówił prawdę, czy może dziecięca solidarność aż tak silnie oddziałuje. Z jednej strony cieszyło ją to, że dzieciaki są tak oddane wobec z siebie, z drugiej jednak mogła odczuć próbę oddalania się z ich strony.

- Jeśli powiesz mi kto to zrobił, to pozwolę Ci pograć na komputerze do dwudziestej czwartej – zbyt późno ugryzła się w język, wiedziała, że wypowiedziała te słowo zbyt pochopnie. W ogóle ich nie przemyślała. Miała nadzieję, że Kamil puści je mimochodem. Na daremne, usłyszał je bardzo wyraźnie i pobudzony z szeroko otwartymi oczyma zdradzającymi lekką nadzieję odpowiedział:

- Nie wiem kto babrał się w cieście, ale mogę się dowiedzieć.

- O nie, o to Cię nie proszę, widzę że nie Ty to zrobiłeś. Właśnie to chciałam zweryfikować. Już Ci nie przeszkadzam, wychodzę poczytać, a Ty tu nie graj w piłkę.

- A co z komputerem? – ośmielił się spytać.

- Miesięczny zakaz korzystania z niego obowiązuje.

- Ale dlaczego? Przecież nie ja to zrobiłem.

- Nie ważne. Odpowiedzialność zbiorowa – tymi dwoma krótkimi zdaniami zakończyła rozmowę, wstała i opuściła pokój, zamykając za sobą drzwi.

 

Ohh, Kamil by tego nie zrobił. Jest na tyle duży by zdawać sobie sprawę z konsekwencji złych czynów, po za tym ten jutrzejszy mecz ligi mistrzów w telewizji. Nie ryzykowałby przecież zakazu oglądania tak ważnego spotkania. Muszę dokładnie przemyśleć całą sprawę i lepiej przygotować się do następnej rozmowy. Na pewno nie mogę tak lekkomyślnie rzucać słowami i z pewnością nie powinnam prosić ich o to by wskazywali samych siebie. To niemoralne zachowanie. Lepiej niech trzymają sztamę. To jest jakiś swego rodzaju przejaw lojalności wobec siebie i choć dotyka mnie w sposób w jaki nie chcę by mnie trafiał to należy go uszanować i zrozumieć. Lojalność jest bardzo ważna.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy