Que debemos pasar tiempo juntos. Tom II. Rozdział 2

Autor: Pilar

Nagle poczuła dotyk na ramieniu. Ostrożnie odwróciła się i zobaczyłam swojego brata. Usiadł obok i również zaczął rzucać kamykami.

            - Co się dzieje siostra?

            - Nic.

            - Przecież widzę. Widzę, że z czymś się gryziesz.

            - Pamiętasz Jakuba? Kiedyś, jak nocowałeś u mnie poznaliście się.

            - No pamiętam. Zrobił ci coś?

            - Zerwaliśmy tydzień temu. Zaraz po mojej obronie.

            - Jak to?

            - Miał wypadek samochodowy. Przyjechałam po niego do szpitala. Pokłóciliśmy się. Kiedy wracaliśmy do domu wysiadł z auta, kiedy zapaliło się czerwone światło i ot tak zerwał ze mną.

            - Może był w szoku. Wiesz wypadek. Zadzwoń do niego. Porozmawiajcie. Może jeszcze coś da się naprawić.

            - Ale nie o to chodzi. Wiesz, ja pamiętam jego spojrzenie. Pełne nienawiści i gniewu. Zdałam sobie sprawę, że to nie była miłość.

            - To siostra, o co chodzi?

            - Nie masz pojęcia, jak to boli.  Byliśmy razem przez 5 lat. Nie jest tak łatwo zapomnieć. To takie głupie. Wiem, że to nie było to, a jednocześnie nie potrafię przejść nad tym do porządku dziennego. To nie to, co ty. Masz dziewczynę, niebawem pewnie  narzeczoną. Zaplanowane życie. Jesteś szczęśliwy. A ja?

            - Inko wiesz, że ty też znajdziesz. Po co tracić czas na rozpamiętywanie przeszłości. Jesteś tu żeby zacząć od nowa. Więc zacznij.

 

***

W tym samym czasie po drodze prowadzącej nad strumyk wędrował mężczyzna. Ze zdziwieniem obserwował przyrodę i zmiany, jakie w niej zaszły od ostatniej wizyty tutaj. A było to tak dawno temu. Pamiętał jednak wszystko. Tu na brzegu polany zawsze bawili się w chowanego albo w berka. Tam dalej, na skraju lasu, toczyli zimą bitwy na śnieżki. A tam za lasem zjeżdżali na sankach ze sporej górki. Ileż to razy nabił sobie sporej wielkości siniaka? Nie pamiętał już, ale na pewno dużo. Przeszedł jeszcze kilka kroków i zatrzymał się. Wspomnienia powróciły. Niska dziewczynka o długich blond włosach stanęła mu przed oczyma. Nadal pamiętał jej twarz. Wesoła, zawsze rozpromieniona. Jej zielone oczy kusiły i magnetyzowały. Ten uśmiech rozpoznałby zawsze o każdej porze dnia i nocy. Minęło trzynaście lat odkąd ostatnio ją widział, a pomimo to czuł ciągle to samo na samą myśl o niej. Już wtedy zakochał się w niej. Cóż wtedy znaczyło to uczucie. Był młody.  W głowie miał jeszcze zabawę i chęć zaimponowania kolegom. Robił wszystko, by wyprzeć z siebie to, co odczuwał, będąc w jej pobliżu. Dlatego tak ucieszył się na wiadomość wyjazdu do Nowego Yorku. Wiedział, że wtedy zapomni. Zacznie nowe życie. Jednak tak się nie stało. Mijały lata, on dojrzewał. Poznawał dziewczyny, które mu się podobały. Tworzył związki, ale rozpadały się one równie szybko, jak się zaczynały. Cały czas miał ją w pamięci. Wiedział, że to bez sensu. Był pewien, że minęło już tyle czasu. Ona na pewno się zmieniła. Przez tyle lat zdążyła pozapominać wszystko, łącznie z nim. To skąd to uczucie? Tyle lat starał się nie pamiętać. Wmawiał sobie, że to tylko szczenięce zauroczenie. Wierzył w to do momentu powrotu. Znowu zaczął rozmyślać.  Był niezmiernie ciekaw, jak teraz wygląda. Czy ułożyła sobie życie? Czy się zmieniła? Rozmyślanie przerwał mu dźwięk dochodzący nieopodal. Przed sobą miał dwie osoby: kobietę i mężczyznę. Jego wzrok spoczął na kobiecie. Był pewien jednego. To na pewno ona. Te same rysy twarzy, magnetyzujące, choć smutne oczy. To musiała być jego Inka. Młodzi ludzie zatrzymali się. Przez chwilę, jakby chciał coś powiedzieć, ale nie umiał wydobyć z siebie głosu.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy