Dla ciebie

Autor: ritina

Takie małe oczka tyle lat były i patrzyły myślały a nic nie mówiły

Niby głupie zabawy do życia przygotowywały cieibe i mnie

Cichutko stukały kroki we mgle czy w śniegu czy we wodzi szły w mą stronę

Łezki opadały mi po policzku, gdy ty objąłeś mnie i nie widziałam tego

Czas leciał nie ubłaganie liczył godziny jakie mi podarowałeś bez cenne każde minuty

kiedy odjeżdzałeś serce tęskniło lecz milczało jak grób bo nie wiedziało

Później kiedy sprawę sobie zdało, bało się walczyć nie walczyć

Być nie być którą drogę wybrać to ten moment, a może jednak nie jeszcze nie

Żyć tak dalej obok a jednak oddzielnie wzdychając i uśmiechając sie do siebie

Oczy nasze świecące jak gwiazdy na niebie ciągną do siebie na wzajem lecz opór im nie znany

nie walczą... poddają się woli łaski że mieszkają nie daleko cieszą się że w biegu mija ją

on nie powie jej bo po co nie teraz za wcześnie innym razem, a jeśli bedzie za późno jeśli ucieknie

nie na pisze się nie odezwie dlaczego?? ona tęskni on nie wie ? idzie z nadzieją że spotka JĄ złapie

za dłoń zatrzyma przytuli do siebie... złudne nadzieję a ona matką głupich

kiedy czuła że to to że w końcu on że ona i on razem zawsze przed siebie że w końcu się...

chiała rzucić iść patrzeć na niego co dziennie... beigła za nim nie raz broniła przed miłością...do ciebie

Powiedziałeś TO wziąłeś tym za to odpowiedzialność jednocześnie... nie pomyślełeś wtedy że...

Nie zastanowiłeś się czy warto czy na prawdę chcesz przyjaźń wasza mimo to na próbę wystawić

ona się wycofała uciekła ty od tak nic pozwoliłeś jej odejść a nadal kochałeś spotykałeś ją ona ciebie

długo wytrzymała ty też było tyle okazji do przytulenia się do ciebie rwało się życie chęć kochania

Przez chwile czuła się jak w niebie dzięki tobie szczęścia smak po czuła lecz za krótko

za krótko by wiedzieć że może liczyć na wsparcie twe, śledziwa kroki za tobą śniła że dotykasz ją

Całując siebie zatraciliście się w sobie cały świat stał się nie ważny bo mieliście  siebie

Tylko wy się liczyliście nic ani nikt nie mógł zniszyć tego co miedzy wami od lat było

A przynajmniej ona tak myślała i chciała by już zawsze tak było

nie liczło sie co kto mówi co mysli co się wokół działo była gotowa dla ciebie zmienić całe zycie

Namieszałej w głowie jej on małego cichutko miłość się skradała i nas omijała

nie chcieliśmy niszyć tego bo to było coś pieknego coś wyjątkowego i rzadkiego

Przyjaźń po prostu była miała szanse a miłość ją zniszczyła nie dała jej nadziei a tylkoo nas zmieniła

Teraz tak bardzo obok , a jednak daleko nic nie mówiąc nawet nie szeptając udają że nie widzą się

nie słyszą a w środku aż pali się ogień porządania ponownego spotkania i całowania

dotykania rozplonych ciał które drgają ąż z pragnienia łaknienia siebie na wzajem

słuchania słów swoich patrzenia w oczy wspólnego czasu i gorącej nie odkrytej namietności...

i tak już zostanie bo nie chcemy cierpień zapomnieć się nie da a czy da się złagodzić chore serce ?

zawsze i na zawsze będzie tutaj miejsce dla ciebie we mnie w środku mam nadzieję że kidyś zapytasz

samego siebie dlaczego pozwoliłeś mi wtedy odejśc nigdy tego nie wybaczę a żal mnie w grobie pochowa.

 

 

 

 

 

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy