Dług wdzięczności

Autor: nastuchpastuch

Rozdział 2

Kiedy się obudziłam i spojrzałam przez okno, zobaczyłam, że jest już jasno. Chciałam szybko wstać, gdyż już i tak spóźniłam się do pracy. Jednak, gdy tylko podniosłam się do pół siadu, poczułam przeszywający ból głowy i ponownie znalazłam się w pozycji leżącej. Zaczęłam się zastanawiać czy to przez wczorajszą gorączkę. Dotknęłam czoła ręką, ale trudno mi było samej stwierdzić czy mam odpowiednią temperaturę. Pomyślałam, że tak czy inaczej nie pójdę dzisiaj do pracy. Postanowiłam powoli wstać z łóżka, zejść na dół i spytać Sebastiana czy mogę od niego zadzwonić. Muszę uprzedzić swoją szefową, że dzisiaj już nie pokażę się w pracy, a jestem pewna, że odpuści mi ten jeden dzień. Kiedy otworzyłam drzwi, poczułam piękny zapach. Zamknęłam oczy i wciągnęłam go przez nos. Następnie skierowałam się w stronę salonu. Nigdzie nie widziałam Sebastiana, więc wróciłam do przedpokoju i ruszyłam do kuchni. Tam moim oczom ukazał się mężczyzna... w fartuszku. Po chwili wyczuł moją obecność i się odwrócił.
– Wstałaś – stwierdził. – Zaraz będą naleśniki, więc możesz już usiąść w salonie. Naleśniki? Jak ja dawno czegoś tak dobrego nie miałam w ustach. W zasadzie rzadko kiedy mam okazję zjeść śniadanie w domu. – Sebastian – zwróciłam się do chłopaka. Kiedy na mnie spojrzał, kontynuowałam: – Mogę od ciebie zadzwonić do pracy? – Poczułam, że muszę się wytłumaczyć. Mężczyzna przez chwilę mi się przyglądał, a następnie zmniejszając ogień, wyszedł z kuchni. Powędrowałam za nim. Znaleźliśmy się w jego sypialni, a ja zamiast się skupić na telefonie, byłam oczarowana i wpatrzona w pokój. Ściany były koloru jasno-niebieskiego, co zapewne miało powiększyć optymalnie pokój. Dwuosobowe, białe łóżko miało tego samego koloru baldachim, a naprzeciwko łóżka, na ścianie wisiało ogromne lustro. Pod lustrem była średniej wielkości komoda, na której znajdowały się dezodoranty i perfumy. – Proszę – powiedział Sebastian. Wzięłam od niego telefon. – Jeśli będziesz chciała, po śniadaniu również możesz zadzwonić. – Dziękuje – odpowiedziałam cicho. Wyszłam z pokoju razem z mężczyzną, ale zostałam w przedpokoju i wybrałam numer do szefowej. Tak jak myślałam, zgodziła się. Kiedy powiedziałam jej, że mam zapalenie oskrzeli, wręcz mi kazała zostać dwa tygodnie w domu. Niechętnie, ale jej posłucham. Poprosiłam jeszcze, że gdyby Igor pytał, gdzie byłam w nocy, to aby powiedziała, że pracowałam. Zgodziła się. Następnie powędrowałam do salonu, gdzie śniadanie już było na stole. Oddałam Sebastianowi telefon i usiadłam naprzeciwko niego. Nałożyłam sobie naleśnika na talerz i posmarowałam go truskawkowym dżemem.. Zatapiając się w jego cudownym smaku, odpłynęłam w inny świat. Podczas śniadania nie rozmawialiśmy, czasem tylko wymienialiśmy uśmiechy. Pod koniec posmutniałam. Wiedziałam, że już raczej nie wyjdę z domu najedzona. Łącznie zjadłam trzy naleśniki, choć z chęcią zjadłabym więcej, ale nie chciałam wyjść na łakomczucha. Sebastian zabrał talerze i poszedł do kuchni. Wzięłam łyk herbaty i zaczęłam się zastanawiać ile mężczyzna ma lat. Wygląda na młodego, ale skoro jest lekarzem to musi mieć więcej niż dwadzieścia pięć lat. Kiedy wszedł do pokoju, miał ze sobą reklamówkę. Podszedł do mnie i wyciągnął ją przed siebie. Zdziwiona zmarszczyłam czoło. – Rano wyskoczyłem do apteki po twoje leki – wytłumaczył. Patrzyłam na Sebastiana wielkimi oczami. Co on zrobił? Wydał swoje pieniądze na MOJE leki, które kosztowały ponad sto złoty?! Pokręciłam przecząco głową. – Nie mogę tego przyjąć. – Pomachałam rękoma przed reklamówką. – Dlaczego? Zastanowiłam się chwilę. Po chwili ponownie pokręciłam głową. – A kupisz sobie sama? – spytał podejrzliwie. Czy on naprawdę tak bardzo się mną przejmuje? Nie. Nie mam pieniędzy. Spojrzałam na swoje stopy. Mężczyzna westchnął. – Więc je przyjmij. W środku jest rozpiska, kiedy co masz brać – dodał i położył reklamówkę z lekami na ławie. Pół godziny później byłam w samochodzie Sebastiana. Protestowałam, ale postanowił odwieźć mnie do domu. Nie chciałam, żeby Igor zobaczył, że wróciłam autem. Mógłby pomyśleć, że mam sponsora i właśnie tam spędziłam noc, a tak mam alibi – pracę. Po drodze nie zamieniliśmy ze sobą słowa. Zastanawiałam się, czy mężczyzna jest zły moim odmawianiem przyjęcia leków. No, ale jak to możliwe, że facet, który zna mnie od wczoraj, kupił za swoje pieniądze leki? A jednak. Kupił. Wczoraj uratował mnie przed gwałtem, zbadał, mogłam się przespać w ciepłym pokoju, dzisiaj zrobił przepyszne śniadanie i kupił mi leki... Kiedy dojeżdżaliśmy, powiedziałam Sebastianowi, aby zaparkował pod drzewem. Tak zrobił. Kiedy miałam otwierać drzwi, na chwilę się zawiesiłam. Spojrzałam na mężczyznę. – Dziękuję, za wszystko co dla mnie zrobiłeś – zaczęłam. – Czy mogłabym ci się jakoś odwdzięczyć? – spytałam niepewnie. Chcę mieć czyste sumienie. Sebastian z początku był zdziwiony, ale po chwili uniósł lekko kąciki ust. – Tak – odpowiedział stanowczo, a ja poczułam strach. – Dbaj o siebie – powiedział, a ja wypuściłam powietrze z ust, co nie uszło uwadze chłopakowi. Pomachałam uśmiechnięta ręką i wyszłam. – Jeszcze raz dziękuję. – Zamknęłam drzwi od samochodu i skierowałam się do swojego mieszkania. Miałam nadzieję, że Igor jeszcze śpi. ~♥~♥~♥~ Siedzę na kanapie u rodziców w pokoju i zastanawiam się po co mnie do siebie zaprosili. Czyżby znowu coś wymyślili? Może chcą mi przedstawić nową kandydatkę? Albo dali już sobie spokój ze swataniem mnie – to by mnie bardzo ucieszyło. – Posłuchaj, Sebastianie – zaczął mój ojciec. – Stale odrzucasz nasze kandydatki, nie wiem czemu, bo kilka z nich byłoby idealnymi żonami. – Zrobił pauzę. – Damy ci wolną rękę. Nie mogłem uwierzyć w to, co usłyszałem. Czy to możliwe, żeby przestali na mnie naciskać w kwestii małżeństwa? Nie mogłem ukryć swojego uśmiechu. – Nie, kochanie – powiedziała delikatnie mama. – Chyba źle zrozumiałeś ojca. Ty możesz sobie wybrać narzeczoną, ale... na święta masz nam ją przedstawić. Wyplułem kawę, którą właśnie piłem. Oni chyba zwariowali! – Mam w miesiąc poznać jakąś dziewczynę, pokochać ją i się jej oświadczyć?! – spytałem niedowierzająco, z lekko przymrużonymi oczami. Przecież to absurd! – Masz czas do Wigilii. Podczas kolacji chcemy poznać twoją wybrankę. Koniec rozmowy – powiedział ojciec. Wstał i podszedł do barku z alkoholem. Natychmiast wstałem. Zabierając swoją kurtkę, wyszedłem trzaskając drzwiami. Oni chcą ode mnie niemożliwego! ~♥~♥~♥~ Kiedy weszłam do mieszkania, od razu poczułam nieprzyjemną woń alkoholu. Nie chciało mi się wierzyć, że Igor już od rana pił? Zamknęłam delikatnie za sobą drzwi i udałam się po cichu do pokoju. Przeszłam niezauważona. Szybko schowałam leki pod łóżko. Nie wiem do czego jest zdolny Igor... i wolę się nie dowiedzieć. Po chwili usłyszałam skrzepnięcie. Odwróciłam się i zauważyłam Igora, który miał sine i zaczerwione oczy. – Miło, że zaszczyciłaś brata obecnością – powiedział niewyraźnie chwiejąc się na boki. Spuściłam głowę. – Byłam w pracy – odpowiedziałam cicho. Zastanawiałam się czy dotarło to do uszu Igora. Mężczyzna powoli do mnie podszedł. Ścisnął mnie mocno za ramię i podciągnął do góry. Czułam od niego nieprzyjemny zapach. – Masz mi mówić, kiedy zostajesz na noc w pracy, rozumiesz?! – warknął i uderzył mnie w twarz. Momentalnie złapałam za policzek ręką. A kiedy Igor mnie puścił, upadłam na podłogę. Po chwili mężczyzna prychnął i wyszedł z pokoju. Po drodze opierał się o ścianę, aby nie upaść. Zaczęłam płakać. Co ja takiego zrobiłam, żeby sobie na to zasłużyć? Z drugiej strony dobrze, że uwierzył w moje kłamstwo. Nie chcę wiedzieć, co by się stało, gdyby zobaczył jak wysiadam z samochodu Sebastiana. Wtedy na pewno nie skończyłoby się na policzku. ~♥~♥~♥~ Jadąc autem do domu, moje myśli skupione były wokół Moniki. Nie potrafię powiedzieć co, ale coś na pewno mnie w niej zafascynowało. Może po prostu jej uroda? Na pewno nie spotyka się codziennie kobiet o takim wyglądzie. Jest piękna, to pewne. Ale coś jeszcze musi w niej być... tylko nie potrafię powiedzieć co. Podoba mi się to jak się porusza; z taką gracją, lekkością. To, że jest taka delikatna, nieśmiała. Nagle poczułem nieodpartą chęć ponownego spotkania jej. Gdzie dokładnie mieszka, to nie wiem, ale okolicę – znam. W końcu ją dzisiaj odwoziłem, Może gdybym tam podjechał, to trafię na jej wyjście... Nie, chwila! To już podchodzi pod obsesję! Teraz mam ważniejszy problem. Mianowicie: rodzice i ich zachcianka. Wiem, że nie muszę szukać żony, bo kto mnie zmusi? Ale nie zniosę ciągłego naciskania ze strony rodziców! To moja sprawa, kiedy ja się ożenię! Cóż, do Wigilii mam równo miesiąc. Postaram się coś wymyślić. Kiedy wysiadłem z samochodu, skierowałem się jeszcze do monopolowego. Moja wyobraźnia po alkoholu jest znacznie lepsza. Zresztą chyba nie tylko moja. Może wtedy coś wymyślę...

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy