gawęda o miłości i życiu

Autor: efcia92@tlen.pl
Właściwie, nie wiem od czego zacząć. Od tego, że nie lubię pisać na komputerze, czy od tego, że tak naprawdę, nie jestem pewna czy mam ochotę o tym pisać. Zacznę więc tak: nie wiem czy chcę o tym napisać – wtedy przyznałabym, że coś takiego miało miejsce, zaistniało. Jeszcze trudniej mi to pisać z uwagi na moją niechęć do pracy na komputerze. Napiszę o moim problemie krótko, a później zajmę się miłością, która jest przyczyną problemów, a zarazem problemem samym w sobie. Mój problem: mogę być okrutna. Istnieje takie prawdopodobieństwo. I to o wiele poważniejszy problem, niż może się wydawać, gdyż z założenia wynika, że osoba okrutna jest niezdolna do miłości. Zatem, nigdy nie będzie prawdziwie szczęśliwa, może tylko żyć w wyimaginowanym przez siebie świecie, bo żadna istota nie jest w stanie bez miłości zaistnieć. Potrzebuję wolności. Potrzebuję goryczy innej, niż ta słodka woń, która mnie otacza, a później dusi, rozdeptuje. Chcę zaznać łez, płynących strumieniami, nie mających zahamowania i wstydu. Innymi słowy, potrzebuję kochanka. Mężczyzny. Dlaczego? Nie wiem. Może dlatego, że w dzieciństwie karmiono nas bajkami, w których kobieta dopiero będąc z mężczyzną zaznawała prawdziwego szczęścia – „i żyli długo i szczęśliwie”. Ja chyba wariuję. Szukam, ciągle czegoś szukam, bo człowiek zobowiązany jest dążyć. Zadaję pytania. To jedna z niewielu cech człowieczeństwa, która mi pozostała. Miało być o miłości… Czyli? O niespełnieniu? O bezustannym poszukiwaniu szczęścia? O prawdzie, której w zasadzie nie ma, bo przykrywa ją gruba warstwa fałszu i dat umownych? Czym jest miłość? W swoich zeszytach sprzed paru lat napisałam: „…Miłość, Śmierć i Nienawiść to trzy siostry. Myślę, że miłość to biało-czerwona mgła o kobiecych oczach, najpewniej lekko skośnych, orientalnych. Jest piękna…” Mgła… Swoją drogą jest w tym trochę racji, bo jakże magiczną porą jest świt. Człowiek, który obudził się rano i wyszedł przed dom, czuje jak wilgotna od rosy trawa przytula się do jego kostek. A w powietrzu unosi się mgła o różanym zapachu. Taki człowiek jest w stanie kochać cały świat. Czyż to nie piękne? Kochać cały świat! Jakby wszyscy mogli czegoś takiego doświadczyć, to ziemia byłaby pełna miłości. Oczywiście, dopóki ci wszyscy ludzie się nie spotkają. Wtedy rodzą się młodsze siostry Miłości – Śmierć i Nienawiść. Umieramy z nienawiści, nienawidzimy za śmierć. Między ludzi wplata się też kuzynka Namiętność, naznaczona piętnem ekstazy i bólu. Napisałam więc o uczuciach odwzajemnionych. A co z tymi nieodwzajemnionymi? Ach. Jeśli ona kocha, a on zupełnie nic, a nic, to czy powinien ją pokochać, by pomóc jej się okłamać? A może powinien stać jak głaz, niewzruszony, okrutny i prosto z obięć miłości na srebrnym talerzu podać ją śmierci? Nie wiem. W końcu istnieje takie prawdopodobieństwo, że jestem okrutna, więc cóż mnie prawić o uczuciach? Wciąż pytam i czuję się z tym lepiej, bo to potwierdza fakt mojego wątpliwego istnienia, Piękny sen skończył się, trzeba było otworzyć oczy i zacząć żyć na świecie, na którym ktoś wymyślił miłość. A skoro ktoś ją wymyślił, to właściwie nie do końca wiemy czy istnieje. Życie jest niebezpieczne, ale jakże ekscytujące i barwne! Namalowane przez aniołów-schizofreników, którzy tworzą prawdziwy Raj Utracony. Ktoś pomalował mnie na szaro –czarno -czerwono i nakazał żyć. A proszę bardzo! Mamo, a co to jest? Miłość. A do czego ona jest? Do tworzenia paradoksów – np. szczęście w nieszczęściu, rozkosz w bólu. Miłość nas omamia i czyni z nas ślepców. Lecz bez niej nie umiemy żyć. Bez niej nie można zaistnieć, przetrwać, ani urodzić się. Można jedynie umrzeć. Życie to taka piękna niebezpieczna zabawka, której nie powinno się dawać do ręki małemu dziecku, póki nie nauczy go się prawdy o miłości i nie oduczy bycia okrutnym.
1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy