"KONWERSACJA DRUGA- PRZED LUSTREM"

Autor: beti027
-Nie bądź taka banalna i choć raz załóż tą niebieską...aaa i popraw sobie biustonosz,bo ci się przekrzywił... Mówiła spokojnie wyciągając z kieszeni pomiętego papierosa. -Nie wiem,co ci się nie podoba w czerwonym kolorze?A tak wogóle to dobrze,że jesteś po drugiej stronie lustra,bo przynajmniej nie muszę wdychać smrodu twoich fajek. -W przeciwieństwie do ciebie, moje drogie Serduszko, ja nie zgrywam aniołka!Zawsze chronię słowami,nie skrywając zamiarów pod czerwoną szmatką niezbyt gustownej kiecki! -O co ci znowu chodzi?Nie mogę mówić z wielu powodów,więc milczę na miarę moich możliwości. -Milczysz?Bzdura!Zapamiętaj sobie Serce,On nigdy nie będzie należał do ciebie!Już ja się o to postaram! -Powiem ci coś Rozsądku.Od naszej ostatniej rozmowy w kawiarni minęło kilkanaście dni.Przemyślałam dokładnie twoje słowa i doszłam do wniosków,że po części masz rację,ale tylko po części.Postanowiłam naprawić krzywdę,jaką wyrządziłam Jemu i Jej.Skłoniłam się do przyjaźni,choć kocham ponad życie.Nie wiem,czy zauważyłaś,ale On sobie wszystko przemyślał i poukładał... -Poukładał?Wprowadziłaś istny chaos w jego życie.Co ty wogóle wygadujesz?Przyjaźń?Wiesz,że między kobietą i mężczyzną ona nie istnieje...chyba,że myślisz o związku z przyjaźnią w tle... -Nie jesteś w stanie zatrzymać tego,co od samego początku ich znajomości korzeni się w sercach! -Jesteś wypchana poezją,jak książka z wierszami....hehehe....Dobra,mogę równie dobrze wyrwać to i rzucić chomikom na pożarcie,by tylko chronić Ją przed kolejnym skrzywdzeniem...Jednak zauważyłam,że On kusi cię Serduszko czymś dla mnie niepojętym... -Tak,masz rację,też to wyczuwam i... -...i jak widzę portki masz pełne strachu,niedowierzając samej sobie,a dokładniej swojej sile,pomimo rzekomego,jak twierdzisz,milczenia...Dziewczyno!Zastanów się!Uczestnicząc w przyjaźni zaczniesz rozwijać skrzydełka...A to niebezpieczne! -Jeśli Jego Serce zaprosi mnie do siebie,nie odmówię,ponieważ nie będę w stanie mu odmówić... -I na 100% założysz znów jakąś czerwoną kieckę? -Przecież to kolor miłości,a ja tylko nią żyję. -Przestań!To brzmi jak jakieś renesansowe brednie! Serce spojrzała na telefon i pośpiesznie zapinała czerwone sandały. -Co?Miał zadzwonić? -Nie bądź już taka cyniczna!Wychodzę z Nadzieją na drinka,porozmawiać o tym,co w twoim towarzystwie musimy przemilczać. -Uważaj,bo się zazdrosna zrobię...A co do jego Serca,jeśli cię kiedykolwiek zaprosi,na pewno nie pójdziesz tam sama,bo bez mojej trzeźwej obecności poprowadzisz dziewcznę do kolejnej zguby...Nie zapominaj,że tu nie chodzi o ciebie,ale o Nią! -Wybacz Rozsądku,ale czas już na mnie.Życz mi dobrej zabawy!Postaram sie przemyśleć to,o czym mówisz...Pamiętam,że w tym wszystkim nie chodzi o nas same,nie bój się,pamietam....Aaaa....I jeszcze coś...Popraw sobie biustonosz,bo ci się przekrzywił. Obróciła się na pięcie i zniknęła w drzwiach,zostawiając Rozsądek po drugiej stronie lustra z milionem buzujących myśli: "Zostawiła mnie!Czyżbym traciła siły wobec tej paskudnej czerwieni?Jestem pewna,że ona coś ukrywa...Właśnie...Tylko co?"
1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy