Lilith - demony też pragną miłości cz 2 (ostatnia)

Autor: dorcik2

Pojawienie się na niebie nabrzmiałych deszczem chmur przyjęła z prawdziwie szerokim uśmiechem.

Chyba zanosi się na burzę, Pani. Jeśli nie przeszkadza ci ciasnota, z przyjemnością zapewnimy gościnę na noc.

Byłabym bardzo wdzięczna za schronienie. Mówcie mi Lilian. – Z łatwością przekształciła swoje imię.

Wiedziała, że to głupie, mimo to poczuła delikatne ukłucie żalu, kiedy mężczyzna przedstawił się jako Adrian.

Wnętrze chatki, tak jak całe obejście, prezentowało się skromnie i pozbawione było wszelkich ozdób. Smutno tu, pomyślała Lilith, przechodząc obok drewnianego stołu, który zapewne pamiętał zdecydowanie lepsze czasy.

Mała dziewczynka i jej tata zakrzątnęli się przy rozpalaniu ognia i przygotowaniu strawy.

Może pomogę jakoś? – zaproponowała. Nie czuła się komfortowo, siedząc i przyglądając się jedynie, kiedy inni mieli ręce pełne roboty.

Gdybyś mogła obrać warzywa, byłoby zdecydowanie szybciej – poprosił, a ona ucieszyła się, że w kontaktach tak łatwo przeszedł na „ty”. – Kiedy to ja obieram ziemniaki czy marchew, zwykle wychodzą kwadratowe – dodał z rozbrajającą szczerością.

Podczas gdy ona zabrała się do pracy, Rebeka rozpostarła na stole kraciasty obrus, Adrian zaś przyniósł ze spiżarni kawałek mięsa, prawdopodobnie królika. Lilith poczuła wyrzuty sumienia. Sama nie potrzebowała pożywienia, by przeżyć, mięso zaś, w chłopskich zagrodach było jadane tylko w dni świąteczne. Gdyby wiedzieli, kim jest i z jaką misją ją tu przysłano, na pewno nie traktowaliby jej obecności jako godną uczczenia.

Kiedy pierwsza błyskawica rozświetliła niebo, zasiedli do stołu.

Tata robi najlepszy gulasz na świecie – z dumą oświadczyła dziewczynka, a Lilith grzecznie przytaknęła. Ludzkie jedzenie jej nie szkodziło, ale tego wieczoru przełykanie przychodziło jej z trudem, dlatego tylko niespiesznie grzebała łyżką w talerzu.

 

Na miejsce do spania przydzielono jej niewielki pokoik, a w zasadzie komórkę obok spiżarki, w której zwykle nocowała Rebeka. Skulona na pachnącym świeżym sianem sienniku, wsłuchiwała się w oddechy znajdujących się za ścianą ludzi. Kiedy stały się spokojne i równomierne zyskała pewność, że śpią głęboko. Przymknęła oczy i pozwoliła duszy wydostać się z ciała.

W niematerialnej postaci przemieszczała się szybko nad czubkami drzew prastarej puszczy, gdzie nocną ciszę przerywało tylko wycie wilka nawołującego swoich współbraci.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy