Ona

Autor: weronika17

Marina tak jak zawsze udała się z samego rana po zakupy. Co prawda ani Hadrian ani Filip jej nie poganiali, ale tym razem mieli specjalnych gości, w których oczach nie chciała podpaść. Chociaż Anna wydała się jej na pierwszy rzut oka pyszna, to jej służka była inna, a prawdę powiedziawszy, spodziewała się, że charakter pani także i jej się udzieli. Ku jej zdziwieniu Kalina starała się mówić same dobre rzeczy o swojej władczyni, jakby bała się, że Marina wszystko jej przekaże. Niby po co miałaby to robić? Już zdążyła się nauczyć przez te kilkanaście lat służby u Hadriana, że prawda nie zawsze popłaca, a kłamstwa są chlebem powszednim. widocznie jej nowa znajoma także wyznawała te zasadę, aby nie stracić posady. Chociaż starała się śmiać, udawać, że jest szczęśliwa, to jednak w jej oczach dostrzegła dziwny smutek i nie wiedziała skąd on się wziął. Te oczy były bajeczne, jakby nie z tego świata, tylko co z tego, skoro ona była nieatrakcyjna? Już kiedyś widziała podobne spojrzenie, pytanie tylko, gdzie? Marina przerwała swe rozmyślenia, przekraczając próg domu piekarza, do którego chodziła po świeży chleb i bułki. Jak i zawsze, tak i teraz powitał ją ciepły i serdeczny uśmiech Radwiny. Kobieta miała na sobie ciemnozieloną suknię, na której widoczne były już ślady mąki. Swe brązowe włosy chowała pod chustą, której od bardzo dawna nie zmieniała.
- Dzień dobry.
- Dzień dobry moja droga. Dziś to, co zwykle? - spytała Radwina.
- Nie. Potrzebne będzie trochę więcej. Jak pewnie pani słyszała mamy gości.
- Całe miasto o tym huczy. Ciężko byłoby nic nie wiedzieć - kobieta wzięła od niej torbę i zapakowała do niej kilka bochenków chleba, trzy duże buły i kilkanaście bułeczek, po czym podała wszystko dziewczynie.
- Fakt - wzięła torbę do reki, zapłaciła za zakupy, ale jakoś żal było jej się z nią rozstawać - A co tam u męża? Widzę, że dzisiaj jest pani sama.
- Ale nie na długo. Kostek poniósł chleb do Antoniego. Wczoraj przyjechał jego kuzyn i mężczyzna poprosił o pomoc. Zresztą moim zdaniem ruch dobrze robi i nic by się nie stało, gdyby sam przyszedł do piekarni.
- To prawda, ale jak mówią: "klient nasz pan".
- Tak, ale nie tylko o to chodzi. Kostek nie potrafi nikomu odmówić pomocy. Ma dobre serce, moim zdaniem za dobre.
- Jesteście bardzo szczęśliwi i... - przerwała, gdyż uświadomiła sobie, że nie powinna nic wspominać o dzieciach. Kiedyś podczas podobnej rozmowy z Kostkiem wspomniała o nich i mężczyzna omal nie zrobił jej awantury, i kazał nie wtrącać się w nie swoje sprawy. Marina domyśliła się, że w przeszłości para przeżyła jakoś wielką tragedię, być może stracili dziecko i bardzo to przeżyli, a może i dalej przezywają. Współczuła im z całego serca i gdyby mogła jakoś pomóc, na pewno by to zrobiła.
- Wiem o tym - w jednej chwili uśmiech z jej twarzy znikł tak szybko jak się pojawił. Nikt nie wiedział, że kilkanaście lat temu straciła ona córkę i omal nie straciła męża. Kostek ledwo uszedł z życiem i przez wiele długich miesięcy powracał do zdrowia. Kiedy już w końcu odzyskał siły, zdecydowali się wyjechać z tamtej przeklętej wioski i tak o to znaleźli się w Kruczewie. Zamieszkali u pewnego piekarza, od którego mężczyzna uczył się całego fachu, a potem przejął po nim interes. Przez te wszystkie lata w ogóle nie rozmawiali o Kalinie. Kobieta miała wrażenie, że mąż cały czas się wini za śmierć córki, bo gdyby zrobiłby coś więcej, czarownica nie zabrałaby im dziewczynki. Nikt z obojga nie miał wątpliwości, co stało się z ich ukochanym dzieckiem, bo niby dlaczego Aria miałaby pozwolić jej żyć? Na samo wspomnienie tej straty do oczu cisnęły jej się łzy, ale umiała nad nimi zapanować.
- Będę musiała się już zbierać. Dziękuje za chleb i do zobaczenia.
- Do zobaczenia i miłego dnia - Radwina nie musiała nic mówić. Marina doskonale wiedziała, że dalsza rozmowa nie ma sensu i tylko przysporzyłaby kobiecie cierpienia. Co musiało się stać w jej przeszłości? Dziewczyna była pewna, że choćby nawet próbowała, Radwina, a tym bardziej Kostek w ogóle nic jej nie powiedzą. Przeżyli wielką stratę, podobnie jak Kalina. Dlaczego ten świat musi być, aż tak zły i okrutny? Dlaczego?

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy