próba sił

Autor: cybeby

Jest późne jesienne popołudnie.Siąpi drobny deszczyk toteż ulice są prawie puste.Jak zawsze we wtorki o tej porze wracam ze szkoły.Jestem zmęczona, ale i zadowolona.Piątka z fizyki to ogromny sukces.Podnoszę kołnierz przemokniętego płaszcza i przyspieszam kroku.Zbliżam się do grupki chłopców nieco starszych ode mnie.Na mój widok nagle przestają rozmawiać i podejrzliwie zerkają w moim kierunku.Zastanawiam się co robić.Przejść koło nich czy na drugą stronę ulicy."Przejdę nie zwracając na nich uwagi"-myślę.Przyspieszam z nadzieją,że dadzą mi spokój.Ale nie.Jeden z nich zbliża się do mnie i syczy przez zęby:"Dawaj pieniążki, albo zmasakrujemy twoją gębusię!"Czuję narastający lęk i z przerażeniem zerkam na boki-wokół ani żywej duszy.Chcę protestować, krzyczeć, ale nie mogę wykrztusić ani słowa.Tysiące pomysłów cisną się do głowy, a ja nie potrafię uczynić ani kroku.Do szantażującego mnie huligana podchodzą trzej pozostali i obstępują mnie ze wszystkich stron."Boże co robić?".Desperacko zaciskam spoconą ze strachu dłoń, uderzam jednego w twarz i wykorzystując jego zaskoczenie-zwiewam.Na próżno.Są szybsi i coraz bardziej agresywni.Chyba krzyczę głośno, bo w drzwiach pobliskiego domu ukazuje się młody mężczyzna i podbiega do nas.Napastnicy reagują ucieczką.Stoję przed swoim wybawcą, trzęsę się jak galareta i nie jestem zdolna wykrztusić ani słowa.Nieznajomy bierze mnie za rękę i próbuje uspokoić.Już dobrze.Czuję jak strugi łez spływają mi po policzkach, a serce powoli się uspokaja.Mężczyzna proponuje, że mnie odprowadzi, ale odmawiam.Jestem już blisko domu, więc nic mi nie grozi.Dzwonię do drzwi.Otwiera mama."Już wróciłam!"-krzyczę i rzucam się jej na szyję.

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy