Que debemos pasar tiempo juntos. Tom II. Rozdział 12

Autor: Pilar

Była zupełnie zdruzgotana. Nie spodziewała się, aż tak złych wieści. Wiedziała, że jej rodzinę czekają ciężkie chwile. Kajtek i Judyta będą ich potrzebować. Dlatego właśnie postanowiła, że nie wraca, tak jak sobie zamyśliła wcześniej, do wielkiego miasta. Zostanie tu i będzie ze swoją rodziną. Może za jakiś czas, jak tu wszystko się ustabilizuje pomyśli nad wyjazdem, ale na pewno nie w najbliższej przyszłości. Jej też potrzebna jest taka przerwa. Nie tylko przez dłoń, której dalsze losy są na razie niewiadome. Co prawda była wczoraj u lekarza, ale na wyniki będzie musiała poczekać do następnego tygodnia. Dzisiejszego dnia postanowiła udać się do swojego mieszkania, które wynajmowała w mieście. Ubrała się w dżinsową spódnicę i białą bluzkę z krótkim rękawkiem. Na to narzuciła brązowy żakiecik i korale, tego samego koloru. Włosy niedbale przewiązała czarną gumką i chwytając torbę zeszła na dół. Po drodze spotkała Maksa. Ich relacje od czasu kłótni przed szpitalem nieco polepszyły się, o ile można powiedzieć, że łączyły ich jakiekolwiek relacje. Owszem był jej kolegą z dzieciństwa, a teraz lokatorem pensjonatu jej rodziców, ale nie wiedziała, jak określić teraz ich znajomość. Maks wyjątkowo potrafił działać jej na nerwy.

            - Wybierasz się gdzieś? - spytał. Jego wścibskość też ją czasem irytowała. Czuła się, niczym więzień we własnym domu.

            - Tak. Jadę do miasta. Mogę? - spytała z ironią?

            - A mogę jechać z tobą? Nie chcę się narzucać, ale oddałem wczoraj auto do naprawy i dopiero jutro je odzyskam, a potrzebuję jechać do miasta.

             - Dobrze, nie tłumacz mi się - to mówiąc wyszła na zewnątrz. Rzuciła niedbale torebkę na tylne siedzenie, a sama usiadła za kierownicą. Po chwili obok niej siedział już Maks.

Jechali początkowo w milczeniu. Ona pogrążyła się we własnych problemach i troskach, a on patrzył gdzieś w dal. Po za tym to milczenie było jej na rękę. Nie chciała się denerwować, czy tez snuć rozmowy o byle czym aby tylko otwierać usta. Nagle została zmuszona do zwolnienia. Przed nimi utworzył się spory pas samochodów. Najwyraźniej coś musiało się wydarzyć. Nie lubiła takich momentów. Drażniło ją to ciągłe ruszanie i stawanie. Co ujechała kawałek drogi musiała się ponownie zatrzymać. Zaczęła nerwowo uderzać palcami w kierownicę.

Maks cały czas obserwował ruch jej palców. Uśmiechnął się mimochodem, ponieważ bawiło go jej zachowanie. Niby taka banalna czynność, jak jazda w korku była w stanie wyprowadzić ją z równowagi. W mgnieniu oka wyciągnął dłoń i jednym ruchem dłoni włączył radio. Dziewczyna natychmiast spojrzała na niego i spiorunowała spojrzeniem

            - Nie lubisz słuchać radia podczas jazdy? – spytał, uśmiechając się.

            - Lubię, ale ostatnio nie potrafię spokojnie słuchać tej piosenki.

 W radiu akurat leciała jej ulubiona piosenka „California King Bed”. Uwielbiała ją, ale wspomnienia po jej zerwanym związku sprawiały, że ilekroć ją słyszała miała przed oczyma Jakuba.

            - Czyżby złe wspomnienia?

            - Nie tyle złe, co… hmmm… świeże. - Popatrzył na dziewczynę i przez chwilę zamyślił się. Wiedział, że Inka na pewno ma życie uczuciowe, ale do tej pory myślał, że ma kogoś. Bo czemu niby miałaby nie mieć? Niczego jej nie brakowało. Była młoda, piękna, a co więcej inteligentna i rozważna. Nutka romantyzmu również w niej tkwiła. Czyżby teraz miał wolną drogę? Tak. Maks postanowił. Zdobędzie jej serce. Właśnie teraz nastąpił ten czas, kiedy może zawalczyć o miłość z dziecięcych lat.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy