Róże w czerni cz-2

Autor: annakowalczak

- Dziękuję za prezenty – wykrztusił. Starzec widząc roześmianą twarzyczkę dziecka, z ledwością stłumił łzy, które zbierały się pod jego starczymi powiekami. - A gdzie pan mieszka? – spytał po chwili chłopiec.

- W Krakowie. Wiesz, gdzie leży Kraków?

- Wiem. Gdy z ciocią jechaliśmy do Zakopanego, to pokazała mi Wawel. Czy naprawdę są tam pochowani królowie, którzy rządzili kiedyś Polską? Stary człowiek pokiwał głową, że tak. - Wie pan… Chyba zostanę pana wnukiem, bo nigdy nie miałem prawdziwego dziadka. Ale proszę mi obiecać, że chociaż mój tata się po mnie zjawi, nie opuści mnie pan.

- Nie mały, nigdy cię nie opuszczę, a moja przyjaźń przetrwa do końca moich dni. A teraz, jeśli pozwolisz, to pójdziemy na mały spacerek po parku - rzekł chwytając rękę dziecka.

Chłopiec spojrzał na niego z zakłopotaniem.

- Ale ja muszę…

- Nic nie musisz, już zgłosiłem twoje wyjście ze mną i uzgodniłem z panią dyrektor, że wrócimy dopiero na obiad.

Spacerując po parku, rozmawiali jak przystało na dziadka i wnuka. Dziadek pragnął, jak najwięcej się dowiedzieć, pytał go o rodziców oraz bliskich i dalekich krewnych. Artur kręcił przecząco głową, że nie ma nikogo bliskiego, a dalszym krewnym byłby kulą u nogi, więc wolą się do niego nie przyznawać. Wszystko opowiedział po kolei o matce i ojcu, na którego ciągle czeka, oraz o ciotce, która wyjechała do Włoch, a jego oddała do domu dzieci niechcianych. Starszy pan w skupieniu wysłuchał zwierzeń Artura i przyrzekł, że nigdy go nie opuści. Będzie się nim opiekował, dopóki wystarczy mu sił i zastąpi obydwóch rodziców. Natomiast chłopiec patrzył na niego z niedowierzaniem i zastanawiał się, co może mu dać ten biedny, stary człowiek, któremu z ledwością starczała miesięczna emerytura. Przybrany dziadek w milczeniu notował coś, w dość dużym notesie. Kiwał głową, a jego oczy nabrały smutnego wyrazu. Gdy skończył, schował notes do kieszeni mocno zniszczonej kurtki i zapiął agrafką. Uśmiechnął się do Artura, obejmując go ramieniem – powiedział spokojnie:

 - Bądź dzielny, Arturze, czas nie stoi w miejscu, tylko płynie jak woda w potoku. Gdy dorośniesz, będziesz bardzo bogaty, a los zgotuje ci wielką miłość, której nie zaznałeś jako dziecko.

- Skąd, pan to wie? - spytał zaciekawiony chłopiec.

- Nie jestem panem, tylko twoim dziadkiem i tak się do mnie zwracaj.

-Skąd, to wiesz, dziadku?- powtórzył pytanie.

- Skąd ja to wiem, pytasz? Więc posłuchaj. Wiem, ponieważ wszystko, co ci powiedziałem masz zapisane w gwiazdach i nikt nie jest w stanie tego zmienić.

Gdy wrócili ze spaceru, czekał na nich obiad, który zjedli z apetytem.

- To ten spacer sprawił, że byliśmy tacy głodni - żartował starzec.

- Tak, proszę dziadka. To ten spacer sprawił, że byliśmy tacy głodni – powtórzył malec.

Po obiedzie, dziadek odezwał się do Artura.

- Posłuchaj, drogi chłopcze. Jestem zaproszony, by wypić z panią dyrektor kawę i zwiedzić dom dziecka. Ty międzyczasie odpocznij w swoim pokoju, gdy omówię z panią dyrektor pewne sprawy, przyjdę do ciebie. Tylko nie oddalaj się, bym nie musiał cię szukać.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy