Wnet zapragną skrzydeł esej

Autor: Grzegorz
Ojciec Maksymilian zaprosił Robespierra do swojego stolika i zaczął mówić do niego słowami Psalmu12. - Wiek XX stworzył potężne środki masowego przekazu, które w gruncie rzeczy kłamią. Ukazują świat przemocy i tylko przemocy a tak nie jest. Namawiają do zła .Dlaczego mając takie możliwości nie opowiadają o Dobrej Nowinie? Trzeba się przecież śpieszyć. Czas dany każdemu tak szybko ucieka .A oni zaprzedają dusze Złemu, a przecież tylko duszę mają. Nic więcej. * * * Słysząc to Juliusz rzekł do przybyłych :- w moim poemacie ,,Beniowski’ ’napisałem strofy , które pośrednio mówią o tym co dzieje się tutaj. - Przynieś no Jaśku – rzekł Juliusz – mojego Beniowskiego, przeczytam odpowiedni fragment, a ty Fryderyku graj. Jak wiecie dozgonnym ślubem był związany z panną Anielą i ona to tej opowieści Beniowskiego i o Beniowskim słuchała. Jasiek przyniósł poemat i zaczął czytać: „Takiej powieści słuchała Aniela Cały ten obraz jasnością straszliwą Stanął przed krzyżem męki Zbawiciela Umalowany zielonością żywą Potem ten rycerz… Tak nagle z głębi wieków wydobyty… I duch człowieka stanął nieśmiertelny Prawd szukający, piorunami bity Aby się w wyższą oblekał naturę Idący mimo męki zawsze w górę”. * * * Fiodor Dostojewski poszedł do biblioteki. Znalazł tomik wierszy Anny Achmatowej i zszedł do salonu. Przysiadł się do Juliusza i zaczął rozmowę. - Kiedy Anna zobaczyła Dzierżyńskiego tutaj postanowiła nie wchodzić. On uosabia dla niej zło, które opanowało Rosję. I to zło przyszło z Polski. - Tak panie Fiodorze, tylko że Rosja była przygotowana na przyjście tego zła. Rosjanie stworzyli system łagrów gdzie zamordowano miliony ludzi Sam Dzierżyński zgadzam się stworzył system, ale bez trudu znalazł setki tysięcy ludzi gotowych niszczyć i zabijać. - W 1919 roku Anna Achmatowa tak napisała, - Fiodor Dostojewski zaczął cichym głosem czytać: - „Czymże gorszy jest ten wiek od dawnych? pytam. Czy tym, że w kłębach smutków , niepokojów On najczarniejszych ran dotykał I nie potrafił ich zagoić ? Wszak jeszcze na Zachodzie ziemskie słońce patrzy, I dachy miast odblaskiem jego świecą, A tutaj już kostucha domy krzyżem znaczy I kruki nawołuje, kruki już lecą” Rozdziobały was kruki, panie Fiodorze, rozdziobały. * * * - Jak to jest z cierpieniem? – zapytał Jasiek Andrzeja Bobolę, który milczący siedział przy stole. - Pewnego dnia, lub pewnej nocy po wielkim arcydziele Boga przeszedł człowiek skuszony przez Złego, zostawiając na nim ślady bólu i cierpienia Pozostawiając na nim głębokie rany. „Śmierć weszła na świat przez zawiść diabła, bo Bóg nie uczynił śmierci i nie cieszy się ze zguby żyjących” (Mdr. 1 13. 2. 23) - A kim ty jesteś Jaśku? - Ja jestem postacią fikcyjną. Wymyślił mnie autor książki „Imię moje jak dźwięk pusty” a potem zaprosił mnie do książki „Same tylko płótna” no i do tej mnie zaprosił. Cieszę się że mogę poznać tyle ciekawych osób. Święty Andrzeju pamiętaj o mnie. * * * Jan Sebastian ciągle grał i Juliusz postanowił wejść do tego kościółka posłuchać go i pomodlić się. Usiadł w ostatnim rzędzie i patrzał na kolorowe witraże, na rzeźby i obrazy Drogi Krzyżowej. Spojrzał na sufit i dostrzegł piękne malowidło. Przypomniały się co w VIII księdze Beniowskiego pisał o suficie, który wymalował Rafael. „Co do mnie… wolę Rafaela loże I te sufity, gdzie nad ludzka głową Wisi w tęczowych blaskach dzieło Boże, A taką sztuką odświeżone nową Tak nieśmiertelną, że umr

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy