Tajemnice Róży-rozdział drugi

Autor: Robert-Altamiro

ALTAMIRO

TAJEMNICE RÓŻY

Opowiadanie zastrzeżone prawami autorskimi.Wszelkie kopiowanie,publikowanie bez zgody autora zabronione

 

Rozdział drugi


W dźwiękach ciszy...otulona delikatnością poranka Emma stąpa po dróżce wspomnień. Lekko zamyślona...odrobinę rozmarzona idzie w stronę stajni.Jej dusza śpiewa a serce tańczy z radości.Skoro świt wstała by spotkać się ze swymi ulubieńcami a zwłaszcza z miłością swego życia błyskawicą-Czarną klaczą o podobnie jak właścicielka niepokornym charakterze.Młoda dziedziczka do dziś ma przed oczami jej widok...Jak pojawiła się w posiadłości...taka narwana...chodziła bardzo szybko...stawała na tylnych kopytach...wymachując przednimi.Wszyscy bali się do niej podejść ale nie ona.W brew zdrowemu rozsądkowi,ostrzeżeniom ojca i stajennego Charls'a bez lęku i strachu w sercu podeszła do klaczy która na nią spojrzała wymachując kopytami.To ją jednak nie zraziło.Wręcz przeciwnie tym bardziej chciała to zrobić.Staneła tuż przed nią.Spojrzała prosto w pełne dzikości czarne oczy a potem szepneła coś do ucha.Ze spokojem klacz dała się pogłaskać.Zachowywała się tak jakby nigdy nie było tego co wszyscy widzieli przed chwilą...jakby znała dziewczynę od dawna

-Niesamowite rozległo się dookoła.
-Co Ona zrobiła?
-Jak tego dokonała?

Emma zdawała się nie słyszeć głosów zachwycona koniem którego pokochała od pierwszego spojrzenia.

-Co jej powiedziałaś?-spytał stajenny

Uśmiechnąwszy się:

-To już taki mój mały sekret.
-Rozumiem...chciałabyś się zajmować tym koniem?
-O tak bardzo-z radością w oczach.
-Wykluczone! Co ty sobie myslisz?-zwracając się do stajennego.
-Charles  nie chciał źle.
-Jesteś na ty ze służbą? Chyba rozum postradałaś.To niedopuszczalne.
-Według Ciebie.
-Jeszcze pyskujesz.
-Co tu się dzieje-spytał właściciel posiadłości.
-Ojcze...
-Ona chce jeździć konno i jeszcze brata się ze służącymi.
-Nie ma w tym nic złego a chce się zajmować koniem.
-Zamilcz! Znam Cię teraz zajmować a potem szaleć na tej chabecie.
-To piękna klacz ale skoro nierozróżniasz.
-Bezczelna.
-Uspokójcie się!...obie!

Słysząc chwile ciszy:

-Córko naprawdę chcesz się zająć tym koniem?
-Tak ojcze.
-To wielka odpowiedzialność i ciężka praca
-Wiem o tym,nie przeszkadza mi to.
-Ale mnie tak.Nie pozwole by moja córka się hańbiła.
-Zamilcz kobieto,nie z tobą rozmawiam.
-Coś takiego.
-Będziesz otaczać tą klacz szacunkiem i opieką na jaką zasługuje?
-Tak.
-Zawsze? Także w trudnych sytuacjach?
-Tak.
-Nawet jak coś jej się stanie?
-Tak.
-W takim razie jest twoja.
-Dziękuje ojcze.
-A co z jazdą na tej...patrząc z pogardą na konia
-Jeśli nasza córka będzie chciała posiąść tą umiejętność nie widzę przeszkód.
-Chyba kpisz.
-Bynajmniej Pani Robertson.
-Źle się czuje-zawracając w stronę posiadłości-Skandal....prawdziwy skandal-zdało się słyszeć z oddali-O niebiosa zlitujcie się nade mną.
-Nie przejmuj się matką.Jak zwykle gra i histeryzuje.
-Wiem ojcze...wiem.Urodzona z niej aktorka.

Właściciel tajemnej róży spogląda na stajennego:

-Zaopiekuj się mą córką i naucz wszystkiego co wiesz o koniach.
-Dobrze.
-Dbaj by nic jej sie nie stało.Zwłaszcza w czasie jazdy konnej.
-Będę pilnować panienki jak własnej córki Panie Robertson.
-Właśnie na to liczę.
-Nie zawiodę Pana.
-To kiedy zaczynamy pierwszą lekcję-po odejściu ojca.
-Kiedy panienka ze chce.
-No to opowiedz mi o koniach-z usmiechem na twarzy.

Emma i Charles spacerowali w cieniu drzew.On mówił,przekazywał swą wiedzę a Ona chłoneła każde jego słowo.Słuchając...zapamiętając...fascynując s

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy