Niektóre kamienie przenoszą i rzeki

Autor: Jan_Kuff

Spoglądam w niebo, na gwiazdy, gdy mam tylko trochę czasu by pospacerować poza miastem. Gazowe potwory. Niektóre już dawno wymarły a inne dopiero co się narodziły. Kamienie spadają także z nieba. Obdarzone własną grawitacją, tak silną by wiązać ruchome cząstki.

Zawieszone w próżni na pewno nie oddychają tlenem. Więc co je karmi i napędza? Co je zmusza by wirowały przez kosmos wokół własnej osi i wokół większych, innych, życiodajnych i morderczych gwiazd?

Nawet prędkość światła jest ograniczona. Nie dostrzegamy prędkości namacalnie ale intuicyjnie możemy ją określić spoglądając na pędzący obiekt. Nabieranie prędkości już nie kojarzy się tylko z przemieszczeniem ciała. Nabieramy prędkość, a pod koniec i tak – niezależnie od naszej woli – przychodzi nam wyhamować. Amortyzacja się przydaje. Przecież to nie my będziemy tymi, którzy będą musieli stąd uciekać.

Gwiazdy świecą. Może lepiej powiedzieć, że dają światło. A planety? Tylko odbijają to co je ogrzewa. Chłoną pozostałości. Większość bez ważniejszej przyczyny.

Nasza planeta jest wyjątkiem w tym układzie. Ale układów jest mnóstwo. Samotnych gwiazd i planet ogrzewanych przez inne słońca. Czy tam też budują autostrady? Czy mają problemy gospodarcze i kryzysy ekonomiczne? Jeśli tak, to nie wróży niczego dobrego.

Naukowcy wyliczyli jak długo przetrwa świat. A może świat przetrwa tak długo jak wyliczyli naukowcy. Czy nie lepiej zmienić obliczenia? Przecież czas to tylko mgnienie oka, objętość przesypanego w klepsydrze piasku pomnożona przez wyliczoną wielkość. A gdyby mnożyć przez liczby zbliżone do nieskończoności?

Jeśli będziemy powtarzać wyniki latami w mediach i wysyłać w kosmos może ktoś przyjmie je za własne i da nam więcej czasu. Przecież to już robią inni. Wystarczy przytoczyć kłamliwe słowa zagranicznych gazet i portali mówiące o „polskich obozach koncentracyjnych”. Za kilkanaście lat ludzie w Europie zapomną, że zbudowali je naziści i może zaczną też mówić o „polskich zbrodniach przeciw ludzkości”.

Kamienie przecież nigdzie nie uciekną, choć niektóre przenoszą rzeki wraz ze swoim nurtem. Także lodowce mają swój materiał. Kamienie błyszczą tylko pod lodem a świat nacjonalizuje naszych rodaków dając im warunki do godnego życia i zarobki dla wielu nieosiągalne nad brzegami Wisły. Ambasadorzy robią nam dobrą opinię ale ich dzieci, zniemczone i zangielszczone po latach być może zapomną jak używa się naszego języka.

Alkomat wskazuje, że nie należy dziś prowadzić. Kto by pomyślał, że wystarczy tylko kilka butelek. Trunek był dobry ale jak tu zawrócić. Przecież jutro muszę iść do pracy. Nie – jutro sobota – zajmę się wszystkim po weekendzie. Wiem, że są ważne sprawy ale są przecież i te ważniejsze. Tylko pensja musi się zgadzać. Polityk wrócił do baru i odkorkował następną.

Kamienie zbieram dla wnuka, pokazując, że każdy jest inny i wyjątkowy, i że każdy jeden ma swoją oryginalną i niepodważalną historię. To robił mój dziadek. To on zbierał kamienie w mojej rodzinie. Uczył mnie gdzie ich szukać. Wędrowaliśmy razem po górach i kopaliśmy w piasku. Gdy tylko coś znaleźliśmy, mawiał: „Czy to nie jak szukanie złota drogi Edmundzie?”.

Nocą gdy rozbijaliśmy obóz i gotowaliśmy zupę fasolową na ogniu, spoglądałem w gwiazdy. Stamtąd mogłem zobaczyć je wszystkie. Nieraz pytałem – tuż po kolacji - „Dziadku, czy można szukać kamieni w gwiezdnym piasku?”. Uśmiechał się jakby pozostawiając pytanie bez odpowiedzi, aż w końcu sam podnosił wymownie głowę.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy