Dagger- płatny sztylet cz.III

Autor: asiula288
Skończyłam oglądać, płakać i zajadać się lodami dopiero koło trzeciej nad ranem. Przeciągnęłam się, nie miałam siły wstawac z kanapy i przenosić się na łóżko. Zasnęłam tak owinięta kocem. A miałam pracować. Plan wymyślę jutro. Trudno się mówi. Mam czas. Całe 5 dni przedemną. To szmat czasu. Wszystko się może zdarzyć przez te dni. Mogą mnie nawet zabić. Rany, ja się naprawdę paranoiczką robię. Będę musiała na leczenie psychiatryczne iść. Ze mną jest źle. W końcu do tego dojdzie, że będę widziała za każdym rogiem kogoś kto chce mnie zabić. Ale przecież ja sie śmierci nie boje. Bo czym jest śmierć? Wybawieniem do innego świata? Nie koniecznie lepszego. Zdaję sobie sprawę z tego, że za moje czyny na pewno nie pójdę do czyśćca, a tym bardziej do raju. Będę sie opalać w piekle. No i jak zwykle sie wyspałam. Dzisiaj na szczęście nikt nie zamówił mi pobudki. Wstałam z kanapy i rozejrzała sie dookoła. Mia leżała pod moimi nogami. Mia.. Mia... Dopiero teraz to do mnie dotarło. Przecież ja nie zabierałam psa ze sobą! Jak on sie tu znalazł!? - Mia? Skąd ty..?- nie skończyłam. Złapałam za broń i zaczęłam przeszukiwać pomieszczenia. Aż podskoczyłam gdy zadzwonił telefon. Odebrałam komórkę.- Słucham?- mój głos zabrzmiał tak jakoś nieprzytomnie. - Cześć piękna. Podoba ci sie prezent? - Ricard. Jaki prezent o czym ty mówisz. - nie wiedziałam. Nie myślałam o czym ten człowiek myśli. - Pies. Dag. Pies. Nie mów, że nie zauważyłaś, że przysłałem ci twojego psa. Suczka usychała z tęsknoty za tobą.- Normalnie ja go kiedyś zabije. Napędził mi takiego stracha. Już myślałam, że jakis bandzior mnie śledził i żeby przestraszyć podesłał mojego psa. - Ricard. Wypatroszę cie kiedyś. - O! Spokojnie mała!- zasmiał sie.- Wiesz, dużo razy mi groziłaś i jakoś już sie do tego przyzwyczaiłem.- ponowniesię zaśmiał. A ja byłam coraz bardziej zirytowana. Palant! Palant! Palant! Powtarzałam sobie cały czas w myślach,żeby jakoś sie uspokoić. - Jak tam ci idą przygotowania do pracy? - Bardzo dobrze. Już prawie skończyłam.- powiedziałam ironicznie i odłożyłam słuchawkę. Nie cierpię gdy tak dzwoni i sie naśmiewa. Głupi jest i tyle. On ma mi tylko dawać poleceni i zadania, a nie dokuczać i wogóle. Nie cierpię go! Grr! No dobra. Idę sie trochę ogarnać i muszę w końcu zabrać do pracy. Wykąpana, wysmarowana balsamem, pachnąca i ubrana. Czuję sie o niebo lepiej. A teraz do pracy. Porozkładałam wszystkie mapy hotelu i zaczęłam dogłębnie studiować, przejścia kanalizacyjne i wentylacyjne. Żeby dostać się na góre będę się musiała przeciskać, przez wąskie przejścia. No cóż. Zdaża sie. Może trochę sie wyszczuple przy okazji. Bo mój tyłek zaczyna sie szerszy robić. Mogłabym go zabić jak będzie gdzieś wychodził. Ale wtedy.. Nie.. Na oczach ludzi nie mogę. Muszę go puknąć po cichu. Tak żeby nikt mnie nie widział. Najlepiej jak będzie sam w swoim biurze. Ale będę miała satysfakcję. Koleś pewnie czuje sie bezpieczny, a tu psikus. Przyjdzie taka panienka i go sprzątnie. Cóż za zabawa. Może sprawię sobie lepszą broń? Wtedy przynajmniej nie powiążą tego morderstwa z innymi moimi. Idę sie zaopatrzyć w jakieś zabaweczki. - Nie. No znowu!- powiedziałam zrezygnowanym tonem słysząc dźwięk komórki.- Ricard zabiję cię kiedyś. Jak to nic ważnego to cie pykastruje. Czego znowu!?- zapytałam odbierając. - Mała zmiana planów.- powiedział prosto z mostu. - Jaka zmiana planów? O co chodzi?- Nie bardzo rozumiałam co chce mi przez to dać do zrozumienia. - Bo.. Nie wiem jak ci to powiedzieć. Przygotowałaś już wszytsko na zabawę z Vergenazem? - Nie! Nie powiesz mi Ricard, że klient sie rozmyślił.!- krzyknęłam. - Właśnie tak kochanie. Zgadłaś. Dostajesz 100 punktów za to. - Ricard! Powiedz co to za człowiek a go zabije. Własnymi rękami go udusze. - Spokojnie mała. Możesz wyładować energię na niejakim Viktorze del Daviver. - A kto to?- spytałam zaciekawiona. - Młody biznesman. Odziedziczył po zmarłym ojcu firmę a wraz z nia niezły majatek. - Za co go mam sprzątnąć?- coraz b

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy