Spermator

Autor: Fasoletti
/>- Kurwaaa mać!!!! - zdążył wykrzyknąć Paweł, nim wybuch spowodowany przez spadający z nieba kondonit odrzucił go kilka metrów dalej.
Czuł jakby jego ciało oblepiła jakaś gorąca masa. Wżerała mu się w skórę, wnikała w niego. Poczuł że to koniec, że żegna się z tym światem. Zabiła go jego pasja. Może zbyt często patrzył w niebo i ono chciało ukarać go za swoje wścipstwo... Tego nie wiedział. Pogrążył się w otchłani ciemności, czując jak cały płonie.

Otworzył oczy. Był w szpitalu, do ramienia podłączoną miał kroplówkę.
- To cud że żyjesz chłopcze. Spadł koło Ciebie pół metrowy kawał meteorytu. Zostałeś wyrzucony na kilkanaście metrów, ale na szczęście tylko się potłukłeś - mówił stojący nad nim lekarz - miejsce wybuchu jest napromieniowane niczym krater po wybuchu bomby atomowej, ale w pobliżu Ciebie dziwnym trafem licznik Geigera nie wykazuje aktywności...
- Gówno mnie to obchodzi - pomyślał Paweł.
Po chwili do jego sali wpadli reporterzy z lokalnych gazet. Zadawali durne pytania na które nie miał zamiaru odpowiadać. Udawał że śpi, ale hieny nie odeszły. Nawet próbujący odgonić je lekarz został zignorowany.
- Odpierdolcie się ode mnie!! - ryknął w końcu chłopak. Sala opustoszała. Usnął.

Po tygodniu obserwacji wrócił do domu. Czuł się wyjątkowo dobrze, lekarze stwierdzili że poza kilkoma siniakami nic mu nie dolega. Jakimś cudem nie został napromieniowany, jak wszystko inne w promieniu kilkuset metrów od miejsca upadku meteoru. W sumie miał to gdzieś. Po dwóch tygodniach pierwszy raz od wypadku wyszedł z domu. Przeżył szok. Na początku myślał że zwariował. Dookoła przechodzących siebie kobiet widział różnokolorowe aury. Głównie zielone, niekiedy czerwone i niebieskie. Wyruszył na spacer obserwując oczami rozwartymi na oścież dziwne zjawiska. Po godzinie spaceru dokonał drugiego odkrycia. Gdy przechodził w pobliżu zabarwionych czerwienią kobiet, fiut stawał mu niczym osikowy pal. Było to tym bardziej dziwne, że uważał się za trwałego impotenta. Nawet filmy porno przy których jego kumple jechali ostro na ręcznym, na jego członku nie robiły najmniejszego wrażenia. Wisiał niczym sflaczała dętka. A tu niespodzianka. Pospacerował jeszcze trochę. Zorientował się, że "czerwone", jak je teraz nazywał zerkały ukradkiem w jego stronę, nierzadko puszczały oczka i śmiały się zalotnie. Niektóre niby przypadkiem podnosiły rękę, tak że zwielokrotniony zapach feromonów uderzał w nozdrza Pawła. To kolejne odkrycie jakiego dokonał. Wiedział które kobity mają chcicę. I przede wszystkim w ich pobliżu mu stawał. Zielone i niebieskie nie przejawiały większego zainteresowania jego osobą, wręcz ignorowały go.

Gdy następnego dnia wrócił do szkoły był sensacją. Każdy chciał popatrzeć na gościa, którego uderzył spadający meteor. Kiedy zadzwonił dzwonek, weszli do sali. Akurat była lekcja wychowawcza, z trzydziestoparo letnią panią Nowak, na widok której większość z męskiej części klasy miała w kroku namiot. Niektórzy po lekcjach z nią, latali do kibla w wiadomym celu. Paweł zauważył, że pani buzuje dziś wręcz oślepiającą czerwienia i mówiąc spogląda tylko na niego. Na początku ukradkiem zerkała, ale teraz wpatrywała się intensywnie jak gdyby zobaczyła jakiś cud i nie mogła oderwać od niego wzroku. Paweł zauważył też, że ociera pod biurkiem udem o udo, a ręce schodzą jej dziwnie blisko krocza. Również jego penis wykazywał dziwne objawy. Ruszał się i gdyby mógł, pewnie wyskoczył by ze spodni.
- Paweł, zostań po lekcjach, musimy porozmawiać - powiedziała Nowakowa, jak na nią mówiono, gdy zajęcia zakończył dzwonek.
Paweł posłusznie siadł w ławce i czekał. Gdy klasa opuściła salę, pani Nowak podeszła do niego i nagle namiętnie go pocałowała. To był szok. Nigdy nie całował kobiety. Chciał uciekać, ale coś trzymał

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy