Umiem cieszyć się życiem...

Autor: Marzycielka555

 Oliwia szła właśnie przez park, podziwiając uroki wiosny. Śnieg topniał już  powoli. Z liści drzew spadały krople lodu. Słonce próbowało wydostać się  zza chmury. Wydostające się promienie, grzały lekko i oświetlały twarz  dziewczynki. Oliwia przymknęła oczy. Wdychała świeże powietrze i  rozkoszowała się południem.

 - Nic ci nie jest?- spytał czyiś głos. Dziewczyna otworzyła oczy. Obok niej  stał mężczyzna w wieku około 23 lat.

 - A co miałoby mi się stać?- spytała, zdziwiona pytaniem mężczyzny. 

 - Stoisz tak, na środku drogi z zamkniętymi oczami, jak jakaś wariatka-  powiedział niemiłym głosem. Oliwia popatrzyła na niego z wyrzutem.

 - Umiem cieszyć się życiem, nie tak jak pan. Chodzi pan tylko i czepia się  ludzi. Nie pana interes- odrzekła i dumnie odeszła od ponuraka. Nie  widziała jego reakcji na jej słowa, ale domyśliła się, że był zdziwiony.  Usiadła na ławce. Park był dla niej miejscem relaksu i odpoczynku.  Przychodziła tu codziennie. Wstała z ławki i poszła w kierunku jezdni. Nie  była wtedy aż tak uważna. I to był ogromny błąd. Energicznym krokiem  weszła na jezdnię. Słyszała tylko krzyki ludzi i klakson samochodu, a  potem ujrzała ciemność.

                           ***

 - Budzi się!- krzyknął znajomy jej głos. Była to jej mama. Siedziała przy  szpitalnym łóżku. Dziewczyna miała owinięty na głowie bandaż i kilka  plastrów na ciele. Nie mogła się poruszyć. Mogła tylko cicho mówić.

 - Mamo...- powiedziała cicho. Kobieta poprosiła, żeby nic nie mówiła,  tylko  odpoczywała. Wyszła z sali. Oliwia leżała nieruchomo, próbując  się  poruszyć. Ktoś otworzył drzwi. Był to ten sam mężczyzna, który  uważał ją za wariatkę. Teraz jego twarz zalała się rozpaczą. 

 - Jak dobrze, że żyjesz...- powiedział- Zawiadomiłem karetkę.  Przepraszam, że tak niemiło się do ciebie zwróciłem- powiedział.  Dziewczyna kiwnęła głową, na znak przebaczenia i powiedziała:

 - Niech pan pamięta, trzeba cieszyć się życiem...- wyszeptała i  zamknęła oczy już na zawsze.

                       TRZY LATA PÓŹNIEJ...

 - Jak ją nazwiemy?- spytała żona męża. Mężczyzna bez zastanowienia  powiedział:

 - Oliwia- kobieta zgodziła się, a mężczyzna jeszcze tego samego dnia  poszedł na grób swojej wiernej przyjaciółki i zostawił tam piękny bukiet  białych róż...

 

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy