Upiór w operze- ROZDZIAŁ 60

Autor: naina93

ROZDZIAŁ 60
Radość Laury nie trwała jednak długo. Okazało się, że w wyniku wypadku płód został uszkodzony i nastąpiły powikłania. Z każdym następnym miesiącem problemy rosły. Ciąża zaczęła również zagrażać życiu matki. Cały trzeci trymestr pani Lamorte spędziła w szpitalu.
Do sali, w której leżała Laura, przyszedł lekarz.
- Mam bardzo złe wieści- powiedział. - Jak wiecie, dziecko się bardzo źle rozwija. Wiemy również, że nastąpiła pewna deformacja.
- Mój Boże...- odezwał się Eryk.
- Jest to wada genetyczna.
Lamorte skrył twarz w dłoniach.
- To nie koniec złych wieści.
- A może być coś gorszego?
- Niestety tak. Będą państwo musieli wybrać... Nie da pani rady donosić tej ciąży. Jest bardzo prawdopodobne, że umrze pani podczas porodu, albo niedługo po nim a i to, że dziecko przeżyje, jest niepewne. Jeżeli natomiast będziemy ratować panią, uśmiercimy dziecko, a pani nie będzie w stanie urodzić kolejnego dziecka, ponieważ wszystkie ciąże będą kończyć się poronieniem. Jednak z drugiej strony jest też niewielka szansa, że przeżyjecie oboje. Jeśli podczas porodu nie będzie komplikacji, w razie potrzeby, będziemy mogli uratować każde z was. Ale muszą państwo wybrać, kogo mamy ratować, jeśli będzie taka konieczność, panią czy dziecko. Wybór nie będzie łatwy. Nieważne jaką decyzję podejmiecie, będzie ona tragiczna...
- Mój Boże!- załkała Laura, kiedy medyk opuszczał pomieszczenie. - Eryku, co robić?
- Kochanie, ratuj siebie. Nie mogę cię stracić!
- Ale dlaczego mam poświęcić to maleństwo? Przecież ono niczemu nie zawiniło. Dlaczego jego życie ma być mniej ważne od mojego?
- Sama przecież słyszałaś, że nawet jeśli się poświęcisz, nie oznacza, że ono przeżyje. Poza tym, ono jest oszpecone tak samo jak ja. Nie każ mu przechodzić prze to samo, co mnie spotkało.
- Ale jego życie nie będzie takie! Ono będzie miało rodzinę!
- Tylko ojca, który nie będzie w stanie nic mu dać. Lauro, ty jesteś piękna i nigdy nie zrozumiesz jak ciężkie jest życie dla takiego jak ja. Wiele razy marzyłem, żeby umrzeć, albo się nigdy nie narodzić. Uwierz mi, że to będzie dla niego tylko akt miłosierdzia.
- Ale Eryku! To nasze dziecko! Jedyne, jakie możemy mieć. Nawet nie wiesz, jak bardzo chciałabym być matką...
- To adoptujmy dziecko! Tyle ich czeka na rodzinę i miłość. Jeśli nie jest nam pisane mieć własne, otoczmy opieką obce. Błagam, nie sil się na heroizm.
- Ale co ze mnie za matka, jeśli wybiorę siebie zamiast niego? Nie mogę...
Wieczorem do państwa Lamorte przyszedł lekarz. Kobieta leżała zapłakana, a mężczyzna chodził po pokoju.
- Czy podjęli już państwo decyzję?
- Tak- odrzekł Eryk. - Postanowiliśmy, że żona spróbuje urodzić.
- Tak też myślałem, ale kogo mamy ratować w razie potrzeby?
Medyk zmierzył wzrokiem oboje małżonków i już wiedział, co zdecydowali.
Pół godziny później Laura miała silne skurcze i przewieziono ją na salę porodową. Chciała urodzić własnymi siłami, choć lekarze jej to odradzali. Wciąż nie mogła uwierzyć, że wybrała własne życie kosztem tego maleństwa. Eryk był przy porodzie. Nie chciał zostawić ukochanej w takim momencie. Poród trwał ponad 8 godzin. Laura była bardzo osłabiona, nie miała już siły dłużej przeć. Lamorte wspierał żonę, jak tylko mógł. Kobieta krzyczała, płakała i przeklinała męża za to, że teraz tak cierpi.
- Jeszcze tylko trochę- powiedziała położna. - Już widać główkę.
Ostatnie wysiłki przyniosły skutek. Laura wydała na świat chłopca, który wyglądał dokładnie tak jak Eryk. Chwilę później pozwolono matce potrzymać maleństwo w ramionach. Pani Lamorte, choć wycieńczona, była taka szczęśliwa. Również świeżo upieczony ojciec doznał jakiegoś cudownego uczucia, kiedy dziecko złapało go za palec.
- Jest śliczny- powiedziała Laura, kt

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy