Wezuwiusz: Niechciana wizyta (2)

Autor: 3unikat


***

Wiedząc już, z jaką niedorajdą miał do czynienia, Wezuwiusz postanowił przejść do realizacji kolejnej części swego planu. Nie było to zadanie proste. Jest niewiele możliwości wydalenia przydzielonego stażysty. W sytuacjach takich zresztą z reguły obarczało się całą winą maga, który sprawował nad swoim młodszym kolegą opiekę. Mając to wszystko na uwadze, Wezuwiusz postanowił działać.
- Pójdziesz do lasu. Przyniesiesz mi kilka ziół. – Powiedział do Ziemowita. – Tu masz listę.
- Do lasu? – Młodzieniec otworzył szeroko oczy z przerażenia.
- Tak, do lasu? W czymś problem?
- Przecież ja się tu zgubię! – Strach Ziemowita zdawał się narastać. – Las jest ogromny, a ja, póki co, ledwo z tej chatki zdążyłem wyjść.
- Czarodzieje się nie gubią. – Odpowiedział spokojnie Wezuwiusz. – Oni, co najwyżej, wędrują więcej, niż mieli pierwotnie w planach. Poza tym ten lasek nie jest przecież taki duży.
Ziemowit dokończył śniadanie, które mogło być jego ostatnim i zaczął przygotowania do podróży. Spakował dwie pajdy chleba, różdżkę i trochę ziół wraz z kociołkiem, by ewentualnie naparzyć sobie coś do picia w trakcie drogi, a następnie udał się do drzwi. Kładąc rękę na klamce, odwrócił się jeszcze w nadziei, że być może jego opiekun zmieni zdanie. Ujrzawszy jednak jego minę wyszedł, nie żegnając się nawet.
Wezuwiuszowi było żal Ziemowita, musiał się jednak go pozbyć. Wiedział, że chłopak zgubi się w lesie, może nawet nigdy nie wróci, ale nie mógł pozwolić, by krzątał mu się pod nogami. Jeden ciamajdowaty mag we wsi wystarczy, a Wezuwiusz się w tej roli sprawdzał wyśmienicie.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy