Historyczny survival. Wywiad z Justyną Drzewicką

Autor: Sławomir Krempa
Okładka publicystyki dla Historyczny survival. Wywiad z Justyną Drzewicką z kategorii Brak kategorii

Justyna Drzewicka skończyła filologię polską, MBA, a potem odnalazła się w pracy w korporacji. Zamiłowania do książek jednak nie porzuciła i gdy uznała, że nadszedł odpowiedni moment, napisała powieść Niepowszedni. Porwanie, otwierającą trylogię fantasy, opowiadająca o posiadających nadnaturalne zdolności nastolatkach, którzy zostają porwani przez handlarzy ludźmi. Teraz zmienia konwencję, w Ratownikach czasu przedstawiając czytelnikom dwoje zupełnie zwyczajnych trzynastolatków, którzy przeżywają zupełnie niezwykłą przygodę, przenosząc się w czasie do epoki Mikołaja Kopernika (więcej informacji znajdziecie na stronie internetowej serii). Wkrótce poznamy kolejne ich przygody.  

– Bardzo zależało mi na tym, by warstwa edukacyjna w mojej nowej powieści była tylko tłem dla przygody. By w żadnym momencie nie można było odnieść wrażenia, że robię dzieciakom wykład, lecz by świat przedstawiony uczył je niejako samoistnie – bo trzeba w nim żyć, trzeba sobie jakoś radzić, trzeba po nim się poruszać i nawiązywać kontakty z ludźmi. Pomyślałam, że taki survival historyczny będzie najlepszą formą, by opowiedzieć o życiu codziennym i o ludziach, którzy funkcjonowali w przeszłości. W gruncie rzeczy niewiele o tym wiemy, bo na lekcjach historii uczymy się najczęściej po prostu bardzo wielu pustych dat. Chciałam napełnić je treścią – mówi Justyna Drzewicka. 

Nie wyglądasz mi na geeka…

No wiesz…

A jednak bierzesz na warsztat temat tak geekowski, że chyba bardziej się nie da – podróże w czasie.

Tak, ale podchodzę do nich w sposób zupełnie nie geekowski. Nie badam naukowego tła teorii o podróżach w czasie, nie zajmuję się fizyką kwantową, nie tworzę uzasadnień, unikam takich tematów jak paradoksy czasowe. Zakładam, że po prostu w mniej lub bardziej odległej przyszłości podróże w czasie będą możliwe. I wykorzystuję możliwości fabularne, jakie mi daje to założenie.

A raczej możliwości, jakie daje ono Twoim bohaterom.

W Ratownikach czasu moi bohaterowie to para trzynastoletnich przyjaciół, Sara i Daniel. Są w szkole outsiderami, ale wynika to raczej z ich buntowniczości niż nieśmiałości. Kiedy odbywają kolejną karę za przewinienia, pojawia się przybysz z przyszłości, który wprowadza w ich życie chaos. Zresztą Mutek – mówiący, myślący kot – sam w sobie jest wcielonym chaosem. Okazuje się jednak tak przekonujący, że namawia moich bohaterów na podróż w czasie – do XV wieku. Tak zaczyna się największe szaleństwo w życiu Sary i Daniela.

Którzy na swojej drodze spotkają samego Mikołaja Kopernika…

Chciałam moją przygodę z podróżami w czasie zacząć polskim akcentem, od bohatera, którego – jak nam się wydaje – doskonale znamy. A Kopernika zna każde dziecko w naszym kraju.

Niestety, raczej pobieżnie…

Kopernika wszyscy znamy jako starszego pana, który żył we Fromborku i patrzył w gwiazdy. Tymczasem to fascynująca postać. To człowiek, który zawsze szedł swoją drogą, był niepokorny. Mało kto wie, że na pograniczu z Państwem Krzyżackim pełnił naprawdę odpowiedzialną rolę: strzegł dóbr kościelnych i ściągał płatności. Na takie terytoria nie posyłano „grzecznych chłopców”, tylko ludzi, którzy mieli twardy charakter i potrafili sobie radzić w każdej sytuacji. Zresztą potwierdza to sposób, w jaki dobierał sobie przyjaciół, na przykład biskupa Dantyszka, a nawet ludzi, którzy mieli zatargi z inkwizycją. Jednak w życiu Kopernika najważniejsza była nauka. Był na niej niesamowicie skupiony, ale pozostał człowiekiem ciekawym świata i ludzi…

No i bokserem?

Tutaj dałam się ponieść wyobraźni, bo nie wiemy tak naprawdę, kiedy i w jakich okolicznościach złamał nos. Niektóre teorie mówią, że nastąpiło to już w dzieciństwie, gdy spadł z wozu i robił nos na toruńskim bruku. Inni badacze twierdzą, że podczas wojaży na pograniczu mógł kilka razy oberwać i ten defekt po prostu mu pozostał. Ja uznałam, że jest twardym człowiekiem i nie unika bójek. 

Justyna Drzewicka
fot. Wojtek Biały

Jest także dzieckiem swoich czasów. Bardzo często w literaturze popularnej postaci z przeszłości myślą dokładnie tak, jak my, ludzie współcześni. W rzeczywistości było inaczej?

Bardzo zależało mi na tym, by zetknięcie współczesnych dzieci z postaciami z XV wieku nie przebiegało zbyt gładko, bo ludzie żyjący ówcześnie mieli zupełnie inny sposób patrzenia na świat, inne kłopoty i radości niż my. Chciałam, żeby obcowanie Sary i Daniela z Kopernikiem niosło nieustanne zdziwienie. Zdziwienie tym, że mógł myśleć w taki, a nie inny sposób, że mógł czegoś się bać czy zrobić coś, na co moi bohaterowie nie są gotowi, bo inne są ich uwarunkowania cywilizacyjne. Zresztą dla nich w XV wieku przygodą jest nawet próba ugotowania posiłku – nie ma przecież gazu…

– Nie sądziłam, że pisanie to aż taka frajda i… taka orka. Po trosze jest się architektem, marionetkarzem, terapeutą, głównodowodzącym i najwyższym sędzią. Innymi słowy, ma się władzę absolutną. Cudownie tworzy się miasta, poszerza wydmy, gdy chcę się przedłużyć wędrówkę, popycha bohaterów ku sobie, gmatwa plany czarnym charakterom i knuje intrygi. To ta fajniejsza część roboty.

- przeczytajcie wywiad z Justyną Drzewicką o książkach z serii Niepowszedni

Historyczny survival?

Jak najbardziej. Bardzo zależało mi na tym, by warstwa edukacyjna w mojej powieści była tylko tłem dla przygody. By w żadnym momencie nie można było odnieść wrażenia, że robię dzieciakom wykład, lecz by świat przedstawiony uczył je niejako samoistnie – bo trzeba w nim żyć, trzeba sobie jakoś radzić, trzeba po nim się poruszać i nawiązywać kontakty z ludźmi. Pomyślałam sobie, że taki survival historyczny będzie najlepszą formą, by opowiedzieć o życiu codziennym i o ludziach, którzy funkcjonowali w przeszłości. W gruncie rzeczy niewiele o tym wiemy, bo na lekcjach historii uczymy się najczęściej po prostu bardzo wielu pustych dat. Chciałam napełnić je treścią. Chciałam pokazać, że historia może być fascynująca, jeśli dostrzeżemy w niej żywych ludzi.

Czyli nie przepadałaś za historią w szkole?

Przeciwnie – uwielbiałam ją. Ale zawsze po lekcjach szukałam książek, które przybliżały mi tło, które sprawiały, że zajęcia stawały się naprawdę ciekawe.

A jednak historykiem nie zostałaś….

Zostałam filologiem polskim, oprócz tego mam dyplom MBA, co w ogóle nie ma związku z historią, a teraz skończyłam na Uniwersytecie Warszawskim studia podyplomowe dotyczące literatury i książki dla dzieci i młodzieży.

MBA raczej nie przydało Ci się przy pisaniu książki…

Nie, ale w przypadku pierwszego tomu Podróżników w czasie research był o tyle łatwy, że Kopernik jest naszym dobrem narodowym i mamy na jego temat mnóstwo publikacji. Bardzo pomógł mi również fakt, że w Bolonii mieści się najstarszy uniwersytet w Europie i tam pielęgnowanie wiedzy o przeszłości jest powszechne. W samej Bolonii działa kilka grup, które pasjonują się historią miasta i jej popularyzację uważają za swoją misję. Ich członkowie bardzo mi pomogli. 

Trudniej było w przypadku starożytnego Egiptu – tam będzie toczyła się akcja drugiego tomu Twojego nowego cyklu…

Moje wyobrażenie o Egipcie było bardzo amatorskie, zupełnie nie orientowałam się, jak różnorodna była ta kultura, licząca przecież 3000 lat. Ale od czego są biblioteki i mądrzy bibliotekarze, który potrafią pomóc odpowiednio dobrać lektury? To dzięki nim jakoś się przez epokę Starego Państwa przekopałam. Na szczęście w obszarze życia codziennego, który szczególnie mnie interesuje, zmiany, które zachodziły, nie były aż tak dynamiczne. Staram się w książkach nie wnikać w zależności polityczne czy wojenne, bo jednak tworzę literaturę rozrywkową dla młodych czytelników, która ma zachęcić ich do czytania, a nie odrzucić czy znużyć.

Dziś robi się to inaczej niż jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu?

Oczywiście. Sama zaczytywałam się książkami o przygodach Tomka Wilmowskiego. Uwielbiałam w nich to , że mogłam wraz z bohaterami zwiedzać świat bez ruszania się z domu, bo takich możliwości wówczas w Polsce nie było. Dzisiaj jest inaczej: w moich książkach pojawiają się podróże w czasie, bo zagraniczne wyjazdy nie są już dla nastolatków przesadnie atrakcyjne. Dzisiejsze dzieci nie muszą zastanawiać się nad tym, jak wygląda świat – doskonale go znają, oglądają w filmach i wyjeżdżają z rodzicami na wczasy w różne zakątki świata. Trudniej jest, jeśli chodzi o przeszłość – nie możemy się do niej przenieść inaczej niż przez lektury.

Na razie…

Na razie – i nie będziemy mogli przez co najmniej sto lat, jak zakładam w Ratownikach czasu. Chyba, że wcześniej odwiedzi nas ktoś z przyszłości i postanowi podzielić się z nami podobną technologią…

Więcej informacji znajdziecie na stronie internetowej serii Ratownicy czasu Pierwszy tom cyklu kupicie już w popularnych księgarniach internetowych:

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - martucha180
martucha180
Dodany: 2019-10-10 18:16:16
0 +-

Podoba mi się ta seria.

Avatar użytkownika - Gosiaczek
Gosiaczek
Dodany: 2019-10-10 12:39:32
0 +-

Brzmi bardzo kusząco ;)

Avatar użytkownika - Poczytajka
Poczytajka
Dodany: 2019-10-09 15:17:24
0 +-

Coś dla mojej córki :)

Avatar użytkownika - MonikaP
MonikaP
Dodany: 2019-10-09 14:45:57
0 +-

Podróż w czasie - mogłoby być ciekawie :)

Książka
Ratownicy czasu
Justyna Drzewicka

Warto przeczytać

Recenzje miesiąca
Manhattan Babilon
Lech Majewski
Manhattan Babilon
Orangeboy. Masz u nas dług
Patrice Lawrence
Orangeboy. Masz u nas dług
Nigdy nie będziesz mną
Anna M. Brengos;
Nigdy nie będziesz mną
Mały manipulator
Bartosz Sztybor;
Mały manipulator
Westerplatte
Jacek Komuda
Westerplatte
Harem
Alex Vastatrix, Waldemar Bednaruk
Harem
Zabójstwo na cztery ręce
Karolina Morawiecka;
Zabójstwo na cztery ręce
Noc, kiedy umarła
Jenny Blackhurst
Noc, kiedy umarła
Pokaż wszystkie recenzje