Napad na bank? To chyba nie moja bajka. Wywiad z Martą Maciejewską

Autor: pobarski

– Książki to dla mnie sposób na fantazjowanie, ułożenie swoich emocji, przeżycie innego życiowego scenariusza bez konsekwencji – mówi Marta Maciejewska, autorka powieści Sekret bodyguarda.

W każdym związku istnieją tajemnice?

Myślę, że tak. I nie ma w tym nic złego, jeśli nie chodzi na przykład o posiadanie kochanki lub kochanka. Uważam, że trzeba pozwolić partnerowi na swobodę, a jeśli sam zwierzy nam się ze swoich sekretów, to znaczy, że nam ufa. I to chyba jest największa oznaka dojrzałości w związku.

Powinniśmy za wszelką ceną poznawać pragnienia naszej drugiej połówki?

Nie wiem, czy za wszelką cenę. Ale dobrze wiedzieć, czego pragnie bliska nam osoba.

Czasem jednak poznawanie cudzych sekretów niesie zbyt wielki ból i może wówczas niektóre sprawy powinny na zawsze pozostać tajemnicą?

Wszystko zależy od osoby, która ma sekret. Jeśli chce się z nami nim podzielić, to świetnie. Ale myślę, że nie mamy prawa wywierać na niej presji.

Powinniśmy rozważniej dobierać sobie osoby, z którymi dzielimy się sekretami?

Oczywiście, że tak. Sama wyznaję zasadę: im mniej wiesz, tym lepiej śpisz. Jestem osobą, która raczej nie zwierza się innym ze swoich trosk. Chyba, że są to zwykłe problemy dnia codziennego i potrzebuję z kimś porozmawiać, potrzebuję spojrzenia z boku. Oczywiście mąż czy partner to osoba, z którą powinniśmy się wspierać w każdej sytuacji i nasze sekrety powinny być u niej bezpieczne. Jednak nie jestem za zwierzaniem się innym. Życie jest długie, nigdy nie wiemy co przyniesie nam los i jakie stosunki z tymi osobami będziemy mieć w przyszłości. Po co mają mieć na nas jakiś „haczyk”? (śmiech)

Szczera, oddana przyjaźń może stanowić prawdziwą podporę, o czym przekonuje się Mikaela, główna bohaterka Pani książki. Ale czy może zastąpić w sercu miejsce dla „drugiej połówki”?

Oczywiście, że nie. W życiu potrzebujemy i przyjaźni, i miłości. Jednak gdybym musiała stanąć przed wyborem, to zawsze postawiłabym na miłość. Dla mnie związek dwóch kochających się osób to nie tylko kwiatki, randki i seks. To przede wszystkim partnerstwo. Dwie strony muszą wiedzieć, że zawsze mogą liczyć na siebie. Muszą się wzajemnie wspierać, cieszyć i grać do jednej bramki.

Praca i znane nazwisko to nie wszystko? Mikaela, chociaż na pozór ma wszystko, to jednak tak naprawdę wydaje się dość samotna.

Samotność to jedna sprawa. Ale Mikaela przede wszystkim jest nierozumiana i nie wiem, co jest gorsze. Przyznam szczerze, że czytam każdą recenzję mojej książki i nie ukrywam, że w najpiękniejszych snach nie marzyłam, że zdobędzie aż tak duże uznanie. Jednak wśród różnych opinii przeczytałam stwierdzenie, że Mikaela to snobka. I tu muszę się wstawić za główną bohaterką. Starałam się ukazać ją bardzo wiarygodnie. Wydaje mi się, że im więcej pracy, im wyższe stanowisko, tym jest gorzej. Myślę, że Mikaela przez to ma dużo ciężej w życiu. Jednej z osób piszących recenzję nie spodobało się to, że Mikaela wydaje polecenia i jest oschła, że ma dziwny stosunek do pracowników. Oczywiście, każdy ma prawo do swojej oceny, szanuję to. Jednak ja widzę moją bohaterkę trochę inaczej. Staram się wczuć w rolę osoby decyzyjnej. Często musi kogoś zwolnić, podjąć trudną decyzję. To nie są łatwe sytuacje. Dla niej przyjaźń w pracy jest niemal niemożliwa. Co, jeśli przyjaciel/pracownik chce dostać podwyżkę, co, kiedy trzeba będzie go zwolnić? Nie oszukujmy się – ilu z nas lubi swojego pracodawcę i zgadza się z jego decyzjami? A ilu z nas zastanowiło się, jak on się musi czuć, podejmując taką a nie inną decyzję i czy miał inne wyjście? To, co zostało uznane za snobizm, w moim przekonaniu jest niezrozumieniem, które prowadzi do osamotnienia.

Mikaela zgromadziła wokół siebie ludzi, którzy ją uszczęśliwiają. Sekretem na dobre życie jest otaczanie się tylko zaufanymi ludźmi, wąskim gronem przyjaciół?

Kiedy dorastamy, zaczynamy pracować, zakładać rodzinę nie sposób mieć wielu znajomych, z którymi będziemy w stałym kontakcie. Każdy zajmuje się swoimi sprawami i nie ma już tak dużo wolnego czasu. Zostaje przy nas garstka, ci najbardziej zaufani. To normalne.

Na pewno natomiast facetom z klubów nie można ufać?

Dla ścisłości – koniec końców Theo nie był przypadkowy. Osobiście nie szufladkuję ludzi. Chyba bardziej chodzi o to, jakie wrażenie wywrze na nas mężczyzna, a nie gdzie go spotkamy.

Mikaela nie potrafi zapomnieć o tajemniczym mężczyźnie. Człowiek musi się sparzyć, by móc się czegoś nauczyć?

Nie zawsze trzeba się sparzyć, aby wyciągnąć lekcję. Każda sytuacja, każde zdarzenie, każda napotkana osoba może nas czegoś nauczyć. Przez całe życie zdobywamy doświadczenie, ale prawda jest taka, że najwięcej uczymy się na błędach.

Pieniądze i sława przynoszą tylko nieszczęścia?

Uważam, że pieniądze nie zmieniają człowieka, tylko pozwalają pokazać, kim tak naprawdę jest. Jeśli ktoś marzy o sławie albo zarobi wielkie pieniądze, to nie ma w tym nic złego. Fajnie jest, gdy stać nas na wiele udogodnień, zachcianek, lepsze życie. Nie widzę w tym problemu, chodzi o to, jak dana osoba podchodzi do tego, co ma. Jeśli nadal można z nią normalnie porozmawiać i błyskotki nie przysłoniły jej oczu, to cieszę się z nią tym szczęściem.

Moim zdaniem pieniądze powinny być czymś, dzięki czemu spełniamy marzenia, rozwijamy swoje pasje, pomagamy innym, ale… dzisiaj są, jutro ich nie ma. Powinny to być tylko środki do osiągnięcia danego celu, a nie wyznacznik wartości danej osoby.

Co do sławy, sodówka może człowiekowi uderzyć do głowy. Niestety, kiedyś przekonałam się od tym na własnej skórze. Osoba, za którą dałabym sobie rękę uciąć, niespodziewanie dostała życiową szansę i powiedziała, że musimy zerwać wszystkie kontakty, bo teraz będzie kimś i nie może się zadawać ze zwykłymi ludźmi. W takich chwilach zastanawiam się, co tacy ludzie mają w głowie? To chyba właśnie w takich chwilach trzeba zachować prawdziwych przyjaciół przy sobie, prawda? Bo jak później odróżnić intencje tych nowych? Chodzi im o tę osobę czy o ogrzanie się w jej blasku? Na marginesie: kariera opisanej przeze mnie osoby nie powiodła się – życie. Ale ta sytuacja pokazuje, jak łatwo można zachłysnąć się popularnością. 

Mikaela ma dość chłodny styl bycia; zachowuje dystans, ale gdy kocha - to całym sercem. Czy zatem jej „chłód” nie jest jedynie zbroją?

Oczywiście, że jest. Trudno to wytłumaczyć, ale wydaje mi się, że bohaterka w miłości chce być szczera, a na zewnątrz, w relacjach z innymi, dystansuje się, bo tak jest łatwiej. A może kiedyś się sparzyła? Więcej na ten temat czytelnicy dowiedzą się z mojej następnej książki.

Często przywdziewamy swego rodzaju „maski”, by nie dać się zranić. A może powinniśmy zawsze szczerze mówić o tym, co myślimy i kogo kochamy?

Jestem zwolenniczką prawdy jednak często lepiej niektóre rzeczy zostawić tylko dla siebie. Tak naprawdę to nie od nas zależy, czy będziemy szczerzy z rozmówcą, czy założymy maskę. Jeśli ktoś nie wzbudzi naszej sympatii czy zaufania, to po co mówić mu o naszych odczuciach?

W Sekrecie bodyguarda pojawia się także temat konwenansów. Mam tu zwłaszcza na myśli „zakazaną” relację bogatej projektantki i zwykłego ochroniarza. Nadal jesteśmy ograniczani przez stereotypy?

Chciałabym móc napisać, że nie, ale nie do końca jestem o tym przekonana. Na pewno nie na taką skalę, jak dawniej i ludzie stają się bardziej tolerancyjni, ale wszystko zależy od danej sytuacji i podejścia zainteresowanych stron.

Może by zaznać szczęścia, powinniśmy myśleć tylko o sobie i nie brać pod uwagę społecznych oczekiwań?

Wyznaję zasadę, że jeśli naszym zachowaniem i naszymi czynami nie robimy krzywdy innym i dwie zainteresowane strony zgadzają się na pewne rzeczy, to społeczeństwu nic do tego.

Czy dla miłości zawsze warto zaryzykować?

Jestem niepoprawną romantyczką, choć nie okazuję emocji na zewnątrz. Na co dzień jestem raczej powściągliwa… i to mocno. Jednak uważam, że dla miłości warto zaryzykować. Istnieją jednak granice… Przede wszystkim podjęłabym ryzyko tylko wtedy, gdy byłoby to zgodne z moim sumieniem. Przeprowadzka do innego kraju dla ukochanego? Rozważyłabym… Napad na bank? To już chyba nie moja bajka.

Theo zataja przed Mikaelą pewną dość ważną sprawę… Czy „kochać” to to samo co „przebaczyć”?

Muszę się chyba pokusić o stwierdzenie, że nie. Ktoś może nas bardzo mocno zranić, zadać nam taki cios, którego się nie wybacza, ale to nie oznacza, że przestaniemy kochać z dnia na dzień. Jednak czy sama miłość wystarczy, aby dalej tkwić w takim związku? W takiej sytuacji zaufanie jest ważniejsze.

Czyli nie każdy zasługuje na drugą szansę?

To zależy… jakie było przewinienie. Jeśli ktoś nas skrzywdził i zrobił to nieumyślnie, ale nie zdradził nas – i nie mam tu na myśli tylko relacji damsko-męskich, chodzi mi też o lojalność względem drugiej osoby – to jasne, czemu nie, możemy dać drugą szansę. Jednak jeśli ktoś zrobił coś, czego my nie potrafimy wybaczyć i dając drugą szansę, zrobimy to wbrew sobie, to chyba nie ma sensu jej dawać.

Jeśli chodzi o „przewinienie” Theodora, to myślę, że w prawdziwym życiu trudno byłoby wybaczyć coś takiego. Jednak książki to dla mnie sposób na fantazjowanie, ułożenie swoich emocji, przeżycie innego życiowego scenariusza bez konsekwencji.

Powieść Sekret bodyguarda kupicie w popularnych księgarniach internetowych: 

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Sekret bodyguarda
Marta Maciejewska

Warto przeczytać