Prawdziwa miłość nigdy nie umiera. Wywiad z Paulą Er, autorką książki „Kształt dźwięku"

Autor: Sławomir Krempa
Okładka publicystyki dla Prawdziwa miłość nigdy nie umiera. Wywiad z Paulą Er, autorką książki „Kształt dźwięku

– Wierzę w miłość, przeznaczenie i zbiegi okoliczności, które łączą ludzi – mówi Paula Er, autorka książki Kształt dźwięku (Novae Res).

Wszystko, co słyszymy, układa się w jakąś melodię?

Jeśli postaramy się, i wytężymy słuch, to często i w chaosie można odnaleźć melodię.

Jaki kształt może zatem przybrać dźwięk? 

Myślę, że to zależy od człowieka oraz jego wspomnień. Dźwięk może przywołać wspomnienie, które w naszej głowie namaluje obraz. Może być wszystkim, czym tylko zapragniemy, aby był. Może być konarem drzewa, na którym siadaliśmy ze swoją pierwszą miłością, może być rodzinnym domem, jakąś bolesną historią. Dźwięk bywa niezwykle foremny.

Ten kształt, znaczenie dźwięku, zależy od talentu muzyka? A może to przede wszystkim kwestia odbiorcy, słuchacza, jego wrażliwości? 

Talent nie ma tu nic do rzeczy. Bywają muzycy, którzy grają na ulicy i wydawać by się mogło, że melodia im w pracy nie przeszkadza, a bywają tacy, którzy grają przepięknie, a nikt nie reaguje na ich talent. To słuchacz musi wyłapać to coś, co spowoduje, że melodia w jego sercu nabierze kształtu. Każdy człowiek ma inny poziom wrażliwości, ale też zupełnie inną historię do opowiedzenia. Podobnie chyba jest ze wszystkimi formami sztuki. Dla jednego obraz będzie dziełem sztuki a dla drugiego bohomazem, nie wartym nawet złotówki.

A co łączy muzykę z literaturą? 

Łączy je bardzo dużo. Zarówno to, że jedni czytelnicy zaczytują się w romansach, drudzy w krwistych kryminałach, a jeszcze inni wolą zagłębiać się w świat fantastyki. Tak samo jest z muzyką. Do każdego przemawia inny rodzaj muzyki. Wydaje mi się również, że samych twórców łączy dużo, jedynie potrafią uzewnętrznić się w innej formie. Muzycy wyrzucają swoje emocje wraz z dźwiękiem, malarze przelewają je na płótno, a pisarze drążą słowem. Każdy twórca liczy się również z tym, że jego przekaz nie zadziała na wszystkich, ale doskonale zdajemy sobie sprawę, że jeśli to, co robimy poruszy choćby jedną osobę, osiągniemy sukces.

Jeden z bohaterów Pani powieści „Kształt dźwięku” jest właśnie muzykiem. Wybitnym muzykiem? 

To zależy, co kryje się pod sformułowaniem „wybitny". Bo jeśli szkoły, nagrody, koncerty i pieniądze, to zdecydowanie nim nie jest. Jeśli zaś miłość, uczucie i zaangażowanie w to, co robi i jakie emocje wzbudza swoją grą, śmiało możemy nazwać go wybitnym muzykiem.

Jakub potrafi wzbudzić w słuchaczu – a raczej w pewnej konkretnej słuchaczce słuchaczce – emocje tak silne, że stają się początkiem niezwykłej więzi, która połączy ich oboje. 

Zdecydowanie udało mu się to bezbłędnie. Ich więź nie miałaby okazji zaistnieć bez szybującej nad polami melodii.

Ich związek jest pod wieloma względami nietypowy, łamiący konwencje, konwenanse i normy. Przede wszystkim dlatego, że Jakub jest mężczyzną wyraźnie młodszym od Marii. Myśli Pani, że to kwestia zupełnie bez znaczenia, gdy rodzi się miłość? 
 
Jeśli rodzi się miłość, ale taka prawdziwa, która jest w stanie przetrwać lata, która nie ma w sobie oczekiwań, nic nie ma znaczenia. Ani różnica wieku, ani kolor skóry, ani pochodzenie. Być może moje podejście do tematu jest naiwne, ale ja wierzę w miłość, przeznaczenie i zbiegi okoliczności, które łączą ludzi. Dlatego też zdecydowałam się, żeby Jakub był sporo młodszy. Ludzie żyją wciąż w świecie iluzji narzuconej przez społeczeństwo. Wciąż słyszymy, że trudne związki nie mają szans na przyszłość, że lepiej mieć spokój, że tylko to się liczy. Nie jestem o tym przekonana, stąd może pomysł na różnicę wieku między bohaterami.

Główna bohaterka zaczyna prowadzić podwójne życie – jako Maria, dobra żona, współwłaścicielka antykwariatu, i jako Marlo, kobieta spełniona, czuła kochanka młodszego partnera. Ta dwoistość imion nie jest tu, jak rozumiem, bez znaczenia? 

Maria przede wszystkim nie lubi od zawsze swojego imienia. Spotkałam się z wieloma osobami, które mają podobnie i często nawet przedstawiają się zupełnie inaczej. W przypadku Marii jednak ma to znaczenie, ponieważ wraz z imieniem porzuca wszystko to, co uwierało ją przez lata, choć nie ukrywajmy, że mniej lub bardziej świadomie sama wybrała dla siebie takie życie, którego pozazdrościłaby jej niejedna osoba.

Jak umiera miłość? 

Będę się trzymała tego, że prawdziwa miłość nigdy nie umiera. Może czasem przysypia ze zmęczenia, ale nigdy nie umiera. Wróci nawet niechciana, dosłownie jak melodia, która przypomni nam o niej. Niestety, często sami przygniatamy ją swoim zachowaniem na tyle mocno, że miłość z tej śpiączki nigdy się nie obudzi. Nie dbamy o nią, nie wybaczamy sobie wzajemnie błędów, niepotrzebnie wbijamy sobie szpile, nie umiemy odciąć się od przeszłości. Myślę, że jest masa rzeczy, którymi można ją poturbować i chyba każdy z nas jest w stanie najlepiej sam sobie odpowiedzieć na to pytanie.

Bywa, że jesteśmy z kimś już tylko z przyzwyczajenia? 

Tak bywa. Ludzie mają zobowiązania, kredyty, są od siebie z pewnych powodów zależni, często od dawna nie wierzą w miłość. Czasem jest tak, że te wszystkie problemy sprawiają, że przestajemy ze sobą rozmawiać, mówić o swoich oczekiwaniach i pragnieniach, a od tego zaczyna się rozpad związku. Miłość jest ważna, ale przychodzi czas, gdy w związek zaczyna wkradać się rutyna i problemy. Wtedy łatwo zapomnieć o wszystkich dobrych rzeczach, które łączyły dwoje ludzi i dawały im szczęście. Kiedy dwie osoby mają wspólny cel, potrafią i chcą ze sobą rozmawiać, wszystko jeszcze da się uratować. Jeśli jednak tak nie jest i decydujemy się tkwić w miejscu jedynie z przyzwyczajenia, może okazać się, że wyrządzamy sobie wzajemnie ogromną krzywdę.

Dlaczego zatem nie ruszamy naprzód, chociaż wiemy, że nie jesteśmy szczęśliwi?

Ze strachu przed nieznanym. Każdy nudny, wypalony, a często i przemocowy związek wydaje się być bezpieczniejszy niż zaczynanie wszystkiego od zera. Strach jest najgorszym doradcą, to też starał się przekazać w książce Jakub.

Wiele pewnie wie Pani o tym także dzięki profilowi Wkurzona żona?

Tak, dzięki Wkurzonej żonie poznaję masę historii i rozterek. Cieszę się, że osoby, które wysyłają do mnie swoje historie ufają mi i chcą się nimi podzielić. Wierzę, że pomagają tym nie tylko sobie, ale również osobom, które czytając publikowane historie mogą wreszcie zrozumieć, że ktoś ma podobnie, i że nie tylko one popełniają błędy i mają podobne rozterki.

Ale Kształt dźwięku nie jest odbiciem żadnej konkretnej historii?

Zdecydowanie nie. Staram się unikać inspirowania konkretnymi historiami, chociaż nie ukrywam, że pewne detale zostają mi w głowie i wplatam je do historii fikcyjnych. Nie ma w tym chyba nic złego, ponieważ podczas czytania wyznań kobiet, wiele szczegółów się powtarza. Myślę, że dzięki temu moje książki wydają się bardziej realne i bliższe kobietom.

W powieści tej dotyka Pani wielu problemów – jest tu i historia ludności żydowskiej, i wątek dorosłych dzieci alkoholików. 

Temat ludności żydowskiej był mi zawsze niezwykle bliski. Bardzo poruszają mnie historie z czasów wojny, sama mieszkam w mieście, w którym znajdowało się getto. Mam nadzieję, że udało mi się zachęcić czytelników do głębszego zapoznania się z historią Mińska Mazowieckiego.

Natomiast jeśli chodzi o problem DDA, czyli dorosłych dzieci alkoholików, uważam że jest to temat, o którym trzeba mówić więcej. Wiele osób boryka się w dorosłym życiu z problemami z dzieciństwa, które zdominował alkoholizm rodziców. DDA są często wciąż tamtymi małymi, niepewnymi siebie dziećmi, które mają znikome poczucie własnej wartości i wciąż czekają, aż ktoś je przytuli. Jednocześnie, często podświadomie, odrzucają miłość, bo nie potrafią postąpić inaczej ze strachu przed ponownym odrzuceniem. Dlatego w dorosłym życiu ciężko im otworzyć się na prawdziwe uczucie. To właśnie dla nich stworzyłam Jakuba. Zdaję sobie sprawę, że problem można by opisać dokładniej i głębiej, ale nie chciałabym nikogo terapeutyzować, zawsze podkreślam, że nie jestem psychologiem i uważam, że postać Jakuba miała za zadanie jedynie zwrócić uwagę na problem po to, aby osoby będące w podobnej sytuacji, zdecydowały się na rozpoczęcie terapii.

Myśli Pani, że jesteśmy w stanie uwolnić się od trudnych doświadczeń z dzieciństwa, od tego całego bagażu z przeszłości, by ruszyć dalej i rozpocząć nowe życie? 

Myślę, że jest to bardzo trudne, ale nie jest niemożliwe. Większość z nas boryka się w dorosłym życiu z mniejszymi bądź większymi deficytami emocjonalnymi. Czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy, że pewne zachowania, choć wydawać by się mogło od dawna zapomniane, wciąż mają znaczny wpływ na nasze zachowanie i podejmowanie decyzje. Uważam, że jeśli nie jesteśmy w stanie sami poradzić sobie z blokującymi nas problemami, nigdy nie należy wstydzić się prosić o pomoc specjalistów. Każdy rodzaj terapii, który zbliży nas do szczęśliwego życia jest na wagę złota.

Bo w życiu, jak napisała Pani w powieści, trzeba żyć tak, jak gra melodia Twojej duszy... 

Zdecydowanie tak, choćby dlatego, żeby kiedyś na stare lata, gdy naprawdę będzie już na wszystko za późno, a ważni dla nas ludzie odejdą na zawsze, móc spokojnie zasnąć bez zastanawiania się co by było, gdybym się odważył i nie poddał w drodze po własne marzenia.

Książkę Kształt dźwięku kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Autor

Warto przeczytać

Recenzje miesiąca
Kudłata
Hwang Sun-mi
Kudłata
Hania Baletnica
Jolanta Symonowicz, Lila Symonowicz
Hania Baletnica
Już, już!
Katarzyna Wasilkowska
Już, już!
Kartoteka Pitera P.
Jacek Wiśnicki
Kartoteka Pitera P.
Zaginiona apteka
Sarah Penner
Zaginiona apteka
Skręcona historia
Jakub Ostromęcki
Skręcona historia
Maja Orety i skarb Szkocji
Eliza Sarnacka-Mahoney
Maja Orety i skarb Szkocji
Na zawsze
Karolina Winiarska
Na zawsze
Kuba na tropie
Kuba i Filip Majewscy
Kuba na tropie
Lwowska kołysanka. Dwa miasta
Monika Kowalska (I)
Lwowska kołysanka. Dwa miasta
Pokaż wszystkie recenzje