Quantcast

Rozbity kryształ. Dlaczego śmierć Elżbiety II tak nas poruszyła?

Data: 2022-09-09 15:11:32 Autor: Patryk Obarski
udostępnij Tweet

„Koniec pewnej epoki” – to słowa, które od wczorajszego wieczoru nieustannie pojawiają się we wpisach moich znajomych. Okazało się, że wobec śmierci brytyjskiej królowej obojętni nie pozostali nawet ci, których dotychczas sprawy związane z rodziną Windsorów nie bardzo obchodziły. Tymczasem odejście Elżbiety II okazało się dla nich jak kradzież czegoś, co wydawało się stałe i niezmienne.

Windsorowie wszyscy członkowie rodzinyFot. Michael Garnett / Flickr.com / CC BY-NC-ND 2.0

Królowa jak słońce. Dlaczego tak bardzo cenimy Elżbietę II?

Obecność brytyjskiej królowej dla większości z nas była oczywistością. Wszystko dlatego, że – jak trafnie zauważają dziś internauci na Facebooku czy Twitterze – mało dziś żyje osób, które pamiętają czasy sprzed panowania Elżbiety II. Monarchini objęła tron w 1952 roku, wraz ze śmiercią swojego ojca, Jerzego VIII. Wydaje się, że 26-letnia wówczas Elżbieta znajdowała się w znacznie trudniejszej sytuacji niż dziś jej syn. Przyszła królowa dowiedziała się o odejściu ojca podczas podróży zagranicznej, a królową została w momencie, gdy dwoje jej najstarszych dzieci nie ukończyło jeszcze przedszkola. Mimo młodego wieku i stosunkowo niewielkiego doświadczenia w pracy dla korony, z zadaniem poradziła sobie znakomicie.

Elżbieta okazała się właściwą osobą na odpowiednim miejscu, potrafiącą przeprowadzić monarchię przez najtrudniejsze momenty historii swojego kraju. W ciągu 70 lat panowania królowa piętnaście razy mianowała premierów, poczynając od Winstona Churchilla, a kończąc na mianowanej kilka dni przed śmiercią Liz Truss. W 1952 roku otrzymała tytuł Człowieka Roku i znalazła się na okładce magazynu Time, a w dniu jej śmierci Time opublikował projekt okładki najnowszego wydania – na którym po raz drugi uhonorowano Elżbiety II.

Czytaj również: Elżbieta Bowes-Lyon. Królowa Matka. Najbardziej niebezpieczna kobieta świata

Była świadkinią współtworzenia Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię, a następnie odejścia swego kraju ze wspólnoty na skutek brexitu. Panowała w czasach niepokojów społecznych, buntów wymierzonych przeciw instytucji monarchii, obserwowała przemiany ustrojowe państw Europy po rozpadzie Związku Radzieckiego. To wszystko sprawia, że czarno-białe zdjęcia królowej Elżbiety z podpisami o końcu pewnej epoki wcale nie są banałami.

Elżbieta II była królową nie tylko Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, ale także czternastu innych państw. I choć jej kompetencje związane z polityką tych państw od dawna były mocno ograniczone, to jednak Brytyjczycy przede wszystkim utracili skarbnicę pamięci. Elżbieta II podczas swego długiego i aktywnego życia była nie tylko królową, głową państwa, ale przede wszystkim osobą, która zespalała i łączyła kolejne pokolenia. Jej śmierć, jakkolwiek spodziewana, była więc jak odebranie czegoś, co wydawało się pewnikiem w świecie ciągłych zmian. Elementem, który trwał i był, którego nie można było i nie chciało się zmieniać.

Czytaj także: Najlepsze książki o Harrym i Meghan oraz Windsorach.

Obecność Elżbiety II była stała i pewna jak obecność towarzyszącego nam od narodzin słońca. Co jednak stałoby się, gdyby pewnego poranka słońce po prostu przestało świecić? Gdyby okazało się, że słońce po prostu się wyczerpało? Wypaliło do cna?

Królowa Elżbieta II popkulturowym fenomenem, czyli żarty z wnukiem i Sex Pistols

Nie wyobrażaliśmy sobie śmierci królowej, bo przez te wszystkie lata stała się ona już nie tylko głową Zjednoczonego Królestwa, ale również legendą, mitem – elementem kultury. Chociaż teraz uważa się, że Elżbieta II pozostawała najbardziej powściągliwą spośród wszystkich członków rodziny królewskiej, to monarchini także musiała dostosowywać się do zmieniającego się świata. I to właśnie dlatego zarówno jej ślub, jak i ceremonia koronacyjna była emitowana w telewizji i transmitowana w radiu, a wesela Windsorów, będące jednocześnie medialnym show dla poddanych, na stałe wpisały się w obowiązkową część królewskich uroczystości.

Elżbieta sprawiła także, że Windsorowie zaczęli zarabiać własne pieniądze, odciążając tym samym podatników. Dlatego właśnie uruchomione zostały pierwsze oficjalne królewskie sklepy z pamiątkami, które działają do dziś m.in. na zamku w Windsorze czy w Pałacu Buckingham, a w których można kupić biżuterię, papeterię, kubki, poduszki i inne gadżety sygnowane królewskimi herbami i inicjałami. Nie brakuje także akcentów związanych z królową, jak chociażby wzory tkanin w pieski corgi, które zresztą przeszły do historii wraz z Elżbietą II.

Zresztą zamiłowanie do psów i ich nieustanna obecność ocieplała wizerunek królowej, podobnie jak wyścigi konne, które z emocjami oglądała władczyni. Elżbieta II oraz jej pieski wystąpili wspólnie także w specjalnym spocie reklamowym wraz z Danielem Craigiem w roli Jamesa Bonda. W ten sposób królowa, nawiązując do klasyki brytyjskiego kina szpiegowskiego, promowała organizowane w Londynie Letnie Igrzyska Olimpijskie.

W innym wideo Elżbieta II wystąpiła u boku swojego wnuka, księcia Harry’ego. Chociaż w ostatnim czasie mówiło się o chłodnych relacjach między księciem Sussex a resztą rodziny, to właśnie rozrabiaka Harry przez lata miał być ulubieńcem królowej, a szczególną relację między tym dwojga widać na spocie zapowiadającym Invictus Games z 2016 roku. W spocie tym Elżbieta II i książę Harry nie tylko promują rozgrywki, ale też odpowiadają na wyzwanie rzucone przez prezydenta USA Baracka Obamę. Wspominać nie trzeba natomiast o angielskiej herbatce, którą Elżbieta II wypiła wraz z misiem Paddingtonem w tym roku w czasie obchodów Platynowego Jubileuszu.

Występ w reklamach to oczywiście nie wszystko, a królowa – która od pełnienia swoich obowiązków nigdy nie odstąpiła – czasem bez własnej ingerencji stawała się bohaterką kolejnych spotów, filmów czy seriali. Tak było chociażby przez produkcję Królowa z Helen Mirren, w której przedstawiono brytyjską monarchię po śmierci księżnej Diany, tak było w przypadku The Crown od Netflixa, czyli serialu, który – według plotek – królowa miała skomentować na swój sposób: „Przesadzają!”. Za sprawą Sex Pistols spod kontroli wymknął się też tytuł narodowego hymnu, „God Save the Queen!”, który następnie trafił na koszulki, czapki i kubki wraz z wizerunkiem królowej wpisanej w brytyjską flagę.

Jednak oprócz tego wszystkiego Elżbieta przede wszystkim była żoną, matką, babcią i prababcią. Osobą, która przez wszystkie te lata spajała rodzinę Windsorów.

Roztrzaskany kryształ, czyli co dalej z Windsorami?

Przygotowując wczorajsze sylwetki zmarłej królowej, a także nowego króla, zastanawiałem się, jak dalej będzie wyglądała brytyjska monarchia. Jak się okazało, nie tylko ja, bo dziś wszyscy – moi znajomi, użytkownicy Twittera, dziennikarze w telewizji – zdają się pytać: co dalej?

Jedynym pewnikiem jest to, że teraz Brytyjczycy mają nowego króla – Karola III, a wszystko wynika z linii sukcesji. I chociaż operacja London Bridge przygotowana była z całą pewnością ze wszystkim szczegółami, to sytuacja, w której dziś znaleźli się Windsorowie, jest przynajmniej nietypowa, a może także dziwna i niewygodna.

Władzy nie przejmuje bowiem młodziutka królowa, której ślub mamy jeszcze w pamięci. Teraz na tronie zasiada nowy, ale stary król, który, choć przez lata przygotowywał się do swojej roli, to nie udało mu się uchronić przed skandalami. To postać o czasem dość kontrowersyjnych opiniach, co jakiś czas pojawiających się w mediach, mająca swoje przywary i wady. To mężczyzna, któremu wciąż wypominane jest nieudane małżeństwo z księżną Dianą oraz ówczesny romans z Camillą Parker-Bowles, którą od wczoraj Brytyjczycy tytułują Królową Małżonką. Zadanie niełatwe stoi więc także przed Camillą, niemal od dwóch dekad starającą się zjednać sobie sympatię mieszkańców Wysp.

Karol obejmuje tron w sytuacji trudnej dla kraju, ale też i dla jego rodziny. To czas mocnego rozłamu wśród najmłodszych Windsorów, gdzie na pierwszy plan wysuwa się rzekome poróżnienie między dziećmi nowego króla: księciem Harrym oraz Williamem. Czy nowa sytuacja zmieni relacje między braćmi? Nie wiadomo, pewne jest jednak, że formalne zmiany nastąpiły wraz ze śmiercią Elżbiety II. Przesunęła się kolejka do tronu, a dzieci Harry’ego i Meghan właśnie otrzymały tytuły książęce. Otwarte pozostaje pytanie, czy to pomoże, czy zaszkodzi w relacji między Sussexami a resztą rodziny.

Problematyczna jest wciąż kwestia związana z młodszym bratem króla – Andrzejem, który w 2019 roku zmuszony został do wycofania się z życia publicznego i pełnienia obowiązków królewskich. Wszystko przez znajomość z biznesmenem Jeffreyem Epsteinem, przestępcą seksualnym, skazanym m.in. za stosunki seksualne z nieletnimi. Mimo że Andrzej utracił prawo do uposażenia, przestał też pojawiać się publicznie, sprawy z jego udziałem wciąż regularnie roztrząsane są przez media. Teraz Karol będzie musiał poradzić sobie nie tylko z utrzymaniem rodziny w całości i zażegnywaniem jej problemów. Będzie musiał też zmierzyć się z legendą, którą stała się jego matka.

I choć przez lata panowania coraz starszej Elżbiety II krytycy nazywali monarchię Windsorów skostniałą, to nie wydaje się, by odejście królowej miało zmienić ten stan rzeczy. Czy 74-letni Karol coś zmieni? Być może. Jednak z całą pewnością nie należy oczekiwać rewolucji, wszak Brytyjczycy to nie Skandynawowie, wątpliwe zatem, by nowy następca tronu udawał się do Pałacu Buckingham tramwajem, rowerem lub metrem.

Elżbieta II była osobą, która przez lata stanowiła spoiwo dla rodziny Windsorów. Królowa dbała o to, by wizerunek rodziny był jak kryształ. I choć przez lata na krysztale tym powstało wiele rys, uszczerbków i skaz, to jednak wciąż pozostawał on całością. Obawiam się jednak, że teraz kryształ może rozpaść się na milion drobnych kawałków. A królowi Karolowi III trudno będzie go zrekonstruować bez skaleczenia się.

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.