Pasja może mieć bardzo różne oblicza. Wywiad z Igą Karst

Data: 2021-07-05 11:09:29 Autor: Adrianna Michalewska
udostępnij Tweet
Okładka publicystyki dla Pasja może mieć bardzo różne oblicza. Wywiad z Igą Karst z kategorii Brak kategorii

– Pasja to coś, co gna nas do przodu, nadaje kierunek i wskazuje cel. Coś, dla czego warto się budzić i zasypiać. O pasji, jazzie i życiu rozmawiamy z Igą Karst, autorką opublikowanej właśnie powieści Tamtej nocy w LA.

Tamtej nocy w LA przypomina świat, który już chyba nie istnieje. Co Panią skłoniło do umiejscowienia fabuły właśnie u schyłku lat 60-tych w LA?

Magia złotej ery Hollywood, ale też inspiracja biografiami polskich gwiazd tamtych czasów, które próbowały swoich sił za oceanem, nie tylko w Los Angeles. Ten wybór był też podyktowany chronologią fabuły. Mamy cztery pokolenia i akcję rozgrywającą się od lat przedwojennych aż po dzień dzisiejszy. Wszystko musiało się idealnie zgadzać. Tak naprawdę wydarzenia przedstawione w powieści rozgrywają się współcześnie, w tekście pojawiają się tylko odwołania do czasów złotej ery Hollywood. Pisząc tę książkę, robiłam bardzo wnikliwy research, chciałam bowiem jak najbardziej precyzyjnie oddać wszystkie szczegóły dotyczące realiów życia ówczesnych sław.

W 1969 roku, w roku, w którym w powieści sporo się wydarzyło, w LA doszło do tragedii w wilii Polańskich. Czy ta historia właściwie została wyjaśniona? Dlaczego banda Mansona zamordowała żonę słynnego reżysera i ich wspólnych przyjaciół?

Och, to pytania do amerykańskiej prokuratury, a nie do autorki fikcji literackiej! Ta historia nie ma nic wspólnego z moją powieścią. Zbieżność lat jest zupełnie przypadkowa. Ale rzeczywiście w dziejach Hollywood pojawiało się wiele tajemnic, a nawet zagadkowych śmierci, więc i w mojej książce nie mogło takich motywów zabraknąć.

Artyści filmowi USA zawsze mieli statusy gwiazd. Ludzie ich uwielbiali. Ale przecież LA to nie jedyne miejsce na świecie, w którym kręci się filmy?

Inspirację do powstania Tamtej nocy w LA stanowili nie tylko hollywoodzcy artyści, ale również twórcy kina europejskiego, w tym polskiego. I wcale nie chodzi tylko o twarze znane z pierwszych stron gazet, ale również o ludzi, którzy pozostają w cieniu, choć bez nich nie byłoby przemysłu filmowego: producenci, reżyserzy, kompozytorzy...

Wróćmy do powieści. Młoda, ambitna Nina żyje pracą, podobnie jak i jej rodzice. Nina zbliża się do czterdziestki i ma umowę ze swoim przyjacielem, że jeśli nie wyjdzie do tego czasu za mąż, to…

Myślę, że ważne jest tło całej tej sytuacji. Nina już w dzieciństwie marzyła o tym, by mieć standardową rodzinę. Taką z ojcem wracającym z pracy o piętnastej i matką gotującą codziennie obiad z trzech dań. Nigdy tego nie doświadczyła, bo jej mama była żyjącą na walizkach pianistką, a ojciec jazzmanem, a na dodatek marynarzem. Nie prowadzili tradycyjnego modelu życia. Ale to nie znaczy, że poświęcili się pracy. To, co robili, było ich prawdziwą pasją. Muzyka stanowiła całe ich życie. Dla Niny natomiast największe przekleństwo, od którego chciała uciec w stabilizację. I uciekła. Pracuje na etacie, ma własne mieszkanie i wszystko, czego potrzebuje, by założyć tradycyjną rodzinę. Wtedy to zaczyna do niej docierać, że to, od czego zawsze chciała uciec, właściwie jest jej największą tęsknotą...

Pamiętam, że taką umowę mieli Phoebe i Joe z serialu „Przyjaciele”. Zaskoczyło mnie to wtedy. Jak bardzo archaiczne było takie myślenie jeszcze trzydzieści lat temu. A może nie archaiczne? Może jednak potrzeba bycia w związku jest silna i z wiekiem wzrasta?

W przypadku Niny jest chyba dokładnie odwrotnie. Ona bardzo wiele w życiu osiągnęła. Ma na koncie sporo doświadczeń, które w określony sposób ją zbudowały. W książce jest opisana relacja jej rodziców. Nieszablonowe małżeństwo artystów, którzy funkcjonują na własnych warunkach. Ich relacja wymyka się wszelkim społecznym standardom, a mimo to trwa od wielu lat, jest pełna miłości i szacunku. Nina musi przejść długą drogę, by zrozumieć, że nie interesuje jej związek w tradycyjnym pojęciu, ale taki z emocjami i pasją, które łączyły jej rodziców.

Nina jedzie z Wandą do USA, szuka przeszłości. Ale przeszłości nie da się odnaleźć. Czy sesja zdjęciowa kilkadziesiąt lat późnej może być czymś więcej niż sentymentalną podróżą w czasie?

Zdecydowanie! Sesja zdjęciowa wywołuje lawinę zdarzeń, które prowadzą do sprawy pewnej niewyjaśnionej śmierci sprzed lat. Podejrzenia padają na polską aktorkę, Wandę, która w latach sześćdziesiątych, będąc u szczytu sławy, niedługo po tragedii opuściła Los Angeles i wycofała się z życia publicznego. Na jaw wychodzą nowe poszlaki, które mogą wskazywać na jej udział w morderstwie...

W powieści sporo jest muzyki. To zrozumiałe – Nina przecież pochodzi z muzycznej rodziny. Jak czytelnik powinien słuchać zaproponowanych utworów?

W książce jest na przykład rozdział, kiedy w pustym klubie nocnym ojciec bohaterki dla jej matki gra na fortepianie What Are You Doing the Rest of Your Life? Ta scena doskonale pokazuje ich pełną namiętności relację. Proponuję, by przed albo w trakcie czytania takich fragmentów jak ten, posłuchać wymienionej muzyki, by w pełni poczuć atmosferę i klimat fabuły. Nie jest to, oczywiście, konieczne. Każdy utwór z osobna i wszystkie razem tworzą nastrojowe tło opisanych wydarzeń. Większość z nich jest łatwo dostępna na oficjalnych kanałach twórców. Kiedy zaczynałam przygotowywać tę powieść, nie sądziłam, że pisanie o muzyce okaże się  tak ogromnym wyzwaniem. Matka Niny jest światowej klasy pianistką, ojciec jazzmanem rodem z Nowego Orleanu, więc zależało mi na tym, żeby tę muzykę pokazać w sposób przystępny, ale zarazem przez pryzmat profesjonalisty. W trakcie pracy nad tekstem pomocy udzielił mi między innymi Narodowy Instytut Fryderyka Chopina. Ten sam, który jest organizatorem Konkursu Chopinowskiego. Jednak przede wszystkim mogłam liczyć na olbrzymie wsparcie Kuby Molędy, wokalisty i kompozytora, absolwenta Wydziału Kompozycji, Interpretacji, Edukacji i Jazzu Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach. Kuba od dwudziestu pięciu lat nieustannie koncertuje i gra w musicalach. Ma imponującą wiedzę na temat muzyki, jak również ogromne doświadczenie sceniczne i studyjne. To dzięki niemu mogłam pozwolić sobie na swobodną wędrówkę po muzycznych tematach, bo zapewnił mi bezpieczeństwo. Czuwał dosłownie nad wszystkim. Taki ekspert jest dla autora piszącego powieść mocno środowiskową na wagę złota. Wierzę, że moi Czytelnicy to docenią i pozwolą się zabrać w podróż do pełnego dźwięków świata Tamtej nocy w LA.

Była Pani w Nowym Orleanie?

Jest fascynujący, prawda?

Pytam o ten Orlean, bo jest on ważny dla jazzu, ale i dla pewnej magii, którą przesycona jest powieść Tamtej nocy w LA. To chyba jedno z najdziwniejszym miast świata. Tkwi na kilku płaszczyznach, które przecinają się pod względem muzyki, religii i kultur. Marzy mi się taki Bourbon Street w Polsce…

Bourbon Street to najbardziej znana ulica Nowego Orleanu. Ulica, która prawie nigdy nie śpi. Mieści się w niezwykle barwnej Dzielnicy Francuskiej, gdzie kluby muzyczne i knajpki sąsiadują ze sklepikami sprzedającymi pamiątki i artykuły do białej oraz czarnej magii. Główna bohaterka książki, podobnie jak jej ojciec, pochodzi właśnie z Nowego Orleanu. Ale wychowała się w Polsce, we Wrocławiu. A Wrocław to w końcu też miasto jazzu! Co prawda gadżetów voodoo w Rynku chyba jeszcze nie sprzedają [śmiech], ale okazji do posłuchania dobrego jazzu nie brakuje. Może więc warto poszukać swojej Burbon Street właśnie we Wrocławiu?

W jednej z ostatnich scen padają słowa o życiu z pasją. Nie pieniądze, nie pozycja decydują o jakości życia, ale właśnie pasja. Zgadza się Pani z tym stwierdzeniem?

Pasja może mieć bardzo różne oblicza. To coś, co gna nas do przodu, nadaje kierunek i wskazuje cel. Coś, dla czego warto się budzić i zasypiać. Pasją może być: drugi człowiek, zajęcie, przedmiot, zjawisko, emocja... Doprawdy cokolwiek. Może wynikać z: ekscytacji, cierpienia, lęku, radości, fascynacji... Bez pasji nie byłoby: odkryć, rozwoju, sztuk, nauki.  Bo pasja to ciekawość. A idąc za słowami profesora Michaela Fleischera – jednego z największych autorytetów, jakie miałam możliwość poznać: tak, sądzę, że bez ciekawości wcale się nie da (...).

Książkę Tamtej nocy w LA kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.