Quantcast

Wierzę w anioły. Wywiad z Małgorzatą Lis

Data: 2022-12-07 14:56:21 Autor: Barbara Garczyńska
udostępnij Tweet

– Nie napisałabym tej książki, gdybym nie wierzyła w anioły. Wierzę też w ludzką dobroć, w opiekę Bożą na co dzień, w pojednanie i w miłość. To wszystko znalazło się w powieści Namaluj mi anioła – mówi pisarka, Małgorzata Lis

Wierzy Pani w anioły? W ich pomoc, wsparcie – zarówno w takim metaforycznym sensie, jak i w duchowym?

Tak, wierzę w anioły. Nie napisałabym tej książki, gdybym nie wierzyła. Wierzę też w ludzką dobroć, w opiekę Bożą na co dzień, w pojednanie i w miłość. To wszystko znalazło się w tej powieści.

Tak właśnie myślałam! A skąd się wzięło u Pani zainteresowanie aniołami?

Moje zainteresowanie wynika przede wszystkim z wiary. Modlitwa do Anioła Stróża była jedną z pierwszych, których nauczyli mnie rodzice i odmawiam ją do dziś. Aniołowie jednak są ciekawi również pod innym względem. Wiele osób, na co dzień niezbyt religijnych, w nie wierzy. Myślę, że każdy z nas potrzebuje czasem otulenia anielskimi skrzydłami.

Pięknie powiedziane. Myślę, że tego otulenia potrzebujemy tak naprawdę każdego dnia. Jak możemy przeczytać w podziękowaniu, dwadzieścia lat temu broniła Pani pracy magisterskiej o kulcie aniołów. Jak sama Pani pisze, nie sądziła Pani wtedy, że wróci do nich na kartach powieści… A jednak dzisiaj trzymam w rękach Pani książkę, właśnie o aniołach...

Długo myślałam o tym, by podzielić się swoją wiedzą zdobytą podczas pisania pracy magisterskiej. Na początku planowałam napisać książkę popularnonaukową, ale kiedy zaczęłam tworzyć i wydawać powieści, zmieniłam zdanie. Najlepiej się czuję w beletrystyce i dlatego w ten właśnie sposób postanowiłam napisać o aniołach.

Wróćmy do treści książki: tego, że Angelikę i Gabriela będzie coś łączyć, raczej nietrudno było się domyślić. Ale to, że historie będą takie zawiłe, zaskakiwało mnie z każdym kolejnym rozdziałem. Czy Pani, zaczynając pisać, wiedziała, jak i dokąd Panią bohaterowie poprowadzą? Czy pisząc, szła Pani na żywioł, pozwalając aniołom i Duchowi Świętemu działać?

Kiedy zaczynam pisać, mam wstępny plan wydarzeń, wymyślony początek i zaplanowane zakończenie, ale często dopiero w trakcie wpadają mi do głowy pomysły na nowe wątki i dialogi. Czasem prowadzą mnie bohaterowie, czasem logika, bo nagle zdaję sobie sprawę z tego, że to, co wymyśliłam wcześniej, nie pasuje i po prostu nie może się zdarzyć. Pewnie działają też aniołowie i Duch Święty, ale pisanie traktuję raczej jak interesującą pracę niż natchnione działanie.

Myśli Pani, by stworzyć w przyszłości ciąg dalszy tej opowieści? Albo o tym, żeby bohaterowie spotkali się w innej książce?

Na razie nie planuję dalszego ciągu tej powieści ani wplecenia jej bohaterów w inną historię. Wszystko się jednak może zdarzyć i być może jeszcze powrócę do tego tematu. Tak było z powieściami Wybrać miłość i Odzyskać nadzieję, które połączyła jedna z bohaterek.

A nad czym Pani obecnie pracuje? Mamy wyczekiwać kolejnych Opowieści z Wiary?

Siódmą powieść już wysłałam do wydawnictwa, mam więc nadzieję, że się ukaże w przyszłym roku. Piszę oczywiście kolejną, myślę więc, że można wyczekiwać – i to niejednej.

Kiedy znajduje Pani czas na pisanie? Zajmowanie się siódemką dzieci – dodajmy: będących w edukacji domowej – to codzienny, satysfakcjonujący, ale mimo wszystko pewnie męczący trud. Kiedy Pani pisze? Wtedy, gdy dzieci śpią? Jak Pani to ogarnia?

Piszę zazwyczaj w nocy, a w weekendy – popołudniami. W tygodniu w ciągu dnia jest to niemożliwe. Dzieci potrzebują w nauce wsparcia i nadzoru, ale też obiadu, odwiezienia na zajęcia itd. Nie ukrywam, że trudno jest znaleźć czas i wenę równocześnie, ale na szczęście czasem się udaje. Poza tym dzieci są już dość duże i samodzielne. Zwłaszcza najstarsze. Dużą pomocą jest dla mnie mąż, który wspiera mnie w tym, co robię i uczestniczy w domowych obowiązkach. Myślę, że kluczem do ogarnięcia dużej rodziny – a właściwie każdej rodziny – jest wzajemna miłość i pomoc.

Miłość jest kluczem, który otwiera wiele drzwi. Najlepiej w ogóle się z nim nie rozstawać. W Pani powieści pojawia się Bractwo Aniołów Stróżów, które… naprawdę istnieje, ma nawet swój fanpage na Facebooku. Są też siostry od Aniołów – wiedziała Pani o tym? Dorotka mogłaby trafić do zakonu sióstr od Aniołów, czy to już byłoby za dużo?

Wiedziałam, ale to zgromadzenie czynne i na dodatek bezhabitowe. Nie pasowało mi ono do fabuły. Potrzebowałam czegoś bardziej ekstremalnego. Kiedy zaczęłam poznawać karmelitanki, wiedziałam już, że to jest to miejsce, którego szukałam dla Doroty.

Bohaterowie Pani powieści piją dość dużo herbaty i kawy. Przelała Pani na bohaterów swoją miłość do tego napoju?

Moi bohaterowie dużo ze sobą rozmawiają, a przy takim spotkaniu aż się prosi o coś do picia. Wspólne picie herbaty lub kawy zbliża ludzi i ożywia powieściowe dialogi. Osobiście wolę kawę i chyba jednak kawy jest więcej w Namaluj mi anioła. Zwłaszcza takiej zaparzonej w kawiarce ze świeżo zmielonych ziaren. Ale herbatę też lubię.

Angelika, Gabriel czy Tomasz mieli swoje marzenia i pragnienia. Czytając stworzoną przez Panią opowieść, widzimy, jak się to zmienia. Czy możemy poznać Pani marzenia pisarskie?

Bardzo bym chciała, by powieści, które piszę, docierały do szerszego grona odbiorców. Marzy mi się, by literatura chrześcijańska w Polsce cieszyła się takim zainteresowaniem jak w Stanach Zjednoczonych, gdzie sprzedaje się ją w milionach egzemplarzy. Teraz wielu ludzi nawet nie wie, że mamy w Polsce twórców beletrystyki chrześcijańskiej (czyli opartej na wartościach chrześcijańskich), którzy piszą nie gorzej od pozostałych autorów.

Zgadzam się całkowicie. Mam nadzieję, że coraz większa dostępność na rynku takich książek to zmieni. Nie musi Pani odpowiadać, jeśli to zbyt osobiste pytanie, ale zastanawiałam się nad tym, czy modli się Pani do aniołów? Jeśli tak, to jak? O co je Pani prosi?

To nie jest, moim zdaniem, nic intymnego. Modlę się codziennie i również aniołów proszę o wsparcie. Najczęściej słowami popularnej modlitwy do Anioła Stróża, o której mówiłam na początku, a także modlitwą do świętego Michała Archanioła, wspomnianej zresztą w powieści. A o co proszę? O wszystko. I wierzę, że się spełni. Jak nie od razu, to w innym czasie.

Książkę Namaluj mi anioła kupicie w popularnych księgarniach internetowych: 

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.