Gdzie krokodyl zjada słońce

Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 2008
Kategoria: Literatura faktu
ISBN: 978-83-74-14479-7
Liczba stron: 432
Dodał/a książkę: Szczepanik

Ocena: 6 (2 głosów)

Peter Godwin pędzi życie nomady, dziennikarza specjalisty od spraw Afryki, który podąża od zlecenia do zlecenia, z jednego kontynentu na drugi. Od czasu do czasu odzywa się do mieszkających w Zimbabwe rodziców, by upewnić się, że wszystko w porządku. Pewnego dnia okazuje się, że nic nie jest w porządku: ojciec jest umierający. Tak zaczyna się najniezwyklejsza, najdalsza i najboleśniejsza z podróży Petera Godwina. Jego osobista historia splecie się nie tylko z dramatycznym upadkiem Zimbabwe, ale zupełnie niespodziewanie zatoczy wielkie koło, by powrócić do przedwojennej Polski. Tam bowiem urodził się Kazimierz Goldfarb, którego cała rodzina zginęła w Treblince – którego Peter Godwin znał przez całe życie jako swojego ojca, George’a. Na początku XXI wieku zostaje on wraz z żoną po raz drugi wygnany ze swojej przybranej ojczyzny, tym razem ze względu na kolor skóry i obłąkańcze wizje prezydenta Roberta Mugabe. Peter Godwin nie może się temu przeciwstawić. Ale pozostawia wstrząsające świadectwo wierności, przywiązania oraz tragicznych losów ludzi i narodów. Najlepszą częścią książki jest intymny i czuły portret niezwykłego małżeństwa – dwojga starych ludzi, żyjących w kraju, którego już nie rozumieją, będących rasową mniejszością, z każdym tygodniem mniej liczną; samotnych staruszków, zagubionych w panującym wokół zamęcie. The Guardian Godwin tworzy niezapomniany obraz życia w rozdartym wojną kraju. Historia jego rodziców, którzy po II wojnie światowej przenieśli się z Anglii do Rodezji, jest jednocześnie historią ostatnich trzydziestu lat istnienia tego państwa. The New York Times To autobiografia, opowieść o rodzinnej tajemnicy i historii. Ale przede wszystkim to książka o Zimbabwe; o tym, jak wspaniały był ten kraj i jak straszny spotkał go los. The Times

Kup książkę Gdzie krokodyl zjada słońce

Opinie o książce - Gdzie krokodyl zjada słońce

Krokodyl zjada Zimbabwe... Zjada słońce nad Zimbabwe. Słońce gaśnie pod rządami Roberta Mugabego. Ludzie tracą majątek, godność, zdrowie i życie. Wszystko dzieje się w bardzo krótkim czasie, niejednokrotnie z chwili na chwilę. Książka autorstwa Petera Godwina, na którą natrafiłam w jednej z warszawskich osiedlowych wypożyczalni, jest książką z kategorii tych "których nie chce się przerywać" Czytałam ją w każdej wolnej chwili. Literatura faktu. Zimbabwe, Polska, żydowskie korzenie. Rodzinna tragedia, tajemnica ojca Polaka i afrykańskie Zimbabwe- jego upadek. To wątki główne. Nie chce tutaj streszczać samej książki-, bo i po co? Zresztą moim zamiarem jest umieszczanie na tym blogu, tego, co miałam szczęście bądź nieszczęście przeczytać. Każdą książkę, którą czytam, czytam po coś- po to by rozszerzyć swój światopogląd, by poznać kogoś lub coś dogłębniej, by rozwiać swoje wątpliwości, by przenieść się do innego życia, do innego świata. Czytając "gdzie krokodyl zjada słońce" przeniosłam się do Afryki. Kapuściński pisał kiedyś, że sama nazwa Afryka powstała po to,żeby jakoś uściślić w jednym słowie to, co tak naprawdę jest nie do ogarnięcia. Godwin to potwierdza skupiając się w większości na południowym wycinku afrykańskiego świata, jakim jest, Zimbabwe. Sytuacja białego człowieka i czarnego człowieka zmienia się w zaskakująco szybkim tempie. Czytając czujemy niemal, rozpad wielkiej potęgi, współpracy... Czytam i buntuje się. Nazywam podświadomie Afrykańczyków -oczywiście niepotrzebnie uogólniając - głupimi ludźmi, zastanawiam się, dlaczego patrzyli tak nieperspektywicznie, dlaczego tak łatwo dali się oplątać w polityczną sieć... Po chwili bunt mija i zatapiam się ponownie w tekst. Zaczynam mieć mgliste wrażenie,że wiem, co miał na myśli, Kapuściński pisząc,że Afryka - to tylko pusta nazwa na określenie kontynentu,że prawdziwa Afryka jest do nienazwania, nie do ogarnięcia.
Link do opinii
Avatar użytkownika - astamate
astamate
Przeczytane:2011-11-24, Ocena: 6, Przeczytałam,
Zaćmienie słońca- moment, w którym zjada je krokodyl- jest w Afryce największym nieszczęściem. Zapada ciemność. Krokodyl zjada Zimbabwe... Zjada słońce nad Zimbabwe. Słońce gaśnie pod rządami Roberta Mugabego. Ludzie tracą majątek, godność, zdrowie i życie. Wszystko dzieje się w bardzo krótkim czasie, niejednokrotnie z chwili na chwilę. Książka autorstwa Petera Godwina, na którą natrafiłam w jednej z warszawskich osiedlowych wypożyczalni, jest książką z kategorii tych "których nie chce się przerywać" Czytałam ją w każdej wolnej chwili. Literatura faktu. Zimbabwe, Polska, żydowskie korzenie. Rodzinna tragedia, tajemnica ojca Polaka i afrykańskie Zimbabwe- jego upadek. To wątki główne. Nie chce tutaj streszczać samej książki-, bo i po co? Zresztą moim zamiarem jest umieszczanie na tym blogu, tego, co miałam szczęście bądź nieszczęście przeczytać. Każdą książkę, którą czytam, czytam po coś- po to by rozszerzyć swój światopogląd, by poznać kogoś lub coś dogłębniej, by rozwiać swoje wątpliwości, by przenieść się do innego życia, do innego świata. Czytając "gdzie krokodyl zjada słońce" przeniosłam się do Afryki. Kapuściński pisał kiedyś, że sama nazwa Afryka powstała po to,żeby jakoś uściślić w jednym słowie to, co tak naprawdę jest nie do ogarnięcia. Godwin to potwierdza skupiając się w większości na południowym wycinku afrykańskiego świata, jakim jest, Zimbabwe. Sytuacja białego człowieka i czarnego człowieka zmienia się w zaskakująco szybkim tempie. Czytając czujemy niemal, rozpad wielkiej potęgi, współpracy... Czytam i buntuje się. Nazywam podświadomie Afrykańczyków -oczywiście niepotrzebnie uogólniając - głupimi ludźmi, zastanawiam się, dlaczego patrzyli tak nieperspektywicznie, dlaczego tak łatwo dali się oplątać w polityczną sieć... Po chwili bunt mija i zatapiam się ponownie w tekst. Zaczynam mieć mgliste wrażenie,że wiem, co miał na myśli, Kapuściński pisząc,że Afryka - to tylko pusta nazwa na określenie kontynentu,że prawdziwa Afryka jest do nienazwania, nie do ogarnięcia.
Link do opinii
Przeczytam z chęcią
Zapowiada się ciekawa lektura
Reklamy