Krzykacz z Rwandy

Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Mała Kurka
Data wydania: 2012-10-25
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 978-83-62745-04-3
Liczba stron: 308
Dodał/a książkę: czytam

Ocena: 6 (2 głosów)

Ta historia biegnie przez tysiąc wzgórz wybijając bosy, przejmujący rytm...

Wsłuchajmy się uważnie w okrutnie prawdziwą baśń o miłości i przyjaźni.
O strachu, który nie paraliżuje odwagi.
O ścięciu człowieczeństwa w myśl przykazań z radia.
O Sebwgugu.

Wstrząsająco pięknie opowiada dziesięcioletnia Clementine Habimana z Rwandy, dziewczynka w wisienkowej bluzce.

Chodźmy na lekcję śpiewu do Asha Bolta.
Mieszka za czterdzieści funciaków w centrum Londynu.
Walczy z demonami, które przywlekły się za nim z rodzinnego domu.
Kiedy w głowie Asha narasta chaos, tylko rytuał bólu odpędza lęk.
Ale jak długo można liczyć na nóż w kwestii przeżycia?
Ktoś puka do drzwi.

Kup książkę Krzykacz z Rwandy

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - slk
slk
Przeczytane:2012-12-03, Przeczytałem,
Bardzo rzadko zdarza się, że autorom książek dotykających spraw aktualnych, bieżących, udaje się uniknąć popadania w publicystykę i stworzyć znakomitą książkę, którą określić można mianem wielkiej literatury. Bardzo rzadko wielką literaturę udaje się stworzyć debiutantom. A jednak. Warrenowi FitzGeraldowi obie te rzeczy udały się znakomicie. I choć jego powieść Krzykacz z Rwandy dotyczy wciąż jeszcze świeżego problemu wojny domowej, toczonej przez plemiona Hutu i Tutsi, to zarazem staje się ona uniwersalną opowieścią o nietolerancji i – choć może zabrzmi to banalnie – o wyzwalającej sile miłości.  Ash Bolt to nauczyciel śpiewu, mieszkający w tanim mieszkaniu w centrum Londynu. Pracuje on z licznymi uczniami, dla których nauka śpiewu ma być szansą na rozwiązanie życiowych problemów. Pracuje z gangsterem, który ma zbyt wysoki  głos i twierdzi, że przez to kobieta, o której marzy, nie potraktuje go poważnie. Pracuje z wieloma innymi ludźmi, których jednak trudno byłoby zaliczyć do londyńskich elit. Pracuje też z dziewczynką, mieszkającą w tym samym budynku, pozostającą pod opieką wuja, który traktuje ją wyłącznie jako przykry ciężar. Rzecz w tym, że Ash tak naprawdę nie lubi kontaktów z ludźmi. Boi się ich – i boi się świata, w którym dominują: ludzkie cierpienie, ból, okrucieństwo wojny. Swój lęk łagodzi poprzez rytuał bólu ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Krzykacz z Rwandy

Avatar użytkownika - monweg
monweg
Przeczytane:2016-10-20, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki - 2016, Egzemplarz recenzencki, Mam,
Kompletnie nie wiedziałam czego się spodziewać po tej książce. Nazwisko autora nic mi nie mówiło, ale ujęła mnie okładka. Trochę zwątpiłam, gdy Pani Bożena z Małej Kurki napisała, że jest to powieść trudna. Nie taki jednak diabeł straszny... Wzięłam książkę w ręce i przepadłam (prawie dosłownie). Zadziwiająca, momentami zatrważająca opowieść pochłonęła mnie bez reszty. Przeanalizujmy najpierw tytuł - Krzykacz z Rwandy. Nieprzypadkowo dobrane słowa. Krzykacz (inaczej klikon) był osobą ogłaszającą różne informacje na specjalne okazje. Dzisiaj zastąpiony przez sprzęt nagłaśniający. Krzykacz to też rodzaj ptaka, który drze się swoim ,,der, der" nawet 120 razy na minutę i nie wiem ile jest w tym prawdy, ale ponoć te wrzaski zwiastują nieszczęście. Krzykacz w tym konkretnym przypadku może również oznaczać spikera radiowego nawołującego do... ale o tym potem. FitzGerald zastosował podwójną narrację, gdyż do pewnego momentu akcja toczy się dwutorowo. Z jednej strony mamy Asha Bolta, mieszkańca centrum Londynu (za czterdzieści funciaków), białego, prawie czterdziestolatka i nauczyciela śpiewu. Z drugiej małą, czarną dziewczynkę, Clementine Habimanę z Rwandy, która stała się świadkiem ludobójstwa w 1994 roku. I choć każdy słyszał o tej masakrze, to historia opowiedziana przez dziecko jest bardziej wstrząsająca i prawdziwa. Czytelnik otrzymuje dwie jakże inne opowieści, które w pewnym momencie się ze sobą splatają. I Clementine i Ash są ludźmi skrzywdzonymi przez los, każde z nich na swój własny sposób próbuje sobie z tym radzić. Dziewczynka nie zapominając, Ash natomiast bardziej drastycznie, bo sprawiając sobie ból. Jego wiernym przyjacielem staje się nóż do sera - sami chyba domyślicie się do czego służy. "Płakałam za Tatą. Mamą. Pio. Augustine i Marie, i za małym Johnem. Płakałam za łysym mężczyzną na bagnach i kobietą, która próbowała uciec. I nawet za Jeanette. Płakałam i płakałam za Ashleyem, i nad sobą, że wierzyłam w szczęśliwe zakończenia, i w Boga. Ludzie, których kochałam nie trwali wiecznie, byli ze mną tylko krótkie chwile." Clementine dorastała w Rwandzie w szczęśliwej rodzinie, mając kochających rodziców i brata. Nawet radio nadawało tylko wesołe audycje. Sielanka skończyła się bardzo szybko, a radio, zamiast muzyki, krzyczało głosem spikera nawołując do walki. Hutu kontra Tutsi. To wtedy w przeciągu stu dni wymordowano około miliona rwandczyków pochodzenia Tutsi. Oglądamy te wypadki oczami małej dziewczynki i wierzyć się nie chce, mimo iż to fakt, że ludzie są zdolni do takiego okrucieństwa. Ashleya też nękają demony z przeszłości. Wychowany w domu bez miłości z okrutnym ojcem i obojętną na wszystko matką, nie daje sobie rady w życiu. Jest samotny, a zgiełk i bezsens świata powodują, że zapada się w sobie. Otaczające go cierpienie i ból, paradoksalnie koi samookaleczaniem i muzyką. Promykiem słońca okazuje się poznanie Clementine, dziewczynki, której ma uczyć śpiewu. Szybko jednak zdaje sobie sprawę, że Clem lekcje nie są do niczego potrzebne. Z chęcią by dopłacił, żeby móc słuchać jej pięknego głosu. I tak dwoje ciężko doświadczonych przez życie ludzi zbliża się do siebie. "Im bardziej bolało, tym głębiej ciąłem. Nóż z czarną, krótką rączką był ostry jak brzytwa. Przesuwałem w tę i z powrotem po wewnętrznej stronie przedramienia, z każdym ruchem przyciskając mocniej. Wszystko się zatrzymało. Czas stanął w miejscu. Pozostał tylko ruch błyszczącego ostrza. A w mojej głowie cisza i spokój." Krzykacz z Rwandy to powieść prześliczna, pełna bólu, ale też nadziei. To historia przyjaźni i miłości, wywołująca na przemian uśmiech na twarzy, płacz, przerażenie i spokój. Wyjątkowa opowieść, a wyjątkowość jej jest zasługą całej gamy emocji, które wywołuje. Zdecydowanie nie można przejść obok tej książki obojętnie, a jeszcze długo po jej lekturze przeczytane ,,obrazy" przewalają się przez głowę, nie dając wytchnienia. Dla kogo Krzykacz z Rwandy? To trudne, ale sądzę, że dla wielbicieli historii oraz dla miłośników powieści obyczajowych z historią w tle. Dla osób wrażliwych i oczekujących od książki czegoś więcej niż tylko taniej rozrywki. Polecam gorąco.
Link do opinii
Avatar użytkownika - wwwiolka
wwwiolka
Przeczytane:2013-02-04, Ocena: 6, Przeczytałam, 12 książek 2013, Mam,
Rwanda to państwo, w którym żyje ponad 10 mln ludzi. Trudno sobie wyobrazić, że zaledwie w 1994 roku prawie milion stał się ofiarą ludobójstwa. Tym bardziej przerażające jest, gdy spojrzymy nie na liczby, a na ludzi, którzy się za nimi kryją i to oczami małej dziewczynki. Clementine przeżyła, chociaż jej matka była Tutsi, a nie Hutu. Z dala od swojego kraju trafia na mężczyznę, któremu może opowiedzieć o horrorze, bo on też ma swoje demony. Zawiązuje się między nimi swoiste porozumienie i przyjaźń, która obydwojgu może pomóc w pokonaniu cierpienia. "Krzykacz z Rwandy" to jednak przede wszystkim historia o problemach społeczno-politycznych w Rwandzie. To, że opowiadana ją dziecko, nadaje im jeszcze większej grozy i autentyzmu. Niezwykle przejmująca i wzruszająca książka.
Link do opinii
Recenzje miesiąca
Sankofa. Nie zmarnuj życia
Tomasz Gaj OP, Magdalena Pajkowska
Okładka książki - Sankofa. Nie zmarnuj życia
Elementarz dla rodziców
Jacek Mycielski
Okładka książki - Elementarz dla rodziców
Pensjonat pod Świerkiem
praca zbiorowa
Okładka książki - Pensjonat pod Świerkiem
Frida Kahlo prywatnie
Suzanne Barbezat
Okładka książki - Frida Kahlo prywatnie
Detektyw Bzik
Anna Paszkiewicz
Okładka książki - Detektyw Bzik
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy