Ślad życia, ślad śmierci

Wydawnictwo: Promic
Data wydania: 2012-03-15
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 978-83-7502-320-6
Liczba stron: 432
Dodał/a książkę: czytam

Ocena: 5.13 (8 głosów)

Świetnie napisana powieść o odkryciu archeologicznym mogącym zagrozić kryzysem całej zachodniej cywilizacji. Dr Jonathan Weber, profesor Harvardu i biblista, wyjeżdża do lzraela, gdzie zamierza prowadzić prace wykopaliskowe. Jednak wstrząsające znalezisko, które zdaje się być marzeniem każdego archeologa, staje się koszmarem mogącym zniszczyć chrześcijaństwo... Odkrycie dotyczy bowiem co trzeciego mieszkańca ziemi, których sens życia może być nagle brutalnie podważony.

Każda strona tego wiarygodnego naukowo thrillera, rozwijającego się w niebywałym tempie, zmusza do postawienia pytań, od których, jak od cienia, nie sposób się uwolnić... Czy Jezus naprawdę zmartwychwstał? Jak świat zareagowałby na wieść o tym, że fundament cywilizacji zachodniej legł w gruzach? Jaki jest stosunek nauki do wiary? Czy było to oszustwo stulecia, czy też przerażająca prawda, która mogła rozerwać świat na strzępy...

To ledwie kilka z wielu pytań, które towarzyszą lekturze tej książki - powieści, która nie pozostawi obojętnym żadnego czytelnika niezależnie od przekonań.

Paul L. Maier - amerykański pisarz i wykładowca historii starożytnej w Western Michigan University. Ma w swoim dorobku ponad dwieście artykułów naukowych i jedenaście książek, w tym kilka powieści (m.in. "Rzym w płomieniach" i "Poncjusz Piłat"). Mieszka z rodziną w Kalamazoo w stanie Michigan.

Kup książkę Ślad życia, ślad śmierci

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - Alex9
Alex9
Przeczytane:,
Przeszłość kryje wiele tajemnic. Wiedzą o tym najlepiej archeolodzy i historycy. W ich pracy nierzadko okazuje się, że to, co już miało miejsce i wydaje się znane, tak naprawdę skrywa zagadki. Wielkie odkrycia może nie zdarzają się już tak często, jak jeszcze kilkadziesiąt lat temu, ale nadal mają miejsce. Kto nie marzył, by być odkrywcą sensacyjnego znaleziska? Takiego, które zmieniłoby światową historię, a nawet więcej - cały świat? Artykuły w gazetach, wywiady w telewizji, sława i chwała - a to wszystko dzięki wiedzy i, może, odrobinie szczęścia. Ale czy wielkie odkrycia mają wyłącznie jasną stronę? Czy faktycznie sława i wielkie pieniądze to jedyne, co może spotkać wybitnych badaczy? Kiedy dawno niewidziany przyjaciel, mentor z czasów studiów i jednocześnie uznany autorytet w świecie nauki zaprasza na wykopaliska, nie wypada odmówić. Ciekawość, a raczej zainteresowanie zawodowe również odgrywa tu swoją rolę. Wspomnienia z lat studenckich powracają, a żyłka poszukiwacza przygód również daje o sobie znać. Starożytne ruiny, powiew historii i odpoczynek od codzienności. Jonathan Weber tego potrzebuje. Ma dość wrzawy wokół siebie, jako naukowiec i historyk nie jest przygotowany na wielką sławę i popularność, więc wyjazd jest mu jak najbardziej na rękę, a tajemniczość przyjaciela wzmaga jeszcze jego zainteresowanie. Co może kryć się za niedomówieniami i półsłówkami ...
(czytaj dalej)

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - justa21
justa21
Przeczytane:,
Jezus nie zmartwychwstał? „Nie łudź się: jeśli wstał, wstał w swym ciele, jeśli nie odwrócił się proces rozkładu komórek, jeśli molekuły nie zespoliły się na nowo, jeśli aminokwasy nie zapłonęły znowu życiem Kościół runie…”- pisał John Updike, upatrując podstaw chrześcijańskiej wiary w zmartwychwstaniu. Co by się jednak stało, gdyby na jaw wyszła tajemnica zniknięcia ciała Jezusa? Gdyby okazało się, że jego cielesne zmartwychwstanie to czysta fikcja spreparowana na potrzeby wiernych?Wydarzenia paschalne są tak silnie powiązane z zachodnią cywilizacją, że zburzenie wizerunku powstającego z martwych, zachwiałoby wiarą dwóch miliardów chrześcijan. Przedsmak apokaliptycznych wizji daje nam Paul L. Maier, zaś jego brawurowo napisana powieść „Ślad życia, ślad śmierci” to gotowy scenariusz kasowego filmu, dystansujący „Kod Leonarda da Vinci” Dana Browna. Łącząc wiedzę historyczną (autor jest profesorem historii starożytnej) z literacką fikcją Maier oddaje w nasze ręce pasjonującą książkę, a przy okazji studium zachowań ludzkich w obliczu kryzysu wiary. „Ślad życia, ślad śmierci” to już kolejna po „Morderstwie w Klasztorze” Donny Fletcher Crow książka z cyku „Corpus delicti” wydana przez Wydawnictwo Promic. Choć skomplikowana fabuła i liczne odwołania do czasów starożytnych czy też życia samego Jezusa czynią z powieści ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Ślad życia, ślad śmierci

Avatar użytkownika - Agaba
Agaba
Przeczytane:2015-06-05, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, Przygodowe, Thiller,
Trzymająca w napięciu powieść. O wiele lepiej napisana i ciekawsza od ,,Kodu da Vinci" Browna.. W Rama odnaleziono grób, który początkowo uznano za grób Józefa z Arymatei. Jednak papirus znaleziony przy trumnie ukazuje jeszcze bardziej niesamowitą teorię. Ciało jest ciałem Jezusa z Nazaretu. Ale trzeba przeprowadzić kompleksowe badania na autentyczność odkrycia. Nim jednak to się stało informacja trafia do mediów. Teraz zagrożona jest cała wiara chrześcijańska. Czy jest to największe i najlepsze na świecie fałszerstwo? Czy jednak nie ma zmartwychwstania ciał a więc 1/3 ludzkości żyje w błędzie? Profesor Jonathan Weber, który dokonał tego niezwykłego odkrycia musi zmierzyć się z wieloma ,,za' i ,,przeciw" bo od weryfikacji bądź falsyfikacji tego odkrycia zależy wiara, a czasem nawet życie, wielu ludzi. Powieść czyta się bardzo dobrze a akcja ogromnie wciąga. Książka daje też dużo do myślenia i nie można pozostać obojętnym w stosunku do zagadnień w niej zawartych. Urzekła mnie znajomość teologii, języków (aramejski, hebrajski, greka, łacina, francuski, włoski - właściwie te wszystkie występują) oraz archeologii autora. Dzięki temu powieść jest bardzo przekonująca. Naprawdę warta przeczytania.
Link do opinii
Avatar użytkownika - maggie28
maggie28
Przeczytane:2014-06-12, Ocena: 6, Przeczytałam, 26 książki, Mam,
"Corpus delicti" - seria powieści sensacyjnych, thrillerów wydawanych przez Wydawnictwo PROMIC zainteresowała mnie jak tylko przeglądałam po raz pierwszy stronę Wydawnictwa. Bardzo lubię ten gatunek literacki - oczywiście pod jednym warunkiem - książka musi wbijać w fotel. A jak jest w przypadku thrillera naukowego Paula L. Maiera "Ślad życia, ślad śmierci" ? Czy spełnił moje oczekiwania? Odpowiem od razu - w 100% tak. A teraz postaram się przekonać Was do przeżycia przygody z tą niesamowitą powieścią. Jonathan Weber, profesor studiów bliskowschodnich na Uniwersytecie Harvarda, wg czasopisma Time ,,Najpracowitsze pióro na Wschodnim Wybrzeżu", autor "Jezusa z Nazaretu" - bestsellera na rynku wydawniczym, nie tylko naukowym, otrzymał roczny urlop naukowy na rodzimej uczelni i postanowił wykorzystać go towarzysząc swojemu mentorowi - światowej sławy archeologowi z Brytyjskiej Szkoły w Jerozolimie profesorowi Austinowi Jenningsowi w wykopaliskach w Rama. Jennings już od jakiegoś czasu kusił swojego dawnego ucznia do przyjazdu, nie ujawniając jednak, jakich sensacji archeologicznych można się po tych pracach spodziewać. Po przylocie na miejsce dowiedział się, że obecne wykopaliska prowadzone są na terenach, które zgodnie z dotychczasowymi znaleziskami zamieszkiwał Józef z Arymatei. Gdyby udało się potwierdzić ten fakt, to archeolodzy biorący udział w pracach archeologicznych, znaleźliby swoje stałe miejsce w historii archeologii. Józef z Arymatei bowiem wg Nowego Testamentu był tym człowiekiem, który ofiarował grób przygotowany dla siebie na pochówek ukrzyżowanego Jezusa. Byłoby to więc pierwsze odkrycie archeologiczne potwierdzające istnienie osoby biblijnej. Nie należy się więc dziwić podnieceniu profesora Jenningsa stojącego o krok przed taką sensacją. Jego zafascynowanie udzieliło się również Jonathanowi, który z wielkim zapałem przystąpił do prac wykopaliskowych. Gdyby Jon wiedział, co stanie się jego odkryciem, to zapewne w tym momencie odwróciłby się i wrócił do Stanów Zjednoczonych, by spędzić swój urlop naukowy odpoczywając na Hawajach albo w innym równie uroczym miejscu. A my nie przeczytalibyśmy tej fascynującej historii, bo ... po prostu by jej nie było. Jon bowiem po paru dniach swoich prac trafia na pieczarę grobową z sarkofagiem, w którym znajdują się - wg wyrytego napisu - szczątki Józefa z Arymatei, pierwsze w historii szczątki osoby biblijnej. Oczywiście znalezisko należało jeszcze potwierdzić, więc prace archeologiczne były dalej prowadzone. Wszelkie artefakty znalezione w pieczarze zdawały się potwierdzać postawioną tezę. Do pewnego momentu... Momentu, który zagroził upadkowi całej zachodniej cywilizacji i mógł odwrócić ,,do góry nogami" życie co trzeciego mieszkańca ziemi. Przy sarkofagu z domniemanymi szczątkami Józefa z Arymatei Jon znalazł dzbanek z I wieku naszej ery ze zwojem papirusu. Po odczytaniu tekstu, jaki się znajdował na papirusie, wszystko stało się jasne - znalezione szczątki nie należały do Józefa, tylko do samego... Jezusa. Czy to możliwe, ze przez 2000 lat ludzkość wierzyła w coś, co nigdy nie miało miejsca? Czy zmartwychwstanie jest tylko wymysłem ludzi? Czy może jednak mamy do czynienia z fałszerstwem? Żeby odpowiedzieć na te pytania, a jednocześnie dowiedzieć się, dlaczego nadal obchodzimy Wielkanoc - największe święto chrześcijaństwa - należy po prostu przeczytać ten fascynujący thriller. Pierwsza rzecz, która przychodzi do głowy w czasie czytania "Śladu życia, śladu śmierci", to jej nieprawdopodobny realizm. Cała historia osadzona jest tak mocno w realnym świecie, że nieraz miałam wrażenie, że nie jest to beletrystyka, fikcja, lecz literatura faktu. Zresztą nic w tym dziwnego, bo powieść została napisana nie przez laika, lecz przez profesora i wykładowcę historii starożytnej w Western Michigan University. Ten urodzony w 1930 roku amerykański pisarz w 1954 roku ukończył, podobnie jak główny bohater powieści Jon Weber, Harvard, a tytuł doktora uzyskał w 1957 roku, po dodatkowych studiach w Heidelbergu i Bazylei. Jest autorem ponad 200 artykułów naukowych oraz 11 książek beletrystycznych. W Polsce wydano "Poncjusza Piłata", "Rzym w płomieniach", a także nakładem Wydawnictwa PROMIC "Kodeks Konstantyna" (2013) oraz "Coś więcej niż ślad" (2013). Osadzenie "Śladu życia, śladu śmierci" w realiach z całą dbałością o szczegóły i prawdę historyczną to olbrzymia zaleta utworu. Dzięki temu mamy wrażenie, że czytamy o faktach, które wydarzyły się naprawdę. Jon Weber spotyka się z papieżem Benedyktem XVI, wspomniany jest również Jan Paweł II jako papież, z którym nasz bohater spotkał się w czasie wcześniejszej wizyty w Watykanie. Co prawda autor zaznacza w przedmowie, że wszelkie rozmowy z postaciami autentycznymi są wymyślone przez niego, ale czytając dalsze karty powieści nie myślimy o tym. A może po prostu zapominamy? W tle wspomniany jest konflikt izraelsko-arabski, pojawiają się Chasydzi, przedstawiciele różnych ruchów palestyńskich, a także tzw. strażnicy miasta ,,Neturei Karta" - ultraortodoksyjni Żydzi przeciwni istnieniu państwa Izrael przed nastaniem czasów mesjanicznych. Jedna rzecz mnie zastanowiła i to bardzo. Dlaczego autor popełnił błąd twierdząc, że Benedykt XVI jest Włochem? Jednak, w odróżnieniu od bezpośredniego poprzednika, Benedykt był zgodnie z tradycją Włochem, aczkolwiek Włochem w sposób bardzo nietradycyjnie otwartym na problemy nękające sumienia katolików na całym świecie. [1] Czyżby w ten sposób uspokajał chrześcijan, że mamy do czynienia jednak z fikcją literacką, bo dane biograficzne osób , które z imienia są autentyczne, nie do końca są prawdziwe? Także cały cykl badań archeologicznych, a później potwierdzanie autentyczności znalezionych artefaktów za pomocą różnych nowoczesnych metod badawczych (np. datowanie radiowęglowe za pomocą izotopu promieniotwórczego węgla C14) zostało przedstawione w sposób bardzo dokładny i rzetelny. Nieraz miałam wrażenie, ze jestem członkiem ekipy archeologów i razem z innymi uczestniczę w wykopaliskach, oglądam znalezione lampki oliwne, skorupy dzbanków i to co najważniejsze papirus stwierdzający definitywnie, kto jest pochowany w znalezionym przez Jona sarkofagu. Nie wiem, czy ktokolwiek potrafi sobie wyobrazić, jaka byłaby reakcja całego świata, nie tylko chrześcijańskiego, gdyby okazało się, że Ten, którego zmartwychwstanie obchodzimy rokrocznie w czasie Święta Wielkanocnego, został pochowany jak zwykły śmiertelnik w grobie i właśnie odkryto Jego szczątki. Prawie 2 mld. chrześcijan przeżyłoby szok, poczułoby się oszukiwanymi przez 2 tysiące lat. Przecież powstanie z martwych to najważniejszy dogmat wiary chrześcijańskiej - to on utrzymuje nas w nadziei, że życie nie kończy się tu na ziemi, że będziemy żyć również po śmierci - w lepszym świecie, wiecznie. I to ma być kłamstwo, mistyfikacja, fałsz? Pozwoliliśmy na to, żeby nami manipulowano przez 2 tysiące lat? Czy to możliwe? Gdzie tkwi błąd? A może całe nasze dotychczasowe życie było błędem? Paul Maier w bardzo wiarygodny sposób kreśli nam prawdopodobny scenariusz i konsekwencje upadku wiary i uwierzcie mi - jest to wizja przerażająca. Wizję tę na pewno w pewien sposób łagodzą inne wątki zawarte w powieści. Autor przedstawia nam wcześniejsze fakty z życia osobistego Jonathana, prof. Jenningsa, a także relacje między członkami ekspedycji archeologicznej. Nie brakuje również wątków romantycznych - bardzo delikatnych, subtelnych i prawdziwych. Paul Maier nic nie przedstawia nam na siłę, ,,nie wciska" kolejnego banalnego uczucia, banalnego romansu. Miłość w tej powieści rodzi się naturalnie, bez przymusu - tak jak często w życiu realnym. Na początku lekkie zafascynowanie drugą osoba, wspólne zainteresowania, oczarowanie, wspólne spacery, ciekawe rozmowy i ... uczucie, które przychodzi powoli, ale zdecydowanie. I nagle zdajemy sobie sprawę, że ta druga osoba jest dla nas wszystkim, że chcemy z nią spędzić resztę życia, że zrobimy wszystko, żeby jej nie stracić. I odczuwamy obawę, a nawet strach, czy my dla niej jesteśmy równie ważni. Ten powiew prawdziwego uczucia w powieści bardzo korzystnie wpływa na złagodzenie całego zła, jakie pojawiło się na świecie w momencie ujawnienia nie do końca sprawdzonej tezy o braku cudu zmartwychwstania. Oczywiście autor zadbał również o to, żeby nam nie było za słodko w tej małej grupce archeologów i innych osób bezpośrednio związanych z badaniami archeologicznymi. Oprócz wszelkich reperkusji na świecie dziejących się niejako niezależnie od bohaterów, w których oni uczestniczą tylko pośrednio, wprowadził elementy thrillera bezpośrednio dotykające główne postaci. Akcja toczy się w przeważającej części w Izraelu, w kraju, gdzie dzika przyroda, góry, jaskinie, groty, przepaści, urwiska i inne mało bezpieczne miejsca są na porządku dziennym. I właśnie w takim cudnym krajobrazowo otoczeniu spotykają naszych bohaterów różne niebezpieczne przygody. Nie są one spowodowane brakiem sprawności fizycznej, tylko... może raczej nie będę ujawniała tajemnic powieści, ale wierzcie mi, że jest sporo scen budzących grozę i strach w czytelniku. Akcja powieści jest naprawdę bardzo szybka, dynamiczna, z częstymi zwrotami. Każda przewracana kartka niesie ze sobą kolejną niespodziankę, dodatkowe poszlaki lub zdarzenie, które może zmienić wszystko. A napięcie nasze rośnie i rośnie, aż osiąga swój zenit i wtedy...następuje nieoczekiwany i bardzo nieprzewidywalny finał, który mnie wbił w fotel i to na bardzo długo. Do tej nieprzewidywalnej fabuły dochodzi jeszcze bardzo sugestywna i szczegółowa kreacja bohaterów powieści. Choć grupka archeologów liczy sobie parę osób, to od samego początku są one rozpoznawalne i różne pod względem charakterologicznym. Maier jest mistrzem tworzenia różnorodnych postaci i nadawania im indywidualnych charakterów. Tu nie ma osoby, która byłaby powieleniem drugiej. Każdy ma swoje cechy charakteru, jest wykreowany bardzo szczegółowo i perfekcyjnie. A do tego wszystkiego nikt nie jest tu wyidealizowany - postaci są normalnymi ludźmi, ze swoimi wadami i zaletami, są tacy jak my. Mają swoje słabości, cierpią, wzruszają się, kochają, przeżywają wzloty i upadki, boją się, cieszą się - ot, tacy zwyczajni ludzie, z którymi możemy się identyfikować. I tak naprawdę nie sposób ich nie polubić i nie żałować, że się z nimi rozstajemy kończąc czytać powieść. Nie muszę chyba pisać, że książkę się czyta bardzo szybko, mimo jej dość pokaźnych rozmiarów. Wydawca zadbał o odpowiedni rozmiar liter i wystarczającą interlinię, co zdecydowanie nie utrudniało zagłębiania się w lekturze, nawet po całym dniu pracy przy komputerze i zmęczeniu oczu. Wydawca zadbał również o piękne wydanie tej książki - klimatyczna utrzymana w miętowo-szarych odcieniach okładka, gdzie nasz główny bohater ukazany jest na tle Bazyliki Św. Piotra w Rzymie i czarny ptak w oddali - czyżby symbolizujący nieszczęście i grozę sytuacji? Polecam Wam ten thriller - i tym, co interesują się archeologią, ale również tym, co na jej temat mają mgliste pojęcie. I tym, którym bliska jest wiara chrześcijańska, ale również niewierzącym lub też przedstawicielom innych wyznań. Każdemu, kto lubi thrillery, subtelne historie miłosne, piękne opisy przyrody i podróże po egzotycznych krajach, a przede wszystkim dreszczyk emocji towarzyszący w czasie całej lektury. Gwarantuję, że każdy znajdzie w tej powieści coś dla siebie i będzie ją odkładał na półkę po przeczytaniu z dużym żalem, że to już koniec... [1] Paul L. Maier ,,Ślad życia, ślad śmierci", PROMIC 2012, str.30
Link do opinii
Dr Jonathan Weber jest światowej sławy biblistą i profesorem na Harvardzie. Jego ostatnia publikacja „Jezus z Nazaretu” odniosła ogromny sukces nie tylko w środowisku naukowym i uczyniła z Webera specyficznego celebrytę. Po zakończeniu roku akademickiego Jonathan zamierza skorzystać z urlopu naukowego i wyjechać do Izraela, by towarzyszyć przyjacielowi w wykopaliskach. Droga do Ziemi Świętej prowadzi go przez Rzym, gdzie zostaje zaproszony na prywatną audiencję do papieża Benedykta XVI. Po dotarciu do Rama, gdzie prowadzone są wykopaliska, dr Weber szybko wciąga się w pracę archeologa. Szczególnie, że odnajduje miejsce pochówku Józefa z Arymatei. Radość jest tym większa, że po otwarciu grobowca w środku znalezione zostają szczątki. Ekspedycja badawcza z pewnością przejdzie do historii, gdyż to pierwszy przypadek w dziejach ludzkości, kiedy odnaleziona zostaje postać biblijna. Euforia panująca wśród naukowców gaśnie, kiedy wyjaśnia się domniemana tożsamość odnalezionych zwłok... Postać dr Webera od razu budzi sympatię czytelnika. Poza bieżącymi wydarzeniami poznajemy tragiczną przeszłość naukowca. Dodatkowo Jonathan wzbudził mój podziw ogromem swojej wiedzy i umiejętności, pomimo iż wiem, że jest to postać zmyślona. Szczególnie interesujące były dla mnie wszelkie przytoczone przez autora metody badań archeologicznych. Paul L. Maier sam jest profesorem historii starożytnej więc wszystkie opisane przez niego sposoby badań, zarówno w terenie, jak i w laboratorium, przedstawione zostały w sposób szczegółowy i rzetelny. Wyrosłam w uwielbieniu dla Indiany Jonesa, więc praca archeologów i poszukiwaczy przygód zawsze budziła mój entuzjazm. Akcja powieści rozwija się szybko i dynamicznie. Autor w umiejętny sposób stopniuje napięcie. Książkę odkładałam na półkę z wielkim bólem i tylko dlatego, że był środek nocy i zachodzące mgłą oczy uniemożliwiały mi dalsze czytanie. Przez cały dzień i tak nie mogłam myśleć o niczym innym, dlatego też następny dzień w pracy nie był zbyt owocny. Paul L. Maier w niezwykle wiarygodny sposób kreśli ewentualne konsekwencje upadku wiary chrześcijańskiej. Stawia ewentualne pytania o reakcję wierzących i niewierzących na całym świecie. Zmusza czytelnika do postawienia sobie pytań o fundament jego własnej wiary. Pisarz, który sam jest naukowcem, rozważa również stosunek nauki do wiary i ich wzajemne wpływy. Mówi się, że każdy ma jakiegoś trupa w szafie. Z tego samego założenia wyszedł autor i swoją powieść zatytułował „A Skeleton in God's Closet”. Tytuł jest trafny i nieco ironiczny, jednak nie dziwię się, że polski wydawca zdecydował się na diametralną zmianę tytułu. „Trup w Bożej szafie” mógłby brzmieć zbyt kontrowersyjnie i wywołać niepotrzebny zamęt. Powieść „Ślad życia, ślad śmierci” zrobiła na mnie większe wrażenie, niż początkowo przypuszczałam. Powieść jest tak realna, że musiałam sama siebie upominać, aby nie uwierzyć w fikcję literacką. Prawdziwe postacie takie jak choćby papież Jan Paweł II i Benedykt XVI tylko uwiarygodniają całość. Emocje, które towarzyszyły mi podczas lektury sprawiły, że przez dwie noce śniłam jakąś taką kontynuację przygód dr Webera. Uwielbiam momenty, kiedy literatura wpływa na moją wyobraźnie w ten sposób! Z przyjemnością dodaję Paula L. Maiera do kręgu moich ulubionych pisarzy i biegnę do biblioteki poszukać innych książek jego autorstwa. Polecam wszystkim, niezależnie od przekonań!
Link do opinii
Avatar użytkownika - chabrowacczyteln
chabrowacczyteln
Przeczytane:2015-11-13, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2015,
Avatar użytkownika - agni79
agni79
Przeczytane:2012-10-23, Ocena: 4, Przeczytałam, Posiadam,
Inne książki autora
Rzym w płomieniach
Paul L. Maier0
Okładka ksiązki - Rzym w płomieniach

Rzym czasów cezarów.Świat igrzysk i świat łamania zasad,które niegdyś stanowiły o wielkości imperium rzymskiego.Bohaterem zbiorowym walącego się w gruzy...

Kodeks Konstantyna
Paul L. Maier0
Okładka ksiązki - Kodeks Konstantyna

Uczeni od dawna snuli domysły na temat zaginionej biblijnej księgi, która – o czym niektórzy myśleli z lękiem, inni zaś z nadzieją – mogła...

Reklamy