Dom bez klamek

Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2018-06-06
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 978-83-8049-687-3
Liczba stron: 344

Tom 1 cyklu Z podkomisarz Niną Warwiłow

Ocena: 4.61 (18 głosów)

12 grudnia wcześnie rano pielęgniarka na oddziale C8 szpitala psychiatrycznego w Weseliskach dokonuje makabrycznego odkrycia. W nocy jeden z pacjentów został brutalnie zamordowany. Podejrzenie pada na pozostałych chorych i personel medyczny. Policja, która wkrótce przyjeżdża na miejsce zdarzenia, nie może pozwolić, by ktokolwiek opuścił oddział. C8 zostaje zamknięte dla świata.

Niebawem okaże się, że pytań jest więcej niż odpowiedzi, a przeszłość osób zamieszanych w zbrodnię pełna jest mrocznych tajemnic, przemocy, bólu i zła. Splątane wątki śledztwa próbuje rozwikłać młoda podkomisarz Nina Warwiłow. Jednak morderstwo w szpitalu psychiatrycznym to nie jedyne, co zaprząta jej myśli. Musi poradzić sobie ze swoją przeszłością i podjąć trudne decyzje, które zaważą na jej przyszłości.

Czasami własne wspomnienia mogą być więzieniem, z którego najtrudniej się wyrwać…

Dom bez klamek to pierwszy tom z cyklu powieści kryminalnych z Niną Warwiłow.

Kup książkę Dom bez klamek

REKLAMA

Zobacz także

POLECANA RECENZJA

POLECANA RECENZJA

Opinie o książce - Dom bez klamek

Avatar użytkownika - MonikaOlga
MonikaOlga
Przeczytane:,

Nina Warwiłow. To on jest główną bohaterką. To ona musi ująć winnego morderstwa. To ona musi udowodnić, że jest w stanie poradzić sobie z tak trudnym śledztwem. To ona musi dojść do prawdy. To ona musi uporządkować swoje życie. To ona musi przełknąć gorycz zakończonego porażką związku. To ona musi podjąć zdecydowane kroki, aby pomóc swojemu ojcu. To ona musi zadbać o to nowe życie, które być może właśnie dopiero co w niej się rozwija…

Dużo tego. Czasem miałam wrażenie, że przytłaczająco dużo jak na jedną osobę. Ale to wszystko dodawało smaczku powieści i kryminał okazał się czymś więcej.

Czy polubiłam Ninę? I tak, i nie. Drażniło mnie jej użalanie się nad sobą. Choć, gdy odkrywała coraz więcej i więcej ze swojej przeszłości musiałam przyznać, że kolorowo nie było… A i przyszłość rysowała się raczej w pesymistycznych barwach. Skrzywdzona emocjonalnie nie potrafiła w dorosłym już życiu stworzyć silnego i budującego związku. A za chwilę być może będzie musiała wziąć odpowiedzialność za małego człowieka…

Ale Nina użalała się nad sobą jedynie w ścianach swojego loftu. W pracy cechowała ją determinacja i bezkompromisowe dążenie do celu. Doskonale wiedziała, że nie może zawieść swojego przełożonego, któremu notabene zawdzięcza swoją karierę w policji. Poza tym Nina była policjantem z powołania. Miała szczególną intuicję. Potrafiła doskonale łączyć fakty. Szukała w miejscach pozornie nie związanych ze śledztwem. Ale szukała, pytała i … dochodziła do prawdy. Nawet tej szokującej i niewygodnej. Nawet tej niekomfortowej i dotykającej jej bliskich. Gdy po jej poznaniu już nic nie będzie tak jak dawniej...

„Dom bez klamek” to wciągający kryminał z kilkoma ciekawymi wątkami. A zakończenie było sporym zaskoczeniem. Prawdę mówiąc nie spodziewałam się takiego finału.

Słuchając tego audiobooka otrzymałam wszystko to, czego oczekiwałam. Intrygującą zagadkę kryminalną. Wyrazistych bohaterów. Jednych dociekliwych, innych próbujących jak najszybciej zamknąć śledztwo i pochwalić się szybkim rezultatem. Jednych wykorzystujących swoje życiowe szanse, innych nie potrafiących podnieść się po porażce. I mnóstwo tematów poruszonych niby przy okazji, a tematów bynajmniej nie błahych. Presja na wynik. Presja mediów na tempo działania policji. Malwersacje finansowe. Szowinizm w miejscu pracy. Plotki, plotki, plotki. Patologia. Przestępczość. Fatalne zarządzanie szpitalami. Nierozwiązane sprawy z przeszłości, które poznane wyjaśniają wiele i weryfikują starych przyjaciół…

Link do opinii

Trzy rzeczy sprawiły, że sięgnęłam po tę książkę. Po pierwsze była to okładka, prawda że jest niezwykła? Po drugie fakt, że nowa powieść kryminalna wydana została przez wydawnictwo Czarne, specjalizujące się w literaturze faktu i słynące ze sztywnej selekcji autorów, dawał nadzieję że w moje ręce trafi kawał dobrej literatury. A po trzecie miejsce rozgrywającej się fabuły, czyli szpital psychiatryczny, wydawało mi się z jednej strony fascynujące a z drugiej napawające strachem. Mój wybór okazał się trafny. "Dom bez klamek" to rasowy kryminał ze skomplikowaną fabułą, ciekawy początek nowej serii z Niną Warwiłow. Jędrzej Pasierski, z wykształcenia prawnik, napisał powieść, która choć jest debiutem literackim, mogłaby być przykładem z gatunku "jak dobrze pisać" dla innych, niekoniecznie początkujących, autorów. 

12 grudnia, Warszawa. Na oddziale C8 Szpitala Psychiatrycznego w Weseliskach, znalezione zostaje ciało brutalnie zamordowanego pacjenta. Na miejscu zdarzenia zjawia się podkomisarz Nina Warwiłow. Oddział zostaje zamknięty. Podejrzenie pada zarówno na pozostałych pacjentów jak i na personel medyczny. Rozpoczyna się żmudne policyjne śledztwo, które zatacza coraz szersze kręgi. Młoda komisarz oprócz znalezienia sprawcy musi również rozliczyć się z własną przeszłością i podjąć trudne życiowe decyzje, które zaważą na jej przyszłości.

Szpital psychiatryczny to miejsce, które zawsze kojarzyło mi się z wrzaskami szaleńców, kratami w oknach, błyskiem paranoi w oczach i ciszą nocną, przerywaną jękami walczących z fobiami pacjentów. To miejsce, które na samą myśl o nim, wywołuje zarówno dreszcz strachu jak i podniecenia. Sama świadomość, że gdzieś jest dom, w którym śpią, jedzą, ślinią się i tworzą monumentalne plany ludzie odpowiedzialni za zbrodnie, przestępcy, seryjni mordercy, wywołuje w czytelniku niezdrową fascynację. Rzeczywistość jest niestety dużo mniej podniecająca. Większość oddziałów szpitali psychiatrycznych to miejsca gdzie trzymani są pacjenci cierpiący na depresję i nerwicę. To pokoje samobójców, autystyków, chorych na schizofrenię czy zespół stresu pourazowego. W krajach Europy Zachodniej coraz częstsze, a nawet modne, staje się "samozamknięcie" się w "klinice" gdzie pod okiem lekarzy przejdziemy terapię antylękową. To takie kolejne dziwactwo korpoludków, którzy za wątpliwą przyjemność zamknięcia muszą słono zapłacić. Podobnie jest w książce Pasierskiego. Oczywiście mamy tutaj do czynienia z prawdziwymi chorymi jednak nie są to psychopaci tylko ludzie z lekkimi zaburzeniami, w pełni świadomi tego co się wokół nich dzieje. Można z nimi normalnie porozmawiać, nie rzucają się, nie wyją, nie jest potrzebny kaftan bezpieczeństwa. Pomimo tego, szpital w Weseliskach, nadal jest miejscem mrocznym i klaustrofobicznym. Idealnym tłem naszej opowieści. Miejscem które skrywa tajemnice i odpowiedzi na pytania, jest zarówno początkiem jak i końcem całej opowieści. 

Autorzy literatury kryminalnej przez lata zdążyli nas przyzwyczaić do faktu, że fikcyjni policjanci, komisarze i inni członkowie służb porządkowych, to ludzie nie pozbawieni własnych problemów. Rozwodnicy, alkoholicy, nadpobudliwe głowy rodzin czy poszkodowane przez los kaleki. Asortyment jest bogaty, więc mamy z czego wybierać. Tym razem padło na 37-letnią Ninę, która jest świeżo po rozstaniu z partnerem. Na dokładkę autor  dołożył jej ojca alkoholika i mały problem "zdrowotny", z którym musi się zmierzyć. Zawsze się wzruszam, kiedy główną bohaterką powieści kryminalnej jest kobieta. Samica w męskim świecie alf. Tym razem świat ten został przedstawiony z całą szowinistycznym smrodem, który się za nim ciągnie. Do tej pory duża część mężczyzn jest przekonana, że komisariat nie jest miejscem dla kobiet. Niech się spełniają jako pielęgniarki, adwokatki, malarki czy w innych zawodach, gdzie przyda się ich wrażliwość i potrzeba matkowania. Brutalny świat ulicy lepiej niech pozostanie dla mężczyzn. Jędrzej Pasierski dobrze odtworzył realia. Nina się nie nadawała, Nina była tępa, na każdym kroku słyszała, że jest niedoświadczona, brakuje jej inteligencji i w ogóle "bez mężczyzny ani rusz". Cieszyłam się, gdy jedynie z malutką pomocą przełożonego, który otoczył ją ochroną, udawało jej się na każdym kroku udowadniać, że jest dobra. Nie lepsza, ale na poziomie. Nie zostaje z tyłu, używa rozumu, wyciąga wnioski. Kolejna kobieta, która nie potrzebuje męskiego przewodnika. Takich kobiet, wzorów, powinno być więcej w literaturze i cieszę się, że autorzy-mężczyźni, zaczęli również na nie stawiać. Jednak pod żadnym pozorem nie jest to literatura feministyczna. Jest taka jak powinna być czyli zbalansowana. 

"Dom bez klamek" to kryminał z wyrazistą i skomplikowaną fabułą, w którym by odkryć tajemnicę morderstw musimy cofnąć się aż do lat siedemdziesiątych. Zawsze mam pewne obawy, kiedy debiutanci, zabierają się za tak kompleksowo rozbudowane powieści. Często są one pułapką dla niedoświadczonych pisarzy, typową pajęczą siecią, która otula ich kokonem, wysysając pomysły i siły witalne. I taki wydrenowany autor staje się coraz bardziej chaotyczny i mało wiarygodny. Jędrzej Pasierski zdecydowanie nie dał się złapać. Wszystkie wątki połączone zostały w sensowną całość, a warstwa obyczajowa była subtelna i nie przytłoczyła fabuły. Parokrotnie złapałam się na tym, że podziwiam charakterystyczną dla autora rytmikę narracji : akcja, dialog, opowiadanie. Regularnie niczym metronom. Akcja była zaplanowana i dynamiczna, dialog ciekawy i pouczający a opowiedziane historie tworzyły tło opowieści. Dzięki temu brak było tutaj nudy, akcja parła na przód a czytelnik krok po kroku odkrywał nowe ślady prowadzące do rozwiązania zagadki. 

"Dom bez klamek" to mroczna opowieść o zemście i sprawiedliwości, która może zostać wymierzona nawet po latach. Autor wprost z naszego rodzimego podwórka zabiera nas na niemieckie bulwary gdzie kwitł handel żywym towarem. Z domu bez klamek przenosimy się do małej mazowieckiej wioski gdzie w pożarze zginęła miejscowa rodzina. Fabuła jest jak drzewo, im wyżej wchodzimy tym więcej gałęzi, im dalej czytamy tym więcej wątków. Polubiłam bohaterów, polubiłam Ninę oraz komisariat na Jagiellońskiej, zresztą to moje rodzinne strony stąd może ten sentyment. Będę odwiedzać. Mam nadzieję, że tylko w książkach. Polecam. 

Link do opinii

To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Jędrzeja Pasierskiego. I z całą pewnością nie ostatnie. Całkiem przyzwoity debiut. Fakt, początek bardzo mi się dłużył i powoli wdrażałam się w fabułę. Ale po połowie było już coraz lepiej. Polubiłam podkomisarz Ninę Warwiłow z całym bagażem jej prywatnych problemów. Jako policjantka jest uparta i dociekliwa a jako kobieta także uparta i odważna. Nie miała miłego dzieciństwa i młodości. A jednak nie poddała się i powoli, mimo wielu przeciwności losu i nieżyczliwych osób na drodze, realizuje swoje plany. Natomiast zupełnie nie przypadł mi do gustu podkomisarz Białek. Nie cierpię karierowiczów. Sięgam niedługo po kolejny tom i sprawdzę jak rozwija się życie i kariera Niny.

Link do opinii
Avatar użytkownika - kalcia1998
kalcia1998
Przeczytane:2021-03-24, Ocena: 3, Przeczytałam, 52 książki 2021,
Avatar użytkownika - Agatonik
Agatonik
Przeczytane:2021-03-06, Ocena: 4, Przeczytałam, 2021,

Kryminał jak kryminał. Ciekawa jest postać Niny Warwiłow i z tego powodu sięgnę po następną część. 

Link do opinii
Inne książki autora
Czerwony świt
Jędrzej Pasierski0
Okładka ksiązki - Czerwony świt

20 marca 2015 roku cała Polska wpatruje się w niebo i podziwia zaćmienie słońca. W tym czasie w swoim lofcie na warszawskiej Pradze umiera Sara Kosowska...

W imię natury
Jędrzej Pasierski0
Okładka ksiązki - W imię natury

Mateusz Chabrowski wiedzie spokojne życie – jest ojcem dwójki dzieci, ma kochającą żonę Maję i dom pod Warszawą. Pracuje jako prawnik...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Na wieki wieków Pani Amen
Bianka Kunicka - Chudzikowska
Na wieki wieków Pani Amen
Spowiedź Goebbelsa
Christopher Macht
Spowiedź Goebbelsa
A miał być happy end
Katarzyna Kalicińska
A miał być happy end
Niskorosła
Joanna Bartoń
Niskorosła
Wędrówka
Anna Onichimowska
Wędrówka
Sam i Watson patrzą sercem
Ghislaine Dulier
Sam i Watson patrzą sercem
Największy sekret
Rhonda Byrne
Największy sekret
Pokaż wszystkie recenzje