reklama

Dom bez klamek

Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2018-06-06
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 978-83-8049-687-3
Liczba stron: 344

Tom 1 cyklu Z podkomisarz Niną Warwiłow

Ocena: 4.86 (14 głosów)

12 grudnia wcześnie rano pielęgniarka na oddziale C8 szpitala psychiatrycznego w Weseliskach dokonuje makabrycznego odkrycia. W nocy jeden z pacjentów został brutalnie zamordowany. Podejrzenie pada na pozostałych chorych i personel medyczny. Policja, która wkrótce przyjeżdża na miejsce zdarzenia, nie może pozwolić, by ktokolwiek opuścił oddział. C8 zostaje zamknięte dla świata.

Niebawem okaże się, że pytań jest więcej niż odpowiedzi, a przeszłość osób zamieszanych w zbrodnię pełna jest mrocznych tajemnic, przemocy, bólu i zła. Splątane wątki śledztwa próbuje rozwikłać młoda podkomisarz Nina Warwiłow. Jednak morderstwo w szpitalu psychiatrycznym to nie jedyne, co zaprząta jej myśli. Musi poradzić sobie ze swoją przeszłością i podjąć trudne decyzje, które zaważą na jej przyszłości.

Czasami własne wspomnienia mogą być więzieniem, z którego najtrudniej się wyrwać…

Dom bez klamek to pierwszy tom z cyklu powieści kryminalnych z Niną Warwiłow.

Kup książkę Dom bez klamek

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Polecana recenzja

Dom bez klamek to debiut powieściowy Jędrzeja Pasierskiego. Debiut udany, przemyślany i spójny. Jak widać, mamy nowe, bardzo dobre nazwisko w małym gronie dobrze piszących autorów kryminałów. Zaczyna się mocno. W zakładzie psychiatrycznym ginie pacjent. Zamknięty, ciemny, neogotycki gmach ze swoimi niedoświetlonymi wnętrzami poraża stęchłymi zapachami, niejasnymi procedurami (tu świadomie unikam oceny, czy w zakładzie psychiatrycznym możliwe jest to czy owo, kryminał to nie literatura faktu, dajmy szansę na stworzenie atmosfery, która pomaga fabule) i grozą. Skoro nikt nie wchodził i nikt nie wychodził, to zabójca jest na oddziale. Zwłaszcza, że po tej pierwszej zbrodni kaskadowo następują kolejne. Jest więc mrocznie, śmierdzi i mamy trupa. A nawet kilka trupów. Do akcji wkracza podkomisarz Nina Warwiłow, córka czołowego (niegdyś) praskiego śledczego. Obecnie były czołowy zapija smutki i traci pamięć, ale robi notatki, które potem mogą się okazać kluczowe dla wielu niezamkniętych i zamkniętych spraw. Nina jest rewelacyjna. Modelowa postać kryminału noir. Ma za sobą ciężką przeszłość, ciężką teraźniejszość i pewnie ciężką przyszłość. Ale nauczyła się w swoim trzydziestosiedmioletnim życiu niejednego, więc biada temu, kto jej nadepnie na odcisk. Jest inteligentna, chciałabym ją poznać. Łapie zbiry, wsadza ich za kratki, ale potrafi się rozeźlić, gdy w „hipsterskiej” ...
(czytaj dalej)

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - catarina78
catarina78
Przeczytane:2018-06-06, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2018, Mam,
Do grona polskich detektywów literackich dołączyła właśnie nowa gwiazda – Nina Warwiłow. Nieprzypadkowo jej nazwisko brzmi z rosyjska, dla jej ojca polski był drugim językiem. Panią podkomisarz poznajemy, gdy przejmuje śledztwo w szpitalu psychiatrycznym w Weseliskach. Właśnie zamordowano jednego z pacjentów, mimo że obok spało dwóch innych, na korytarzu czuwał pielęgniarz, a oddział był zamykany elektronicznie. Przy denacie znaleziono narzędzie zbrodni (wytarty z krwi nóż), ale to niewiele, biorąc pod uwagę fakt, że w szpitalu nie ma monitoringu, a w czasie dokonywania zbrodni wszyscy smacznie spali – większość snem chemicznie wspomaganym. Właściwie sprawa powinna być prosta – wystarczy dokładnie przesłuchać domniemanych podejrzanych z ograniczonego przecież kręgu osób i zamknąć śledztwo. A jednak… nie byłoby wówczas całej kryminalnej zabawy w tropienie mordercy, zacieranie śladów, mylenie tropów i odkrywanie kolejnych poszlak. A oto przecież w kryminałach chodzi. Oczywiście nasza nowopoznana detektyw boryka się także ze swoimi problemami. A są to: ojciec–alkoholik, a zarazem były policjant, podejrzenie zajścia w ciążę i… puste mieszkanie po powrocie z pracy. Zdaje się, że Nina nie ma lekkiego życia prywatnego, ale taki już los pracowników policji. Kobiety się do tej roboty w policji nie nadają: są słabe i płaczliwe, a zamiast ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Dom bez klamek

Avatar użytkownika - MonikaOlga
MonikaOlga
Przeczytane:,

Nina Warwiłow. To on jest główną bohaterką. To ona musi ująć winnego morderstwa. To ona musi udowodnić, że jest w stanie poradzić sobie z tak trudnym śledztwem. To ona musi dojść do prawdy. To ona musi uporządkować swoje życie. To ona musi przełknąć gorycz zakończonego porażką związku. To ona musi podjąć zdecydowane kroki, aby pomóc swojemu ojcu. To ona musi zadbać o to nowe życie, które być może właśnie dopiero co w niej się rozwija…

Dużo tego. Czasem miałam wrażenie, że przytłaczająco dużo jak na jedną osobę. Ale to wszystko dodawało smaczku powieści i kryminał okazał się czymś więcej.

Czy polubiłam Ninę? I tak, i nie. Drażniło mnie jej użalanie się nad sobą. Choć, gdy odkrywała coraz więcej i więcej ze swojej przeszłości musiałam przyznać, że kolorowo nie było… A i przyszłość rysowała się raczej w pesymistycznych barwach. Skrzywdzona emocjonalnie nie potrafiła w dorosłym już życiu stworzyć silnego i budującego związku. A za chwilę być może będzie musiała wziąć odpowiedzialność za małego człowieka…

Ale Nina użalała się nad sobą jedynie w ścianach swojego loftu. W pracy cechowała ją determinacja i bezkompromisowe dążenie do celu. Doskonale wiedziała, że nie może zawieść swojego przełożonego, któremu notabene zawdzięcza swoją karierę w policji. Poza tym Nina była policjantem z powołania. Miała szczególną intuicję. Potrafiła doskonale łączyć fakty. Szukała w miejscach pozornie nie związanych ze śledztwem. Ale szukała, pytała i … dochodziła do prawdy. Nawet tej szokującej i niewygodnej. Nawet tej niekomfortowej i dotykającej jej bliskich. Gdy po jej poznaniu już nic nie będzie tak jak dawniej...

„Dom bez klamek” to wciągający kryminał z kilkoma ciekawymi wątkami. A zakończenie było sporym zaskoczeniem. Prawdę mówiąc nie spodziewałam się takiego finału.

Słuchając tego audiobooka otrzymałam wszystko to, czego oczekiwałam. Intrygującą zagadkę kryminalną. Wyrazistych bohaterów. Jednych dociekliwych, innych próbujących jak najszybciej zamknąć śledztwo i pochwalić się szybkim rezultatem. Jednych wykorzystujących swoje życiowe szanse, innych nie potrafiących podnieść się po porażce. I mnóstwo tematów poruszonych niby przy okazji, a tematów bynajmniej nie błahych. Presja na wynik. Presja mediów na tempo działania policji. Malwersacje finansowe. Szowinizm w miejscu pracy. Plotki, plotki, plotki. Patologia. Przestępczość. Fatalne zarządzanie szpitalami. Nierozwiązane sprawy z przeszłości, które poznane wyjaśniają wiele i weryfikują starych przyjaciół…

Link do opinii

Trzy rzeczy sprawiły, że sięgnęłam po tę książkę. Po pierwsze była to okładka, prawda że jest niezwykła? Po drugie fakt, że nowa powieść kryminalna wydana została przez wydawnictwo Czarne, specjalizujące się w literaturze faktu i słynące ze sztywnej selekcji autorów, dawał nadzieję że w moje ręce trafi kawał dobrej literatury. A po trzecie miejsce rozgrywającej się fabuły, czyli szpital psychiatryczny, wydawało mi się z jednej strony fascynujące a z drugiej napawające strachem. Mój wybór okazał się trafny. "Dom bez klamek" to rasowy kryminał ze skomplikowaną fabułą, ciekawy początek nowej serii z Niną Warwiłow. Jędrzej Pasierski, z wykształcenia prawnik, napisał powieść, która choć jest debiutem literackim, mogłaby być przykładem z gatunku "jak dobrze pisać" dla innych, niekoniecznie początkujących, autorów. 

12 grudnia, Warszawa. Na oddziale C8 Szpitala Psychiatrycznego w Weseliskach, znalezione zostaje ciało brutalnie zamordowanego pacjenta. Na miejscu zdarzenia zjawia się podkomisarz Nina Warwiłow. Oddział zostaje zamknięty. Podejrzenie pada zarówno na pozostałych pacjentów jak i na personel medyczny. Rozpoczyna się żmudne policyjne śledztwo, które zatacza coraz szersze kręgi. Młoda komisarz oprócz znalezienia sprawcy musi również rozliczyć się z własną przeszłością i podjąć trudne życiowe decyzje, które zaważą na jej przyszłości.

Szpital psychiatryczny to miejsce, które zawsze kojarzyło mi się z wrzaskami szaleńców, kratami w oknach, błyskiem paranoi w oczach i ciszą nocną, przerywaną jękami walczących z fobiami pacjentów. To miejsce, które na samą myśl o nim, wywołuje zarówno dreszcz strachu jak i podniecenia. Sama świadomość, że gdzieś jest dom, w którym śpią, jedzą, ślinią się i tworzą monumentalne plany ludzie odpowiedzialni za zbrodnie, przestępcy, seryjni mordercy, wywołuje w czytelniku niezdrową fascynację. Rzeczywistość jest niestety dużo mniej podniecająca. Większość oddziałów szpitali psychiatrycznych to miejsca gdzie trzymani są pacjenci cierpiący na depresję i nerwicę. To pokoje samobójców, autystyków, chorych na schizofrenię czy zespół stresu pourazowego. W krajach Europy Zachodniej coraz częstsze, a nawet modne, staje się "samozamknięcie" się w "klinice" gdzie pod okiem lekarzy przejdziemy terapię antylękową. To takie kolejne dziwactwo korpoludków, którzy za wątpliwą przyjemność zamknięcia muszą słono zapłacić. Podobnie jest w książce Pasierskiego. Oczywiście mamy tutaj do czynienia z prawdziwymi chorymi jednak nie są to psychopaci tylko ludzie z lekkimi zaburzeniami, w pełni świadomi tego co się wokół nich dzieje. Można z nimi normalnie porozmawiać, nie rzucają się, nie wyją, nie jest potrzebny kaftan bezpieczeństwa. Pomimo tego, szpital w Weseliskach, nadal jest miejscem mrocznym i klaustrofobicznym. Idealnym tłem naszej opowieści. Miejscem które skrywa tajemnice i odpowiedzi na pytania, jest zarówno początkiem jak i końcem całej opowieści. 

Autorzy literatury kryminalnej przez lata zdążyli nas przyzwyczaić do faktu, że fikcyjni policjanci, komisarze i inni członkowie służb porządkowych, to ludzie nie pozbawieni własnych problemów. Rozwodnicy, alkoholicy, nadpobudliwe głowy rodzin czy poszkodowane przez los kaleki. Asortyment jest bogaty, więc mamy z czego wybierać. Tym razem padło na 37-letnią Ninę, która jest świeżo po rozstaniu z partnerem. Na dokładkę autor  dołożył jej ojca alkoholika i mały problem "zdrowotny", z którym musi się zmierzyć. Zawsze się wzruszam, kiedy główną bohaterką powieści kryminalnej jest kobieta. Samica w męskim świecie alf. Tym razem świat ten został przedstawiony z całą szowinistycznym smrodem, który się za nim ciągnie. Do tej pory duża część mężczyzn jest przekonana, że komisariat nie jest miejscem dla kobiet. Niech się spełniają jako pielęgniarki, adwokatki, malarki czy w innych zawodach, gdzie przyda się ich wrażliwość i potrzeba matkowania. Brutalny świat ulicy lepiej niech pozostanie dla mężczyzn. Jędrzej Pasierski dobrze odtworzył realia. Nina się nie nadawała, Nina była tępa, na każdym kroku słyszała, że jest niedoświadczona, brakuje jej inteligencji i w ogóle "bez mężczyzny ani rusz". Cieszyłam się, gdy jedynie z malutką pomocą przełożonego, który otoczył ją ochroną, udawało jej się na każdym kroku udowadniać, że jest dobra. Nie lepsza, ale na poziomie. Nie zostaje z tyłu, używa rozumu, wyciąga wnioski. Kolejna kobieta, która nie potrzebuje męskiego przewodnika. Takich kobiet, wzorów, powinno być więcej w literaturze i cieszę się, że autorzy-mężczyźni, zaczęli również na nie stawiać. Jednak pod żadnym pozorem nie jest to literatura feministyczna. Jest taka jak powinna być czyli zbalansowana. 

"Dom bez klamek" to kryminał z wyrazistą i skomplikowaną fabułą, w którym by odkryć tajemnicę morderstw musimy cofnąć się aż do lat siedemdziesiątych. Zawsze mam pewne obawy, kiedy debiutanci, zabierają się za tak kompleksowo rozbudowane powieści. Często są one pułapką dla niedoświadczonych pisarzy, typową pajęczą siecią, która otula ich kokonem, wysysając pomysły i siły witalne. I taki wydrenowany autor staje się coraz bardziej chaotyczny i mało wiarygodny. Jędrzej Pasierski zdecydowanie nie dał się złapać. Wszystkie wątki połączone zostały w sensowną całość, a warstwa obyczajowa była subtelna i nie przytłoczyła fabuły. Parokrotnie złapałam się na tym, że podziwiam charakterystyczną dla autora rytmikę narracji : akcja, dialog, opowiadanie. Regularnie niczym metronom. Akcja była zaplanowana i dynamiczna, dialog ciekawy i pouczający a opowiedziane historie tworzyły tło opowieści. Dzięki temu brak było tutaj nudy, akcja parła na przód a czytelnik krok po kroku odkrywał nowe ślady prowadzące do rozwiązania zagadki. 

"Dom bez klamek" to mroczna opowieść o zemście i sprawiedliwości, która może zostać wymierzona nawet po latach. Autor wprost z naszego rodzimego podwórka zabiera nas na niemieckie bulwary gdzie kwitł handel żywym towarem. Z domu bez klamek przenosimy się do małej mazowieckiej wioski gdzie w pożarze zginęła miejscowa rodzina. Fabuła jest jak drzewo, im wyżej wchodzimy tym więcej gałęzi, im dalej czytamy tym więcej wątków. Polubiłam bohaterów, polubiłam Ninę oraz komisariat na Jagiellońskiej, zresztą to moje rodzinne strony stąd może ten sentyment. Będę odwiedzać. Mam nadzieję, że tylko w książkach. Polecam. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - moniapili
moniapili
Przeczytane:2020-04-27, Ocena: 4, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - ewaki
ewaki
Przeczytane:2020-03-25, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki 2020,

W szpitalu psychiatrycznym dochodzi do zabójstwa. Na miejsce przyjeżdża policjantka Nina Wawriłow, która od początku wzbudziła moją sympatię. W życiu prywatnym jest teraz w trudnym momencie, idą zmiany. W pracy jest nieustępliwa, dociekliwa i inteligentna. Pracuje w środowisku mężczyzn, ale świetnie sobie radzi, wie kiedy nie reagować na zaczepki, nawet gdy mówią, że to nie jest robota dla niej. Konsenwentnie dąży do celu, ma niezły instynkt śledczy. Twierdzi, że tajemnica śledztwa tkwi w przeszłości.

Link do opinii
Avatar użytkownika - vicky222
vicky222
Przeczytane:2020-01-07, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2020, Mam,

Kolejny raz sięgam po kryminał, chociaż nie jestem ich wielką fanką. Pomimo tego z chęcią przystąpiłam do wysłuchania Dom bez klamek – audiobooka w akcji czytam.pl. Przede wszystkim skusiło mnie miejsce zbrodni – szpital psychiatryczny, który w umysłach tworzy obraz szalenie mrocznych korytarzy przepełnionych jękami szalonych pacjentów. Oczywiście jeśli ktoś choć raz miał okazję wejść na oddział psychiatryczny, wie że tak to nie wygląda. Jednak Jędrzej Pasierski postarał się o klaustrofobiczny nastrój szpitala oraz stworzył kryminał, który czyta się z przyjemnością.

 

Akcja zaczyna się klasycznie – pielęgniarka znajduje martwego pacjenta na oddziale psychiatrycznym w Weseliskach. Jak przystało na zamknięty oddział podejrzenie pada na przebywających w nim 17 osób: lekarz, pielęgniarz, pielęgniarka lub kilkunastu zaburzonych pacjentów. Wszyscy mogą być mordercami, ale równie dobrze trzeba zbadać czy istniał sposób, aby na oddział dostał się ktoś z zewnątrz. Na miejsce przybywa podkomisarz Nina Warwiłow, która wraz ze swoim zespołem zaczyna prowadzić śledztwo.

 

Autor zadbał o to, aby czytelnik się nie nudził. Dość dobrze zobrazował specyfikę oddziału zamkniętego, w którym każda osoba na swój sposób budzi podejrzenia. Wiernie odwzorował również zachowania zaburzonych osób, choć w tym szpitalu przebywali głównie pacjenci z depresją i chorobą dwubiegunową. Plus należy się również za postać ordynatora oddziału – psychiatrę, który walczy o swoich pacjentów i ukazuje stan oraz warunki polskich szpitali psychiatrycznych.

 

Wracając do fabuły książki, oczywiście na jednym tupie się nie kończy, gdyż co jakiś czas pojawia się następna ofiara i śledztwo zaczyna przybierać szybsze tempo. Pani podkomisarz musi zmierzyć się z poszlakami, zbadać życiorys ofiary, poznać życie pacjentów i przesłuchać wielu świadków obecnych, jak i tych z przeszłości. Do tego dochodzą jej osobiste trudności, które mogą skomplikować jej życie i ojciec alkoholik potrzebujący jej zaangażowania. To wszystko czyni bohaterkę realna osobą i z łatwością można się z nią zidentyfikować.

 

Ważną sprawą na, którą zwraca uwagę Jędrzej Pasierski są relacje na komendzie policyjnej. Nina jako kobieta na wyższym stanowisku ciągle musi sobie radzić z seksizmem ze strony swoich współpracowników. Ten aspekt był ciekawy, a i bohaterka nieźle radziła sobie z nieprzyjemnymi komentarzami. Zwłaszcza, że w dochodzeniówce trwa walka o stołki, trzeba sobie radzić z lokalną i krajową polityką oraz rozwiązać zagadkę morderstwa. Jednak dla Niny zawsze ważna była praca w terenie a innym zostawia pozostałe sprawy.

 

Najwięcej rozdziałów jest z perspektywy Niny, choć między nimi wkradają się pojedyncze rozdziały oczami mordercy, w których pisarz uchyla rąbka tajemnicy i jego myślenia. Na szczęście jest to ten rodzaj kryminału, gdzie do końca nie wiedziałam kim jest zabójca. Pani Podkomisarz ciekawie prowadzi sprawę i byłam do końca zainteresowana wydarzeniami z oddziału psychiatrycznego.

Jędrzej Pasierski zgrabnie nakreślił postacie, jak i obraz polskiej rzeczywistości dotyczącej służby zdrowia, pracy policji z tłem politycznym, trudności rodzinne i życia w dużym mieście. Dom bez klamek to dobry kryminał, który doczekał się kontynuacji Roztopy i Czerwony świt. Z uwagi na nierozwiązany wątek życia osobistego Warwiłow z przyjemnością sięgnę po następne tomy.

Link do opinii
Avatar użytkownika - ewelinaab
ewelinaab
Przeczytane:2020-01-02, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2020,

Uwielbiam kryminały. Ale ten dla mnie był trochę zawiły. Gdy czytałam tą książkę musiałam być skupiona tylko na niej. Gdy była mowa o jakiejś osobie (zwłaszcza mężczyźnie) musiałam się zastanowić o kogo chodzi zwłaszcza, że pod koniec wyjaśnienia sprawy była mowa o ojcu i synowi. Domyślałam się że pani psycholog jest w to wszystko wplątana ale myślałam, że jest związana uczuciowo z mordercą, a tu takie zaskoczenie.

Link do opinii
Inne książki autora
Roztopy
Jędrzej Pasierski0
Okładka ksiązki - Roztopy

Joanna Pascho zostawia swoje poukładane warszawskie życie – odchodzi z pracy, sprzedaje mieszkanie i przenosi się do Bukowców, malutkiej wioski...

Czerwony świt
Jędrzej Pasierski0
Okładka ksiązki - Czerwony świt

20 marca 2015 roku cała Polska wpatruje się w niebo i podziwia zaćmienie słońca. W tym czasie w swoim lofcie na warszawskiej Pradze umiera Sara Kosowska...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
W głębi lasu
Harlan Coben
W głębi lasu
Najgorsze dzieci świata 2
David Walliams;
Najgorsze dzieci świata 2
Gdy byłem kimś innym
Stéphane Allix
Gdy byłem kimś innym
Oddaj to morzu
Joanna Sykat
Oddaj to morzu
Maryla i Debora
Magdalena Mosiężna
Maryla i Debora
Spalona
Laura Bates
Spalona
Niech prawda śpi
Alicja Masłowska-Burnos;
Niech prawda śpi
Oddać serce
Lindsay Harrel
Oddać serce
Pokaż wszystkie recenzje