Ikony. Opowieść o terrorystach

Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 2016-09-27
Kategoria: Historyczne
ISBN: 9788380620544
Liczba stron: 400
Dodał/a książkę: elibri

Ocena: 4 (1 głosów)

Nowa książka autora bestsellera Mrok i mgła.

Stefan Türschmid, autor cieszącej się wielkim uznaniem powieści Mrok i mgła, tym razem przenosi nas do Rosji z przełomu XIX i XX wieku. W tej niezwykłej książce znajdujemy fascynujące portrety terrorystów walczących z caratem. Znajdziemy tu historię Wiery Zasulicz, która strzelała do rosyjskiego gubernatora Trepowa, i jej sławnego procesu; Siergieja Diegajewa - zabójcy szefa rosyjskiej policji politycznej, rewolucjonisty, a potem profesora jednej z amerykańskich uczelni, a także prawdziwej ikony rewolucjonistów: Marii Spiridonowej, a wszysko to w ciekawej formie wciągających reportaży historycznych.

Dziś, w dobie powszechnego strachu przed terroryzmem, ta książka powinna być lekturą obowiązkową; opowiada bowiem o początkach tego zjawiska, o tym, jak się ono rodziło i jak powstawały jego mechanizmy, a zawarte w niej informacje z pewnością zaskoczą niejednego z nas.

Kup książkę Ikony. Opowieść o terrorystach

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - speedi
speedi
Przeczytane:2016-10-30, Przeczytałem,
Nieszajew, Zasulicz, Diegajew, Spiridonowa i inniNienawiść. Siła napędowa wszelakiej maści rewolucjonistów. Nienawiść wobec rzeczywistości, świata zastanego, władzy, ludzi, grup społecznych. Siła napędowa terroryzmu, który w nowoczesnej formie zrodziły właśnie idee rewolucyjne. Idee, które w szczególny sposób rozkwitły w carskiej Rosji przełomu XIX i XX wieku. To bowiem tam marzący o lepszym świecie rewolucjoniści doszli po raz kolejny do wniosku, że najpierw trzeba skutecznie zniszczyć, zburzyć to, co jest, by zacząć budować coś nowego: nowe państwo, nowy ład, nowego człowieka. Nienawidzili świata, w którym się urodzili i wielu jego mieszkańców, tak jak twórca słynnego Katechizmu rewolucjonisty, Siergiej Nieszajew. Nienawidzili i swoje idee wprowadzali w czyn, w krwawy i pełen okrucieństwa czyn.Dzięki wyobraźni Stefana Türschmida, autora książki Ikony. Opowieść o terrorystach, przenosimy się do carskiej Rosji końca XIX wieku. Do niespokojnego kraju, kolosa na glinianych nogach, z żyjącymi ponad stan elitami i ciemiężonym ludem. Trafiamy w kręgi przeciwników caratu, reformatorów, liberałów, policjantów, tajnych współpracowników policji, przedstawicieli władzy. Śledzimy losy bojowników, idealistów, cyników, marzycieli, cwaniaków żyjących z bycia rewolucjonistami. Poznajemy bliżej losy kilkorga z nich ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Ikony. Opowieść o terrorystach

Avatar użytkownika - nureczka
nureczka
Przeczytane:2016-10-25, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2016,
Każdy ma swoje ukryte lęki. Ja boję się fanatyków. Fanatyków wszelkiej maści, nawet takich, z którymi ideologicznie mi po drodze. Fanatyzm przeraża, ale i fascynuje. Jak to się dzieje, że jakaś idea potrafi owładnąć człowiekiem, wyprzeć wszystkie inne motywacje? Co sprawia, że ktoś w imię większego dobra rzuca na szalę życie swoje i innych? Od fanatyzmu do terroryzmu tylko jeden krok. I o nich właśnie, o ludziach, którzy ten krok zrobili opowiada najnowsza powieść Stefna Türschmida ,,Ikony", rzecz poświecona rosyjskim terrorystom działającym na przełomie XIX i XX w. ,,Ikony" to zbiór bardzo luźno powiązanych ze sobą opowiadań, poświęconych tak słynnym postaciom jak Wiera Zasulicz (,,Żegnaj, Wieroczka!"), Siergiej Diegajew (,,Mały wesoły Pell"), Borys Sawinkow (,,Trzecia Rosja") oraz Maria Spiridonowa (,,Pięć kopiejek"). Ponadto, w siedmiu miniaturkach połączony wspólnym tytułem ,,Siedem" poznajemy historię zamachów na cara Aleksandra II. Książkę czyta się bardzo dobrze. Język Türschmida jest płynny, akcja toczy się wartko, wciąga, a autor uatrakcyjnia ją dodatkowo wrzucając od czasu do ciekawostkę lub anegdotkę mniej lub bardziej związaną z fabułą. Jestem przekonana, że lektura ,,Ikon" zainteresuje niejedną osobę i być może skłoni do dalszego, samodzielnego pogłębiania wiedzy. Największą zaletą książki są wnikliwe portrety psychologiczne bohaterów. Türschmid stara się zrozumieć pobudki, którymi kierowały się postacie, pokazuje ich psychiczną i moralną ewolucję. Aby uprawdopodobnić tekst zgrabnie żongluje narracją pierwszo i trzecio osobową. ,,Ikony" są więc, w pewnym sensie, także powieścią psychologiczną. Wyraźnie widać, że ten aspekt opowiadanej historii najbardziej fascynował autora. Im bardziej zagłębiałam się w lekturę, tym bardziej upewniałam się w przekonaniu, że głównym źródłem inspiracji były dla autora powieści - od ,,Biesów" po ,,Archipelag GUŁAG". Książki to zacne, nie ma więc nic zdrożnego w takiej fascynacji. Gorzej, że trochę zabrakło czasu na poszukiwania w tekstach naukowych. Pół biedy, że w żadnym z opowiadań autor nie wychodzi poza powszechnie znane fakty - w końcu ,,Ikony" to pozycja beletrystyczna, a nie naukowa. Gorzej, że czasami mija się z prawdą. Żeby nie być gołosłowna podaję pierwszy z brzegu przykład. Punktem kulminacyjnym opowieści o Wierze Zasulicz jest zamach na Trepowa, proces i emigracja. Oto co pisze autor (str. 76): ,,Wiera wyjeżdża do Szwajcarii. Bardzo długo nie może wrócić do Rosji, bo zostałaby natychmiast aresztowana. Wraca dopiero po latach, po ogłoszeniu przez cara amnestii". Tymczasem zamach na Trepowa i proces miały miejsce w roku 1878. Po ogłoszeniu wyroku Zasulicz rzeczywiście, za namową przyjaciół, wyjechała do Szwajcarii, ale wróciła już 1879! Trudno to nazwać powrotem po latach. Fakt, że nie zabawiła w kraju zbyt długo i w 1880 ponownie wybrała emigrację. Tym razem naprawdę długą, bo trwającą do roku 1898. Niby więc przekłamanie niewielkie, ale jednak zgrzyta. Takich drobiazgów jest w książce więcej. A jeśli już o drobiazgach mowa, to i redakcja to i owo przepuściła. Odwołam się znowu do opowiadania ,,Żegnaj Wieroczka!". Ostatni podrozdział nosi tytuł ,,Moskwa, piętnaście lat później, lipiec 1919 roku". Prosta matematyka wskazuje, że poprzedniej wydarzenia powinny mieć miejsce w roku 1904. Nijak się to nie zgadza z datą wyjazdu na emigrację. Ani pierwszą, ani drugą. Nie pasuje też data powrotu z emigracji (1898). Właściwie nic nie pasuje. A skoro już o redakcji mowa. Przepraszam, ale nie mogę się powstrzymać. Taki mój prywatny bzik, czyli niekonsekwencja w tłumaczeniu rosyjskich nazw. I tak na stronie 9 mamy ,,okna Aleksiejewskiego bastionu" (a więc szyk zdecydowanie obcy polszczyźnie, żywcem przeniesiony z rosyjskiego), a nieco dalej, na stronie 14 mamy już Prospekt Angielski (czyli szyk zmieniono na polski, bo po rosyjsku jest Anglijskij Praspekt). Dla większości czytelników nie ma to znaczenia, ale zawsze trafi się jakaś maruda, taka jak ja. Czy polecam tę książkę? Trochę tak, a trochę nie. Wszystko zależy od tego, czego oczekuje potencjalny czytelnik. Jeśli ktoś szuka dobrej powieści historycznej, z pewnością ,,Ikony" go nie zawiodą. Jeśli jednak wiesz już co nieco na temat historii Rosji przełomu wieków i chcesz pogłębić wiedzę, poszukaj czegoś innego. ,,Ikony" nie dostarczą Ci zbyt wielu informacji, a miejscami mogą nawet zwieść na manowce.
Link do opinii
Avatar użytkownika - jackie_s
jackie_s
Przeczytane:2017-02-13, Przeczytałam,
Inne książki autora
Cień Lucyfera
Stefan Turschmid0
Okładka ksiązki - Cień Lucyfera

Franz, pierwszy Türschmid osiadły w Polsce, przybył z Bawarii z grupą osadników niemieckich. Było to niedługo po pierwszym rozbiorze Polski, w roku 1786...

Czwarty czerwony
Stefan Turschmid0
Okładka ksiązki - Czwarty czerwony

Polski Doktor Żywago. Stefan Türschmid, autor bestsellerowej powieści Mrok i mgła, tym razem przenosi czytelnika do Rosji początków XX wieku...

Reklamy