Kąkol

Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 2021-05-19
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788366863064
Liczba stron: 320
Język oryginału: polski

Ocena: 4.25 (8 głosów)

Powrót do wakacji spędzanych na wsi, do przyrody, dzieciństwa - trudnego, naznaczonego niewyjaśnionym międzypokoleniowym konfliktem ludzi przymuszonych do bycia ze sobą. Kilkunastoletnia narratorka patrzy na świat rozdarty między dalekim i zdominowanym przez swojego ojca ojcem, a matką, która jest postacią idealną, niezwykłą - lecz odrzuconą przez rodzinę męża, nieumiejącą się odnaleźć. Dziecko nie potrafi wytłumaczyć sobie zależności, w które zostało wrzucone - i próbuje znaleźć własne miejsce, odrzucić poczucie winy.

To historia pamięci. Zioła, liście, trawy wkładane pomiędzy kartki książki, mogą oznaczać coś, co chcemy zachować, albo o czym chcemy zapomnieć. To książka o przyjaźni, próbującej pogodzić świat dziecka z miasta z wakacjami dziecka ze wsi. O poszukiwaniu kogoś, kto bardzo się stara być taki, jak my, chociaż nie jest. Kąkol szuka wreszcie odpowiedzi na najstarsze z pytań: czym jest dobro, a czym zło? Czy jesteśmy złem naznaczeni, czy też wybieramy je świadomie? Czy dziecko potrafi być złe?

Ta książka pachnie suchą trawą, mlekiem i korą drzew. Boli jak pierwsze doświadczenie niesprawiedliwości. Jest urokliwa i straszna, nieprawdziwa i prawdziwa - jak każda baśń.

Warto udać się w tę baśniową podróż. Warto przedzierać się przez zarośla wydarzeń, przez gęstwiny historii, przez nieuchronne koleje losu. W tym magicznym realizmie dzieje się wyraziste życie, z którego ,,trzeba wyrywać chwasty" i pamiętać, skąd przychodzimy i po co jesteśmy stworzeni.

Ewa Lipska

Historię rodzinną można pisać na wiele sposobów. Zośka Papużanka zamyka ją we wspomnieniu z dzieciństwa, z wakacji na wsi, gdzie wspólnie spędzają długie tygodnie dziadkowie, ich dzieci z małżonkami i wnuki, czy tego chcą czy nie. Gorzko-słodką opowieść autorka snuje przecudnym językiem i jak zawsze uwodzi wielką uważnością, nie pomijając żadnego chrabąszcza ani polnego chwastu.

Maria Fredro-Smoleńska, ,,Vogue Polska"

Szanowna redakcjo. Bardzo mi przykro, ale odmawiam napisania notki na książkę niejakiej Zośki Papużanki. Po prostu roznosi mnie zazdrość o jej talent. Jak to możliwe, że ona umie tak pisać, że człowiek nie chce kończyć Kąkola? Że chciałby siedzieć do końca życia na wsi, na schodach prababki Karoliny, i przyglądać się kurom wystrojonej ciotki Aurelii. Dlaczego miałabym pisać cokolwiek o książce, w której każde słowo zna swoje miejsce, kolory i faktury czuć na języku, a postaci są pełnokrwiste? Że jest w niej poczucie humoru typowe dla tej pisarki, a jednocześnie uwaga, czułość i troska, bez zbędnej jednak tkliwości. Jest jeszcze dziadek Antoni, terrorysta domowy najwyższej klasy. O nim tym bardziej nie napiszę, bo go nie lubię. Nie ma mowy żebym przyznała, że Zośce Papużance, tej pisarce osobnej, która pisze jak nikt inny, znów się udała znakomita historia, tym razem o wspaniałych wakacjach koszmarnych wakacjach.

Z poważaniem, Magdalena Grzebałkowska

Zośka Papużanka - mieszka i pisze w Krakowie, uczy języka polskiego. Zadebiutowała w roku 2012 Szopką, która przyniosła jej nominacje do Nagrody Literackiej Nike i do Paszportów ,,Polityki". W 2016 roku ukazała się jej druga powieść, On, nominowana do Paszportów ,,Polityki", nagrody Gryfia i wyróżniona tytułem Krakowskiej Książki Miesiąca, w 2017 roku zbiór opowiadań Świat dla ciebie zrobiłem, a w 2020 kolejna powieść Przez.

Tagi: Proza literacka

Kup książkę Kąkol

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Kąkol

Avatar użytkownika - monikaswiatek
monikaswiatek
Przeczytane:,

Jestem bardzo ciekawa tej książki. Czytałam dużo pozytywnych opinii na jej temat.
Z pewnością znajdzie się na mojej liście książek do przeczytania:)

Link do opinii
Avatar użytkownika - Kitty_01
Kitty_01
Przeczytane:,

"Ta książka pachnie suchą trawą, mlekiem i korą drzew. Ta książka boli jak pierwsze doświadczenie niesprawiedliwości. Jest urokliwa i straszna, nieprawdziwa i prawdziwa – jak każda baśń."

Kąkol opowiada o wakacjach na wsi oraz obowiązkach, które czyhają na osoby mieszkające tam. Pokazuje, że nawet w wakacje życie tam nie jest sielaką. Autorka świetnie oddała ten klimat. W powieści wręcz czuć lato, słońce, zapach siana i rozgrzanych pól. 

Książkę czyta się szybko, jest ona lekka lecz mimo to skłania do przemyśleń. Czym jest dobro, a czym zło? To jedna z kwestii, na które można spojrzeć inaczej po tej lekturze. Dodatkowym plusem zdecydowanie są bohaterowie, wykreowani w rzeczywisty i ciekawy sposób, odzwierciedlają ludzi których możemy spotkać w otaczającym nas świecie. Problemy, z którymi postacie się zmagają również są bliskie każdemu z nas. Zdecydowanie polecam tą pozycję, szczególnie na letnie dni.

Link do opinii

Okładka książki posiada twardą oprawę, co sprawia, że sam jej wystrój czy tło koloru ecru, ma w sobie pewien... klimat. Piękne kwiaty, gdzieś tam domek, wszystko, tak jakby wyszywane. Wydawnictwo z wydaniem się naprawdę postarało. Kremowe strony, czcionka wystarczająca dla oka. Marginesy i odstępy między wersami zostały zachowane, literówek brak. 

Co mnie raziło już na samym początku? Że dialogów, to było tutaj tyle, co kot napłakał, czyli prawie w ogóle. Rozdziałów też nie było, więc wszystko pisane było ciągiem i nie chcę Was oszukiwać, ale nudziłam się przy niej okropnie. Nie mogłam znaleźć sensu, emocji, akcji... Niczego. I te monologi, pisanie ciągiem nie pozostawiają żadnego punktu zaczepienia, które pozwoliłoby wciągnąć się w tę historię, w jakikolwiek sposób ją poczuć. 

Nie mogę powiedzieć, bo samo pióro i naprawdę barwny styl autorki jest przekonujący. Niemniej jednak forma nie przekonała mnie i powiem Wam, że nie czuje się zachęcona do sięgnięcia po inne pozycje od tej autorki. Bardzo się ucieszyłam, że pisze i mieszka w Krakowie, to przecież rzut beretem ode mnie, niemniej jednak nie trafiłam do grona osób zadowolonych z lektury. Mimo lekkiego pióra, niestety, nie przemówiła do mnie. 

Było tutaj wiele wydarzeń, okej, opisywanych jak życie na wsi (sama jestem ze wsi i wiem, jak to wszystko wyglądało), zabawy, pewne zwyczaje. Było tutaj wszystko i nie było nic konkretnego. Nie czułam zainteresowania, niektóre dialogi miały być śmieszne - dla mnie nie były. Czytałam tę pozycję na siłę jakby za karę i nie zrozumiałam jej fenomenu. Szkoda, bo mogłoby być całkiem inaczej. 

Reasumując, ja nie polecam, ta lektura w ogóle okazała się inną, niż przypuszczałam i cóż, zostaje mi jedynie to, żeby nakierować Was na opinie innych, wiem, że ma grono zadowolonych czytelników. Ja niestety nie poczułam jej i nie spodobała mi się. Może jeśli lubicie takie ciągiem pisane historie, praktycznie bez dialogów, to się w niej odnajdziecie. Piękne opisy życia na wsi i samej wsi, jednak to niestety jest stanowczo za mało. Przynajmniej jak dla mnie... 

Link do opinii

Wakacje na wsi kojarzą mi się z beztroską dla dzieci, gdzie poranna rosa kusi, by nie zakładać butów, chleb z masłem smakuje, jak wykwintne danie, a śmietana pachnie wiosennym powietrzem. Tak wyobrażam sobie sielskie wiejskie wakacje u dziadków. Czy nasi bohaterowie również takie mieli, czy może ich wspomnienia nijak się mają do moich?

Rodzina z miasta, Ojciec, Matka, dwóch synów i jedenastoletnia córka wyjeżdżają do dziadków na lato. Oczami tej nastoletniej dziewczynki obserwujemy otoczenie i relacje międzyludzkie. Myśli, które rodzą się w młodej głowie, są prawdziwe i szczere, a odczucia pozbawiają dorosłych obłudnej ochrony. Tylko dzieci mówią prawdę, jak jest, a dorośli, udając, że jest dobrze, chowają się za fałszywym „Dzień dobry”, skrywają swe myśli, by zadbać o pozory. Poznajemy życie dzieci na wsi i różnice między tymi, które tam przyjechały. Czym są obowiązki dla jednych, a czym dla drugich. Ten sam wiek, ta sama dziecięca radość, a codzienność zupełnie inna.

Piękny język autorki, barwne opisy przyrody. Każdy szczegół, każda rzecz opowiedziana w finezyjny sposób. Łąka, po której aż chce się biegać, owoce rozpływają się w ustach i pachną soczystością, a zioła swoimi niebanalnymi cechami powodują respekt i szacunek. Zewsząd unosi się zapach, z każdej strony opowieści i każdego zdania pachnie trawą, zwierzętami, ogrodem pełnym warzyw i obejściem, na którym kury dostojnie kroczą, każdy szczegół, to zapach wsi. Każdy opisany człowiek, jak przez lupę, jego wnętrze ujrzymy i pozornie nijaki, okazuje się wyjątkowy, bo tak autorka zdania utkała, że każda istota w tej historii dużo zyskała. Realni ludzie, prawdziwa wieś i problemy, których w mieście nie znamy.

Tytułowy Kąkol to chwast niepotrzebny, jak wizyta rodziny. Nikt go nie chce, a który na nowo odradza, się mimo wyrwania, jak oni, którzy przyjadą na kolejne wakacje. Czytamy wolno z rozmysłem, delektujemy się bogatym słownictwem autorki. Opowieść wzrusza, a ja co chwilę podnoszę oczy znad kartek, by przemyśleć, czym autorka mnie uraczyła i dopiero po chwili mogę dalej zagłębić się w nieprzewidywalnym ciągu zdarzeń.

Dla mnie to thriller psychologiczny z wakacjami w tle, który z ust dziewczynki wybrzmiewa jeszcze bardziej dobitnie. Znajdziemy tu spory o miedze, rodzinne kłótnie, niedomówienia. Jest i kontrowersyjna postać, dziadek Antoni, który jest ponad wszystko i ludzie, którzy starają się przetrwać w tych warunkach, sprawiając, by codzienność była znośna, a może ta codzienność jest cudowna, tylko z perspektywy dziewczynki wychowanej w mieście wygląda to inaczej? Sami już wnioski wyciągniecie, a warto się o to pokusić, bo historia zostanie zapamiętana na długo.

Nie jest to jedna z wielu książek, którą czytałam nie przewertujemy jej szybko, a będziemy się nią upajać, nie wyobrazimy sobie zakończenia lub części fabuły, bo jest unikatowa. Każde zdanie ma sens, każdy bohater ważny i doskonale skrojony na miarę, a każdy kamień czy źdźbło trawy niezwykłe, jakby inne niż te, które widzimy na co dzień, bo opowiedziane doskonałym słowem autorki. Już wiem, co to humor według Zośki Papużanki, o którym tak dużo słyszałam, już wiem i poproszę o więcej.

Link do opinii

Trzeba przyznać, że Zośka Papużanka ma niebywały talent do przenoszenia czytelnika w opisywane przez siebie miejsca. Sposób, w jaki kreśli rzeczywistość jest niesamowity. Podczas czytania aż czuć słońce na skórze i wiatr we włosach. Czytelnika nie powinna jednak zwieść piękna okładka książki zapowiadająca prawdziwą sielankę powieściową. Sugerując się okładką spodziewać się można pięknych wakacji i samych przyjemności. Autorka opisuje w książce wakacje dzieciństwa, które cała rodzina spędza na wsi. Nie skąpi jednak opisów rodzinnych batalii czy braków w domostwie, a robi to w sposób bardzo obrazowy. Można się przenieść wraz z nią w te czasy idealnie nieidealne, kiedy można było biegać z dziećmi po wsi, ale cała rodzina musiała słuchać dziadka, który miał zawsze rację, jego wrogowie byli wrogami całej rodziny, a sąsiad wiedział wszystko o sąsiedzie i każdym innym człowieku ze wsi.

Podczas czytania przeniosłam się także pamięcią w lata mojego dzieciństwa, kiedy także wyjeżdżałam na wakacje do dziadków (jednak bez rodziców), a do szczęścia nie było potrzeba nic więcej niż parę liści, podwórko i kilkoro dzieci z okolicy. Za to jestem autorce bardzo wdzięczna, ponieważ te wspomnienia wywołały we mnie poczucie szczęścia i spełnienia.

Podoba mi się także sposób pisania autorki. Bardzo lekki i bezpośredni, często ociekający sarkazmem i szczery aż do bólu. Dzięki temu wszystko trafia do mnie jeszcze lepiej. Faktem jednak jest, że ta książka to nie tylko opowieść o spędzaniu wakacji u rodziny, ale także swego rodzaju analiza ludzkich relacji i zależności, nad którą nie sposób się nie pochylić. Każdy ma swoje miejsce oraz określoną rolę do pełnienia, czy to pośród członków rodziny czy w wiejskiej społeczności. Świetna i dogłębna analiza ludzkich charakterów i motywacji. Książka nie jest jednak typową lekką lekturą, ponieważ zmusza czytelnika do zatrzymania się i przemyślenia pewnych życiowych kwestii, pomimo sielankowego pozornie krajobrazu. Bardzo ciekawa pozycja, po którą warto sięgnąć.

***

„Trzeba wyrywać chwasty. Z wiekiem człowiek się przygina do ziemi, żeby pamiętał, żeby sobie przypomniał, skąd przyszedł i na co jest stworzony. Nie da się pleć na stojąco. Trzeba się przygiąć, złapać zły chwast, chwycić zło za głowę, wyjąć i odrzucić daleko, a jeszcze lepiej spalić, żeby nie wróciło.”

Link do opinii
Avatar użytkownika - lemonadestreet
lemonadestreet
Przeczytane:,

Moja pierwsza książka Zośki Papużanki i strzał w dziesiątkę! Kto bowiem nie spędzał wakacji na wsi u dziadków. Ta książka to powrót do wspomnień z dzieciństwa, gdy całe lato szalało się wśród pól, łąk, strumieni, lasów. Wieś daje wiele dobrego, ale również i złego, bo wśród dobroczynnej natury żyją ludzie, którzy po prostu są źli. Małe, wiejskie społeczności i walka o normalne życie. Książka napisana jest pięknym słownictwem, przy czym podoba mi się specyficzne poczucie humoru autorki. Wszystko to łączy się w całość, może nie tak oczywistą i łatwą w odbiorze, ale dającą do myślenia i przywołującą ciepłe wspomnienia z dzieciństwa.

Link do opinii
Avatar użytkownika - ilona001
ilona001
Przeczytane:,

Sentymentalna podróż na małopolską wieś, gdzie beztroska przeplata się z twardymi zasadami, gdzie rodzi się pierwszy bunt. Jeśli książkę pisze Zośka Papużanka po prostu trzeba ją przeczytać! Kąkol to chwast, który niszczy uprawy, to zło w najczystszej postaci, tak naprawdę najbardziej dotyczy on najmłodszych bohaterów, bo czym skorupka za młodu nasiąknie... To powieść zdecydowanie inna od wcześniejszych dzieł Papużanki. Więcej w niej melancholii, dramatu dzieci, które także przeżywają na swój sposób wszystkie konflikty dorosłych i rozumieją zdecydowanie więcej. Kąkol to piękna lecz niezwykle trudna w wyrazie historia, ciężko czytać ją jednym tchem, a jednak przeszywa swą siłą, która oplata nas niczym świeże gałązki pomidorów, unosi się niczym kurz na polnej drodze... Osobiście bardziej przemawiają do mnie poprzednie książki autorki, m.in Przez.

Link do opinii
Avatar użytkownika - SzaraKawiarenka
SzaraKawiarenka
Przeczytane:,

Kąkol opowiada o wakacjach na wsi, takiej sprzed mniej więcej 20-30 lat, kiedy to faktycznie można było na niej spotkać kury i krowy, a przy każdym domu jeśli nie było dużego pola, to przynajmniej ogródek warzywny. W takich okolicznościach co roku przychodziło bohaterce spędzać lato, nie był to jednak odpoczynek u kochającej rodziny, a wręcz przeciwnie. Wśród opisów dziecięcych zabaw i opowieści o jedzeniu owoców prosto z krzaka dominującym wątkiem staje się opis ludzi, z którymi pod jednym dachem mieszkała narratorka. Na wierzch wychodzą problemy rodzinne i to, jak są postrzegane przez dorastające dziecko, które widzi bardzo dużo, choć dorośli zdają się (starają się?) tego nie dostrzegać. W powieści bardzo dobrze widać, jak często ignorowane były dzieci te 20-30 lat temu, a ich potrzeby emocjonalne uznawane za nieistniejące.


W Kąkolu występuje wielu bohaterów, którym narratorka poświęca wiele miejsca. Każdy z nich
zostaje szczegółowo przedstawiony w swoich zajęciach, upodobaniach, a także podejściu do innych
ludzi. Wyraźnie widać, jak bardzo nie wchodzą oni w interakcje z narratorką oraz jej rodzeństwem, jak ignorują ich lub traktują z góry, czasem na granicy pogardy. Na pierwszy plan wysuwa się tu dziadek, którego narratorka przyrównuje do Boga, ale jest to Bóg zły i okrutny dla wszystkich. Niewątpliwie ma on swoje dobre odruchy, ale nie w stosunku do rodziny, na pewno nie dzieci. Nie da się ukryć, że to dziadek wyrządza największą krzywdę narratorce, jest okrutny zarówno w słowach, jak i czynach, z nieuzasadnionych powodów uważając dziewczynkę za zło wcielone. Jak bardzo wpłynął na psychikę już dorosłej kobiety można tylko przypuszczać, niewątpliwie jednak jest to wpływ bardzo duży i negatywny.


Kąkol porusza ważne i trudne tematy, jest rozliczeniem z trudnymi chwilami lata. Nie miałby jednak nawet połowy swojej mocy, gdyby nie przepiękny język, jakim Papużanka go napisała. Bywa stylizowany na dziecięce spostrzeżenia, ale jednocześnie bardzo poetycki i obrazowy. Jest w nim ironia, żart, ale pod nimi kryje się taki mrok, tak wiele emocji, że aż trudno w to uwierzyć. Na szczególną uwagę zasługują fragmenty stylizowane na popularne bajki, w których członkowie rodziny stają się bohaterami. Zdaje się to być zjawiskiem znanym z psychologii, polegającym na wyobrażeniu sobie, że wydarzenia dotyczą kogoś innego i tym samym odebranie im pełnej niszczącej mocy, odseparowanie od emocji. Niewątpliwie sytuacje opisywane w ten sposób musiały być traumatyczne dla ich uczestników i obserwującej narratorki.

Rzadko zwracam szczególną uwagę na sposób, w jaki wydana jest książka, ale w przypadku Kąkola muszę – okłada jest przepiękna i świetnie współgra ze stylem pisania. Pozornie lekka i piękna, ma swojego kąkola, swoją skazę, podobnie jak treść.


To moje drugie spotkanie z prozą Papużanki i podobnie jak w przypadku Przez jestem zachwycona. To trudna, ale bardzo dobra książką napisana w przepiękny sposób. Obawiam się, że nie każdemu się spodoba, ale na pewno zasługuje na uwagę.

---
Także na szarakawiarenka.pl
Książka otrzymana za punkty ISBN na portalu CzytamPieerwszy.pl

Link do opinii

Twórczość autorki nie należy do łatwych. Za każdym razem, gdy sięgam po książkę autorki mam wrażenie, że się męczę podczas czytania. Niemniej jednak ta historia do mnie przemówiła. Nie czytało się szybko i lekko, ale było warto.

Link do opinii

"Kąkol" Zośki Papużanki to moje kolejne spotkanie z autorką. Jej twórczość nie należy do tych łatwych i lekkich, jednak autorką po raz kolejny mnie nie zawodzi. Przenosi nas na wieś, na łąki, pola, lasy, przypomina beztroskie dzieciństwo. Pokazuje, że pomimo całego otaczającego nas dobra są ludzie, którzy z natury są źli. Poczucie humoru, melancholia w jaką książka nas wprowadza i wspominania, które przywołuje sprawiają, że książka jest zdecydowanie warta przeczytania.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Ze-bookiempodrek
Ze-bookiempodrek
Przeczytane:,

Rewelacyjna, romantyczna, bez wątpienia trafiająca w głąb człowieczego serca. Autorka wręcz maluje słowem, a w wyobraźni czytelnika pojawiają się cudowne obrazy. Godna polecenia powieść nie na jeden wieczór, którą na długo każdy z nas zapamięta.

Link do opinii

„Kąkol" to moje drugie spotkanie z twórczością Zośki Papużanki. Po raz drugi jestem zaskoczona jej stylem pisania, wrażliwością i dostrzeganiem niuansów życia codziennego. Ta książka z pewnością wymyka się literackim schematom. Jest to literatura piękna, to na pewno, ale w tym pięknie bardzo umiejętnie ukryte są wady i przywary ludzkie. Nikt tak pięknie nie pisze o wszystkich jasnych i ciemnych stronach stosunków międzyludzkich jak Zośka Papużanka.

Cała fabuła jest misternie upleciona, niczym pajęczyna rozciągnięta między dwoma kąkolami. Choć nie poznałam imienia młodej bohaterki tej powieści, zupełnie mi to nie przeszkodziło w polubieniu jej. Kilkunastoletnia dziewczynka ma wnikliwy umysł, dostrzega wiele zależności, sporów i zgód, pomiędzy członkami swojej rodziny i ich znajomymi. Jej obserwacje są proste i trafione w punkt, pomimo młodego umysłu, który na szczęście jest otwarty i chłonie wszystko niczym gąbka.

Powieść, dzięki nietypowej stylistyce i pięknemu językowi, jest świetną podróżą przez wiejskie życie, kolorowe, wyraziste, czasem wesołe i zabawne a innym razem trudne i okrutne. Podoba mi się specyficzne poczucie humoru autorki i to, że tworzy postaci żywe i realistyczne. Ta powieść jest niebanalną słodko-gorzką historią o dorastaniu, o byciu dobrym i złym człowiekiem, o poczuciu wyższości, o szacunku do innych i o trwaniu w negatywnych relacjach.

Link do opinii
Avatar użytkownika - NaWidelcu
NaWidelcu
Przeczytane:,

Uwodzi poprzez nazywanie codzienność prostymi słowami. Opisuje, skłania do refleksji, przywołuje melancholie. Zośka Papużanka maluje słowem, obraz, na swój sposób, przeszły i skazany na zapomnienie. 

„Kąkol” to melancholijna podróż w czasie i przestrzeni. W czasie, bo przenosi nas do epoki sprzed telefonu, za to z mnóstwem zabawy, a w przestrzeni, bo na zapomnianą wieść, gdzie nie wszystko jest sielskie i anielskie. W opowieści tej cała rodzina i kilkuletnie dziecko, będące narratorem tej historii, ruszają na wakacje, do rodzinnego domku letniskowego. Tu wśród upałów i zdartych kolan, rozgrywa się świat na styku dzieciństwa i dorosłości. Z jednej strony czujny, mały narrator, z drugiej rodzicie, dziadkowi i wujostwo, uwikłani w schematy, stereotypy i własne ograniczenia. Czasem nie trzeba rozumieć, by widzieć, nie trzeba tłumaczyć, by spostrzegać. 

Ale to już było i nie wróci więcej…

Melancholia – to pierwsze i chyba najintensywniejsze uczucie, które zdominowało mój odbiór tej powieści. Cała fabuła rozgrywa się w czasach, które w takiej formie już nie wrócą. Nie ma jeszcze telefonów, a dzieci muszą zajmować się same sobą. Nie są ani lepsze, ani gorsze. Są inne. Książka najbardziej przemówi do osób, które mają podobne doświadczenia, które wyjeżdżały na wakacje na wieś, spotykały się z całą rodziną i bez kontroli biegały po polach i lasach. Mimo tego każdy znajdzie w niej coś „swojego”, jakiś element wspomnień. W moim przypadku było ich kilka. Oczywiście „samochód, w którym się nie je” (czy w warrancie mojego tatusia: samochód, po wejściu, do którego dzieci od razu chciały jeść), czy „moja mamusia jest najpiękniejsza”. Nie było tego jednak dużo, więc chociaż zarżały się melancholijne momenty, nie odczułam tego jakoś bardzo mocno.

Dzieci i ryby

Są to też czasy zupełnie innego podejścia do dzieci, do ról społecznych, czy rozwiązywania konfliktów społecznych. Poznajemy je z perspektywy co najmniej niecodziennej, bo widzimy oczami małego dziecka. Tego, które się wiecznie pałęta pod nogami, któremu się nic nie tłumaczy, a które rozumie zaskakujące dużo. Jest to fascynujący punkt widzenia, bo niezwykle szczery i wolny od większości uprzedzeń. Pozwala nam ocenić pewne zdarzenia bardziej obiektywnie, niż gdyby relacjonowały je osoby zaangażowane bezpośrednio. I w pewien sposób zastanowić się nad światem dorosłych, który nawet w relacjach rodzinnych buduje mury i uprzedzenia.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Moniczkasia
Moniczkasia
Przeczytane:,

Książka nie jest banalną historią, którą czyta się w jeden wieczór, a następnie zapomina o niej. Porusza bardzo życiowe tematy, choć może wydawać się, że są one momentami mocno przekoloryzowane. Nie ma idealnych ludzi, rodzin i wzajemnych relacji. Choć te pokazane w książce są naprawdę tak wyjątkowe, że aż człowiek cieszy się, że go to nie dotyczy.

A może to tylko opowieść dziecka, które wszystko widzi inaczej, a może rozumie bardziej niż dorośli. Dzieci potrzebują uwagi, akceptacji i ogromu miłości. A złe relacje między członkami rodziny odbijają się na ich psychice mocno i dosadnie. To tylko wakacje na wsi, a jak dokładnie, poetycko opisane. Pachnące świeżym chlebem, malinami jedzonymi z krzaka, ziołami i rozczarowaniem.

Język jakim pisze autorka jest niezwykły, bardzo obrazowy, ale i wymagający skupienia. Nie każdy potrafi tak pisać, po prostu jest to dar, który trzeba przelewać na papier.

Link do opinii
Avatar użytkownika - patss_097
patss_097
Przeczytane:,

Książka przepięknie wydana, a napisana jak każda inna Pani Papużanki - wybitnie. Malowniczo, poetycko, o trudnych tematach, gdzie nie wszystko powinno być podane na tacy, a poddane pod rozwagę czytelnika w oparciu o jego własne doświadczenia. Polecam gorąco!

Link do opinii
Avatar użytkownika - Witwona
Witwona
Przeczytane:2021-06-03, Ocena: 5, Przeczytałem,

"Podobno jeśli pszczoły przypadkiem przyniosą do ula nektar kwiatów tytoniu, cały miód się nie uda. Tytoń wszystko zepsuje. Jak łyżka dziegciu w beczce miodu. Jak jeden kąkol w polu pszenicy".

 

Ah ten kąkol, kąkol... Piękny z wierzchu, ale w środku już niekoniecznie. Ja to chyba "nie umiem" w obyczajówki. Język Zośki Papużanki jest piękny, niesamowicie barwny. Pod tym względem wszystko gra, tylko co z tego, jeśli historia mnie nudzi i nie rozumiem do czego zmierza... w sumie to okazuje się, że do niczego... No i po prostu nie łapie mnie za serce, a to bardzo istotne przy tym gatunku. Nie znalazłam w Kąkolu dla siebie nic ciekawego. Był to taki zlepek różnych wydarzeń widzianych oczami dziecka. Wakacje na wsi, zabawy w podchody, rozmyślania na temat wszystkiego i niczego. Trochę tego, trochę tamtego... i trochę bez ładu i składu. Nieciekawie, nieśmiesznie, nostalgicznie też nie bardzo. Nie przemówiła do mnie ta historia. To nie dla mnie.

Link do opinii

Kup książkę Kąkol

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Inne książki autora
Świat dla Ciebie zrobiłem
Zośka Papużanka0
Okładka ksiązki - Świat dla Ciebie zrobiłem

Na pewno nie zasnę, pomyślał, łóżko jest oczywiście za d uże, jak można zasnąć , mając tyle wolnego miejsca z każdej strony. Powinnaś b yła ze mną...

On
Zośka Papużanka0
Okładka ksiązki - On

Jest taki sobie. Źle się uczy. Nie zadaje pytań. Gubi zeszyty, obgryza paznokcie. Nie spełni żadnych ambicji. Nie będzie nikim ważnym. Wszyscy się z...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Księga tęsknot
Sue Monk Kidd
Księga tęsknot
Informacja zwrotna
Jakub Żulczyk
Informacja zwrotna
Co zrobić z tą chmurą smogu?
Małgorzata Ogonowska; Artur Rogoś
Co zrobić z tą chmurą smogu?
Przyjdę, gdy zaśniesz
Agnieszka Lingas-Łoniewska
Przyjdę, gdy zaśniesz
Dopaść Leona Waganta
Wiktor Hajdenrajch
Dopaść Leona Waganta
Tango
Ewa Cielesz
Tango
Cień Debory
Magdalena Mosiężna
Cień Debory
Na zawsze w lodzie
Owen Beattie; John Geiger
Na zawsze w lodzie
Szpetnicy
Maciej Kapuściński
Szpetnicy
Pokaż wszystkie recenzje