O psie, który szukał

Wydawnictwo: Ładne Halo
Data wydania: 2012-05-01
Kategoria: Dla dzieci
ISBN: 978-83-62856-83-1
Liczba stron: 48
Dodał/a książkę: czytam

Ocena: 5.5 (4 głosów)

To typowa historia drogi – opowieść o trójnogim kundelku z małego miasta, który pewnego jesiennego dnia wyrusza na poszukiwania czegoś, co do ostatniej strony pozostaje tajemnicą. Po drodze odwiedza szereg miejsc i spotyka różne osoby, aż w końcu trafia na trop i pędzi za nim ile sił w łapkach. Książkę zilustrowała dla nas pięknie Marta Szudyga, absolwentka Instytutu Sztuki w Cieszynie, specjalistka w łączeniu mediów tradycyjnych i komputerowych. Jej ciepłe, barwne ilustracje wprowadzają czytelnika w świat widziany oczami psa. Czego właściwie szukał bohater, i czy udało mu się to w końcu znaleźć, dowiecie się dopiero na ostatnich stronach książki. Nie wiadomo jednak co jest przyjemniejsze – wspólne z pieskiem poszukiwania, czy odkrycie odpowiedzi. Honorowego patronatu książce udzieliła Fundacja Naturalnej Przyjaźni „Psie Serce”, która w swojej codziennej pracy dowodzi, że odpowiednio animowany kontakt dzieci z psami, może być dla nich najlepszą terapią, a książka okazuje się w tym być świetnym dodatkiem.

Kup książkę O psie, który szukał

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - katechetka
katechetka
Przeczytane:2012-11-29, Ocena: 6, Przeczytałam,
Od dawna wiadomo, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Chociaż uznawany przez niektórych za wywodzący się z minionych czasów podgatunek groźnego wilka, dał się poznać z najlepszej strony. Również w książeczce Joanny Guszty przedstawiono sympatycznego kundelka o trzech łapkach, który - radośnie merdając spiczastym ogonkiem - bezustannie czegoś szuka. Uroku dodają mu postawione na baczność uszy, skupione i poważne oczy oraz wodzący po chodniku nos, którego szybkie ruchy wskazują na wyjątkową pracowitość. Mijający go ludzie przyglądali się z wciąż rosnącym zainteresowaniem - wszak tak miłego psa nie zawsze jest okazja oglądać. Sympatią darzyli go wszyscy mieszkańcy niewielkiego miasteczka: nawet kioskarka z budki z gazetami przyjacielsko do niego machała. Ale tym razem pies nigdzie się nie zatrzymywał, ponieważ sprawa, którą miał do załatwienia, nie cierpiała zwłoki. Dokładnie obwąchał błyszczący, czerwony hydrant, nacieszył się zawartością szkolnego śmietnika, upajał widokiem wiszących w witrynie drugiego piętra smakowitych parówek i pękatych szyneczek oraz podziwiał skupienie grających w warcaby starszych panów. Przeżywszy – o dziwo! – spokojnie jeżący sierść na grzbiecie zapach burego kocura, „wwąchał się” w tysiąc różnych zapachów miasta i… już wiedział, dokąd pobiec. Czego szukał? Co wziął do pyska? By znaleźć odpowiedź ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - O psie, który szukał

Avatar użytkownika - justa21
justa21
Przeczytane:2014-02-14, Ocena: 6, Przeczytałam,

Mój przyjaciel, pies

Mówi się, że pies jest najlepszym przyjacielem człowieka. Człowiek i pies. Pies i człowiek. Brak któregokolwiek elementu tego tandemu sprawia, że świat staje się jakby mniej kolorowy, ma mniej smaków i zapachów, zaś uśmiech nie pojawia się na twarzy już tak często. O ile jednak człowiek jest w stanie egzystować bez czworonożnego towarzysza, to smutny jest los futrzaka, który nie ma swojego pana. Jest wówczas narażony na wiele niebezpieczeństw, a najlepszą dla niego alternatywą jest schronisko, w którym z roku na rok maleje nadzieja na nowy dom.

Nic zatem dziwnego, że pies zrobi wszystko, żeby znaleźć swojego pana, żeby do kogoś należeć, żeby ogrzewać komuś stopy w chłodny wieczór i radośnie machać ogonem na powitanie. Staje się wówczas psem poszukującym. Charakteryzują go postawione na baczność uszy, skupione oczy i pracowicie poruszający się nos.

Jeśli dodam, że ów piesek ma trzy nóżki i jest niewielkim kundelkiem, wiadomo jest, że mowa tu o bohaterze uroczej książeczki dla dzieci „O psie, który szukał”, opublikowanej nakładem wydawnictwa Ładne Halo. Autorka, Joanna Guszta, zabiera nas w podróż ulicami miasta, ale naszym celem nie jest podziwianie jego uroków czy towarzyszenie mieszkańcom w codziennych czynnościach. Skupiamy się bowiem na uporczywych poszukiwaniach, które nie pozwalają kundelkowi cieszyć się z otaczającego go świata.

Przebierając krótkimi łapkami piesek szerokim łukiem omija nawet hydrant, przy którym mógłby złapać trop prowadzący go do znajomych piesków. Mija też śmietniki pełne odpadków i sklep pani Danusi, na wystawie którego pysznią się smakowite parówki, pęta kiełbas czy dorodne szynki. Co jest takie pilne, że piesek nie zatrzymuje się tu i nie prosi o choćby odrobinkę tych frykasów?

Wraz z bohaterem pędzimy ulicą Klonową, ledwie tylko zerkając przez piwniczne okienko na dwóch staruszków pogrążonych w grze w warcaby, mijamy nawet budkę z gazetami, których zapach piesek tak lubi. Nie rozprasza nas również zapach burego kota wylegującego się na parapecie starej kamienicy ani babcia z dziadkiem siedzący na ławeczce w parku. Dokąd tak pędzimy?

Jeśli chcecie się dowiedzieć co skłaniało bohatera do szaleńczego biegu przez miasto, zajrzyjcie do książki „O psie, który szukał”. Joanna Guszta oddaje w nasze ręce opowieść o przyjaźni, która motywuje do takiego wysiłku, opowieść o psie, który miał w sobie wielką odwagę oraz determinację. Jego trzy nóżki pieczołowicie dreptały po miejskich drogach w poszukiwaniu, zaś nagroda wydawała się być daleko przed nim. Mimo to nie stracił zapału, nie zboczył z obranej ścieżki.

Opowieść jest piękną i wzruszającą historia, która może stać się wstępem do dyskusji o przyjaźni oraz o czworonogach. Dużym atutem książki jest jej szata graficzna – urocze ilustracje Marty Szudygi oraz twarda oprawa, która jest odporna na zniszczenie (a możecie być pewni, że książka będzie często czytana). Zanim pobiegniecie znów za poszukującym psiakiem, warto jednak zatrzymać się na chwilę i docenić wartość jego towarzystwa. 

 

Link do opinii
Reklamy