Resortowe dzieci. Służby

Wydawnictwo: Fronda
Data wydania: 2015-05-18
Kategoria: Literatura faktu, reportaż
ISBN: 9788364095719
Liczba stron: 920
Dodał/a książkę: czytam

Ocena: 5.5 (2 głosów)

Nad Wisłą tajnym służbom nigdy nie działa się krzywda. Bezpieka cywilna i wojskowa najpierw umacniała władzę ludową, później broniła socjalistycznej ojczyzny przed Kościołem i opozycją demokratyczną, by ostatecznie stać się zakulisowym animatorem III RP.

Całe rodzinne klany zagnieździły się w strukturach MBP, MSW i MON. Ogromna władza, dostęp do tajemnej wiedzy i duże pieniądze. Poczucie bezkarności, znajomości, wpływy, międzynarodowe koneksje, haki na każdego i lewe interesy.

„Gruba kreska” dała im jeszcze większe możliwości. Wykształceni, obyci w świecie zaczęli służyć nowej władzy, zachodnim firmom i spekulacyjnemu kapitałowi.

Dziś bohaterowie naszej książki wiodą beztroskie życie, czasem piszą wspomnieniowe książki, pouczają i komentują polską rzeczywistość aspirując do miana autorytetów.

Nie zapomnieli pomóc swoim dzieciom w interesach lub zarekomendować komu trzeba.

Prawie 1000 stron fascynujących historii, nazwisk, dat, liczb i dokumentów. Twarde dane o dynastiach w służbach specjalnych PRL- u i III RP.

Zakres i skala przeprowadzonej kwerendy archiwalnej do drugiego tomu „Resortowych dzieci” robią na mnie – historyku, spore wrażenie. To co jest niewykonalne dla badaczy, okazuje się możliwe dla trojga publicystów z których przecież tylko jeden jest naukowcem. Im więcej kolejnych części „Resortowych dzieci”, tym szerszy margines naszej wolności, bo przecież fundamentem systemu III RP jest chęć ukrycia prawdy i zakulisowych interesów ludzi tajnych służb.
dr hab. Sławomir Cenckiewicz

Kup książkę Resortowe dzieci. Służby

Opinie o książce - Resortowe dzieci. Służby

Avatar użytkownika - awiola
awiola
Przeczytane:2016-01-29, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2016, Mam,
"Ta książka jest właśnie o tym: jak byli ubecy prowadzili i prowadzą wygodne życie, a państwo im to umożliwia i czuwa, by nic i nikt tego błogostanu nie zakłócił". Urodziłam się w połowie lat osiemdziesiątych, więc zmiany ustrojowe zapoczątkowane obradami Okrągłego Stołu i pierwszymi demokratycznymi wyborami nie mają dla mnie praktycznego wydźwięku - uczyłam się bowiem o historii tych dni wyłącznie w szkole. Pamiętam jednak, gdy jakiś czas temu, podczas tankowania samochodu na stacji benzynowej, obsługujący nas pracownik rozpoczął zwykłą rozmowę. Rozmowę, w której stwierdził, iż w czasach PRL-u walczył u boku Solidarności, a teraz musi obsługiwać byłego esbeka podjeżdżającego luksusowym samochodem, który podczas wlewania paliwa do baku, śmieje mu się prosto w twarz. Sytuacja, wydawałoby się marginalna? Niekoniecznie. Autorami drugiej publikacji z planowanej pięciotomowej serii zatytułowanej "Resortowe dzieci" to autorzy prawicowych mediów: Dorota Kania, Jerzy Targalski i Maciej Marosz. Dorota Kania to absolwentka filozofii Wydziału Filozofii Akademii Teologii Katolickiej, dziennikarka śledcza "Gazety Polskiej", zastępca redaktora naczelnego portalu Niezalezna.pl. Dziennikarka w swojej pracy skupia się głównie na temacie przeszłości i lustracji osób, które pełnią funkcje publiczne. Jerzy Targalski to historyk, politolog, orientalista i działacz opozycyjny, a także wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego. Maciej Marosz zaczynał swoją karierę w "Młodym Techniku", obecnie zaś publikuje swoje artykuły m. in. w "Gazecie Polskiej Codziennie". "Resortowe dzieci. Służby" to drugi tom cyklu, tym razem nawiązujący do świata tajnych, polskich służb. To prawie tysiąc stron książki, ukazującej sylwetki osób znanych nam z pierwszych stron gazet, wydań programów telewizyjnych czy też eksperckich opracowań. W publikacji znajdziecie bowiem takie nazwiska jak Bronisław Komorowski, Sławomir Petelicki, Marek Dukaczewski i wiele, wiele innych. Okazuje się, że w strukturach MBP, MSW i MON zupełnie nieprzypadkowo spotkać można ludzi, swoiste dynastie, będące spadkiem po czasach PRL-u. Wielka, gruba cegła dosłownie pękająca w szwach od wielu nazwisk, dat, faktów, dokumentów i powiązań - tak w wielkim skrócie mogłabym opisać drugi tom "Resortowych dzieci". Książka miała swoją premierę w maju 2015 r., a ja dozując sobie jej treść w odpowiednich dawkach, skończyłam ją czytać całkiem niedawno. I takie dawkowanie sobie wiedzy, jaką dosłownie zarzucają nas autorzy tej publikacji to chyba najlepszy sposób dla czytelnika, aby pojął wszelkie zawiłości, poznał życiorysy wielu osób i zrozumiał na czym polega sieć powiązań w służbach. Przeogromna ilość informacji, dokumentów oraz zdjęć bowiem może początkowo zdezorientować - należy więc czytać tę książkę w odpowiednich proporcjach. Ta obszerna publikacja, napisana z widoczną dbałością o wszelkie detale, ukazująca wiele szczegółów, odsłania oblicze polskich tajnych służb starając się udowodnić, że cudowna transformacja ustrojowa była wyłącznie fikcją. Osoby, które bowiem służyły PRL-owskiemu aparatowi władzy, doskonale poradziły sobie w nowej rzeczywistości, uzyskując intratne stanowiska i dorabiając się gigantycznych majątków. Treść tej książki ukazuje liczne powiązania biznesowe byłych pracowników służb, ich międzynarodowe interesy, ogromne wpływy i totalną bezkarność w nowej Polsce. Autorzy wnikliwie i rzeczowo prześledzili kariery i życiorysy wielu osób, odsłaniając prawdę o powodach, dla których dzisiaj ludzie ci posiadają bajeczne majątki, uznanie, prestiż i dzieci na wysokich oraz intratnych stanowiskach. Wszelkie podane przez nich fakty, zilustrowane są przypisami, których w książce znajduje się ogromna ilość. Myślę więc, że dość łatwo jest zweryfikować ukazane w poszczególnych rozdziałach informacje. W publikacji Doroty Kani, Jerzego Targalskiego i Macieja Marosza skutecznie zdziwiło mnie wiele faktów, o których zwyczajnie się nie mówi. Niewyobrażalnym wydaje się także ukazana w książce bezkarność sędziów, którzy zamiast winni być niezawiśli i chronić sprawiedliwość, wydają wyroki ewidentnie ukierunkowane ku ludziom resortu. Nie powiem wam, że "Resortowe dzieci. Służby" jest publikacją łatwą i przyjemną, bo taką z pewnością nie jest. Wielość informacji w postaci rozbudowanych życiorysów, kolosalnej ilości nazwisk i szerokiej gamy powiązań może początkowo zniechęcić, bowiem niewprawionemu czytelnikowi trudno będzie się odnaleźć w tak wielopłaszczyznowej sieci. Warto jednak wiedzieć, dlaczego niektórzy młodzi ludzie, nie mający jeszcze trzydziestu lat zasiadają w radach nadzorczych wielu dochodowych spółek, oraz dlaczego niektórzy tak bardzo szkalowani są przez media głównego nurtu. I wiecie co, pracownik ze stacji paliw, o którym pisałam na początku miał chyba niestety rację - nie ma sprawiedliwości, skoro byli oprawcy żyją sobie na wolności opływając w luksusy, a ich ofiary ledwo wiążą koniec z końcem.
Link do opinii
Kolejna część kontrowersyjnej serii prawicowych publicystów - tym razem na celowniku służby specjalne. Szpiedzy, wywiad, tajne układy - ale to nie James Bond. Rzeczywistość jest dużo bardziej ponura. Nad Wisłą tajnym służbom nigdy nie działa się krzywda. Bezpieka cywilna i wojskowa najpierw umacniała władzę ludową, później broniła socjalistycznej ojczyzny przed Kościołem i opozycją demokratyczną, by ostatecznie stać się zakulisowym animatorem III RP. Całe rodzinne klany zagnieździły się w strukturach MBP, MSW i MON. Ogromna władza, dostęp do tajemnej wiedzy i duże pieniądze. Poczucie bezkarności, znajomości, wpływy, międzynarodowe koneksje, haki na każdego i lewe interesy. ,,Gruba kreska" dała im jeszcze większe możliwości. Wykształceni, obyci w świecie zaczęli służyć nowej władzy, zachodnim firmom i spekulacyjnemu kapitałowi. Dziś bohaterowie naszej książki wiodą beztroskie życie, czasem piszą wspomnieniowe książki, pouczają i komentują polską rzeczywistość aspirując do miana autorytetów. Nie zapomnieli pomóc swoim dzieciom w interesach lub zarekomendować komu trzeba. Prawie 1000 stron fascynujących historii, nazwisk, dat, liczb i dokumentów. Twarde dane o dynastiach w służbach specjalnych PRL- u i III RP. Zakres i skala przeprowadzonej kwerendy archiwalnej do drugiego tomu ,,Resortowych dzieci" robią na mnie - historyku, spore wrażenie. To co jest niewykonalne dla badaczy, okazuje się możliwe dla trojga publicystów z których przecież tylko jeden jest naukowcem. Im więcej kolejnych części ,,Resortowych dzieci", tym szerszy margines naszej wolności, bo przecież fundamentem systemu III RP jest chęć ukrycia prawdy i zakulisowych interesów ludzi tajnych służb. dr hab. Sławomir Cenckiewicz Książka ciężka - zarówno w odbiorze, jak i fizycznie. Prawie tysiąc stron faktów, zdjęć, dokumentów, źródeł. Historyczna rozpiska powiązań wpływowych osób z kręgów biznesu, mediów, polityki ze służbami specjalnymi PRL. Chciałoby się powiedzieć - co w tym zdrożnego? Ano to, że były one bezpośrednio podległe KGB, o czym mówi się mało. Między innymi tą lukę wypełnia nowa pozycja Frondy. Znajdziemy tam nazwiska znane, ale i mniej. Sporo jest szczegółów, które dają możliwość wiązania faktów - jak w przypadku szyfranta Zielonki, którego przeszłość sięgała dużo głębiej, niż słychać było oficjalnie. Nie zawsze rysowanie tej linii aż do najmłodszych pokoleń wydaje mi się trafne - jak w przypadku syna jednego z "bohaterów", który "robi karierę w biznesie" - przegląd jego stanowisk nie sugeruje "podczepień", albo... Piotra Bałtroczyka - owszem, może rodzinna przeszłość nie jest chlubna, ale cenię go jako kabareciarza bardziej zrównoważonego niż tacy np. Łowcy.B, którzy ostatnio zniesmaczyli mnie płaskim, głupim skeczem o kościele, który by "tradycje służb" bardziej sugerował. Jak podzielona jest książka? - szeroki opis przekształcenia Resortu w UOP - przemieszczenia się ludzi służb specjalnych do MSZ, MSW, mediów - kulisy nielegalnej inwigilacji antywałęsowskiej prawicy na początku lat dziewięćdziesiątych (choć nie tylko), "szafki Lesiaka', uciszania dziennikarzy - Misztalowie - i przenikanie na styku służby-biznes - tworzenie przez wywiad podwalin pod "obalenie komunizmu" - tworzenie m.in. spółek polonijnych oraz firm-przykrywek, aby przeprowadzić uwłaszczenie komunistów. Ten rozdział, jak i poniższa rozmowa autorki z panem Ziemkiewiczem pokazuje, jak skomplikowany, wielowątkowy i zapewne też obszerny będzie tom "Resortowe dzieci. Biznes" - resortowe "doradztwo biznesowe" - przestępczy handel bronią z terrorystami przez ludzi WSI - przedziwne biznesowe konstrukty resortowych klanów - Skowroński - historia wzorcowego milionera III RP - Konsalnet i ludzie służb Tu rozmowa Doroty Kani z Rafałem Ziemkiewiczem, o tym tomie, ale i o następnych. (ciekawa uwaga o finansach spółek z czerwonymi korzeniami na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat). https://www.youtube.com/watch?v=1hKOUsX4-vE Mamy więc szpiegów, instytucje przykrycia - czyli stanowiska w ambasadach i konsulatach, działalność "firm polonijnych", które na usługach wywiadu miały zdobywać technologie, produkty i surowce objęte embargiem - na zamówienie Moskwy, z czego wywiad się rozliczał, pozyskiwanie kontaktów i współpracowników, donosy na członków własnej rodziny, ale i promowanie spośród nich "tych, którzy wybrali przyszłość", udostępnianie lokali kontaktowych... Widzimy ogromną, odrażającą sieć z czerwonym pająkiem łypiącym w jej środku ciekawym okiem. Potworna jest skala tej inwigilacji, ilości obserwowanych ludzi - i po co? Odnosi się wrażenie, że tylko po to, by znaleźć haka na kogoś, kto znajdzie haka na kogoś innego, przez co ten pójdzie na współprace i zdobędzie żądane informacje. Kulisy działań wywiadu i ludzi formalnie i niformalnie z nim powiązanych pokazują też, jak podejmowane są decyzje i kto rozdaje karty pod stołem. Można było z dystansem brać słowa Grzegorza Brauna o "służbach,mafiach i lożach", ale z słowa padające z ust byłego komunisty prezydenta Kwaśniewskiego - "Po pierwsze - prokuratura, po drugie - służby specjalne, po trzecie - telewizja publiczna" - wymieniał. - Później jest wielka przepaść. Możesz narzekać na sądy, na administrację. Ale oni się jako tako trzymają. Natomiast te trzy instytucje - kupią, sprzedadzą, zdradzą, zniszczą" brutalnie sprowadzają na ziemię. Wielokrotnie zarzucano tej serii wywlekanie historii rodzinnych i obarczanie synów grzechami ojców. Jest odwrotnie. Nie jest to obciążanie, jeżeli latorośl idzie wytyczoną przez rodzica drogą i korzysta z jego wsparcia, układów, nazwiska dla budowania zaplecza; gdy ktoś bez skrupułów wybiera sojusz z mordercami i ich zatrute owoce w nagrodę. Po czymś takim nie można się już tłumaczyć. Można by się tez spodziewać emocjonalnych, osobistych wycieczek, nic bardziej mylnego. Książka napisana jest z naukową dokładnością, chronologicznie, kronikarsko - emocji się nie uniknie, ale pojawiają się one raczej w formie komentarzy. Tu też leży trudność w opisie tej książki - bo trudno dyskutować z faktami. Strumieniem, potokiem, rzeką faktów, które ukazują naszą historię współczesna w innym świetle. Lektura - zgodnie z zasadą, że im dalej w las, tym więcej drzew - w toku robi się coraz bardziej żmudna. Mnogość nazwisk, powiązań, pokrewieństw, opisy życiorysów kolejnych zięciów i teściów brata, obecność danej osoby w wydziale A oddziału B wywiadu, wszystko to zaczyna przekształcać misterną pajęczynę w wielką powierzchnię spękanej lawy (nie tej mickiewiczowskiej, niestety) - brudnej, twardej, ale w głębi niezastygłej - bo i sami ludzie resortu zmieniają zajęcia, ale też pojawiają się ich krewni, bo natura nie lubi próżni. Książka ważna, poważna, naładowana informacjami, które warto przyswoić. Aktualna, zwłaszcza gdy wybuchają dyskusje takie jak po śmierci Jana Kulczyka.
Link do opinii
Recenzje miesiąca
Sankofa. Nie zmarnuj życia
Tomasz Gaj OP, Magdalena Pajkowska
Okładka książki - Sankofa. Nie zmarnuj życia
Elementarz dla rodziców
Jacek Mycielski
Okładka książki - Elementarz dla rodziców
Pensjonat pod Świerkiem
praca zbiorowa
Okładka książki - Pensjonat pod Świerkiem
Frida Kahlo prywatnie
Suzanne Barbezat
Okładka książki - Frida Kahlo prywatnie
Detektyw Bzik
Anna Paszkiewicz
Okładka książki - Detektyw Bzik
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy