Saga o Kotołaku. Ksin. Początek

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 2014-10-08
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 9788310125392
Liczba stron: 368
Dodał/a książkę: elibri

Ocena: 3.88 (8 głosów)

Wielki powrót kultowej ,,Sagi o kotołaku"! Tym razem w wersji poszerzonej przez autora o ekscytujące wątki, nowych bohaterów, zaskakujące zakończenie, a także zawierającej niepublikowany dotąd bestiariusz.

Ksin. Dziecko klątwy, zdrady i obsesji. Zdawałoby się, że jego los jest przesądzony, ale miłość potrafi się wznieść ponad wszystko. Najpierw poświęcenie starej piastunki, a potem oddanie dziewczyny zbiegłej z domu publicznego sprawiają, że z potwora i demona wyrasta wojownik i obrońca ludzi zagrożonych przez upiory. Drapieżna, pełna namiętności historia bestii pragnącej osiągnąć człowieczeństwo.

,,Ksin. Początek" to prequel jednej z najbardziej znanych serii fantasy w polskiej literaturze.

Konrad T. Lewandowski jest autorem poczytnych kryminałów historycznych, powieści historyczno-przygodowych, SF i fantasy.

Kup książkę Saga o Kotołaku. Ksin. Początek

Opinie o książce - Saga o Kotołaku. Ksin. Początek

Avatar użytkownika - kavayee
kavayee
Przeczytane:2014-11-24, Przeczytałam, Mam,
Wilkołaki, wampiry, ghule, to już było, prawda? Ale kotołak? Kto z Was słyszał o kotołaku, koniołaku i wężołaku? Wierni fani Lewandowskiego na pewno. Warto wybrać się w podróż do świata, w którym stwory Onego żyją pośród ludzi, jedne mniej zezwierzęcone, inne bardziej. Kto wszakże wpadł na pomysł, że w wilkołaku nie ma ani krztyny dzikości, a wampir, nawet najbardziej pożyteczny, nagle zapragnie wody zamiast krwi. Herezje! „Ksin. Początek” to prequel do wcześniejszych powieści autora, które zyskały już na przestrzeni lat grono wiernych fanów (ja wśród nich). Poznajemy losy Ksina od jego początków, dlaczego stał się jedną z istot Onego, czemu jest tak wyjątkowy pośród nich i czy umie dostosować się do świata zewnętrznego (po przeczytaniu wcześniejszych książek, wiadomo, że tak, ale zostało to tutaj zgrabnie wyjaśnione). Zapytacie, czy zwierzołaki mogą spółkować z ludźmi. Otóż o dziwo mogą, choć wyobrażenie sobie tego, może wywołać co najmniej rumieńce pod wpływem zbereźnych myśli. Ciekawy koncept, bo zazwyczaj w książkach fantastycznych, takie związki nie są możliwe, a jeśli są, napotykają niemal zerową możliwość posiadania potomstwa. A tu myk, wcale tak być nie musi! Wyobraźcie sobie małego kotołaczka…Zapewne wyobraziliście sobie źle. To nie jest mały kotek! To jest bestia, która wychodząc w czasie pełni księżyca chce coś zabić i to ...
(czytaj dalej)
Avatar użytkownika - Uleczkaa38
Uleczkaa38
Przeczytane:2014-11-02, Ocena: 5, Przeczytałam, 26 książek 2014, Mam,
 Mam świetną wiadomość dla wszystkich miłośników polskiej fantasy z najwyższej półki:)! Gotowi..? Oto więc ogłaszam wszem i wobec, że "Kotołak" powraca! Cieszycie się:)? Bo ja wciąż nie mogę się nacieszyć tą dobrą wiadomością:) Oto bowiem nakłądem Wydawnictwa Nasza Księgarnia raz jeszcze zagościł na księgarnianych półkach pierwszy tom ten niezwykłej sagi fantasy, dodatkowo wzbogacony o nowe wątki, nowych bohaterów i warty zauważenia - bestiariusz, czyli wykaz wszelkich bestii i potworów zamieszkujących ten niezwykły świat. W zasadzie możemy mówić tutaj o nowym otwarciu, które w rozszerzonym zakresie opowiada o znanych, ale także i nowych przygodach Ksina Kotołaka, czyli pół człowieka, pół kota.  Autor cyklu - Konrad T. Lewandowski zaprasza Nas raz jeszcze do fantastycznego świata ludzi i odczłowieczeńców w swojej książce pt. "Saga o Kotołaku. Ksin. Początek".    Powieść ta przenosi nas do niezwykłej krainy Suminoru i sąsiednich ziem, w których życie wiodą zwykli śmiertelni ludzi jak i również istoty nadprzyrodzone, ożywione siłą tajemniczej Mocy Onego, powołującej do życia wilkołaki, strzygi, wampiry, rusałki, elfy.., kotołaki i inne niezwykłe postacie. Jest to świat magii, królewskiej władzy, bezprawia i przemocy, przypominający swymi realiami średniowieczną Europę. W tym oto świecie poznajemy głównego bohatera ...
(czytaj dalej)
Avatar użytkownika - saphereaude
saphereaude
Przeczytane:2017-04-03, Ocena: 6, Przeczytałam, "Wyzwanie - fantastyka 2017", Mam,
Ciekawa historia o pół człowieku, pół kocie. W tej książce ukazane są dwie historie, przeszłość i terażniejszość. Obie dotyczą Ksina, młodego kotołaka, który po śmierci swojej opiekunki, musi nauczyć się żyć wśród ludzi. Poznajemy historię jego matki, której przeznaczenie doprowadziło do jej upadku. Powieść, choć krótka, zachęciła mnie do kontynuowania śledzenia dalszych losów Ksina. Jego przeznaczenie, oraz klątwa jaką nałożyła jego matka na pewnego człowieka, jeszcze się nie wypełniły. Właśnie wrociłam z kolejną częścią tej niezmiernie intrygującej sagi. Zabieram się do dalszej lektury :)
Link do opinii
Avatar użytkownika - intres16
intres16
Przeczytane:2016-03-08, Ocena: 4, Przeczytałam, 26 książek 2016, biblioteka, fantasy,
Jeśli miałabym krótko, zwięźle i na temat powiedzieć coś o tej książce, to powiedziałabym, ze w moim odczuciu jest to w pewnych momentach kalka z wiedźmina napisana bardziej młodzieżowym językiem. Nie wiem czy poleciłabym to młodszym czytelnikom, jednak jeśli ma ktoś mocne nerwy a nie przepada za czasami ciężkim językiem Sapkowskiego to właśnie znalazł coś dla siebie :)
Link do opinii
Avatar użytkownika - ROptymista
ROptymista
Przeczytane:2015-02-21, Ocena: 3, Przeczytałem,
Wielki powrót kultowej "Sagi o kotołaku"! Tym razem w wersji poszerzonej przez autora o ekscytujące wątki, nowych bohaterów, zaskakujące zakończenie, a także zawierającej niepublikowany dotąd bestiariusz. Ksin. Dziecko klątwy, zdrady i obsesji. Zdawałoby się, że jego los jest przesądzony, ale miłość potrafi się wznieść ponad wszystko. Najpierw poświęcenie starej piastunki, a potem oddanie dziewczyny zbiegłej z domu publicznego sprawiają, że z potwora i demona wyrasta wojownik i obrońca ludzi zagrożonych przez upiory. Drapieżna, pełna namiętności historia bestii pragnącej osiągnąć człowieczeństwo. (...) Nie mogę jednak ponarzekać na wartkość akcji i przemyślaną fabułę. Prawie nic nie dzieje się tutaj bez sensu, większość bohaterów ma swój wkład w dalsze losy historii. Do wartkości akcji przyczyniają się również wydarzenia biegnące na dwóch płaszczyznach. Ciekawe przygody towarzyszące bohaterom potrafią wymusić całą gamę uczuć, a czytelnik chce dowiedzieć się, co stanie się później. Przemyślanym i ułatwiającym zrozumienie tekstu posunięciem było dołączenie Bestiariusza. Na stronicach książki poznajemy tyle fantastycznych stworów, że ciężko byłoby poruszać się w dalszej akcji nie wiedząc nawet z kim mamy do czynienia. Zaglądając na ostatnie strony książki dowiadujemy się wszystkiego, czego jesteśmy ciekawi i przede wszystkim dostajemy porządną dawkę zafascynowania. Poznając jednego intrygującego stwora z zafascynowaniem śledzimy dalszą akcję czekając tylko, aż dane będzie nam poznać kolejny wytwór wyobraźni autora. Źródło: http://recenzjeoptymisty.blogspot.com/2015/02/konrad-t-lewandowski-ksin-poczatek.html
Link do opinii
Avatar użytkownika - karolina_c
karolina_c
Przeczytane:2015-01-10, Ocena: 3, Przeczytałem, Mam,
Jest to moja pierwsza książka tego autora z serii o kotołaku. Historia niesamowicie zakręcona. Raz autor pisze o historii, która wiąże się z tytułem- początkiem kotołaka, by za chwile przejść do historii samego dorosłego już Ksina. I tak na zmianę- przez co w pewnym momencie gubi się wątek i myśli się historie te dzieją się równolegle i są ze sobą powiązane, a tak nie jest. Jeśli chodzi o fabułę- do połowy naprawdę fajnie mi się ją czytało. Później zrobiła się nudna- a z reguły jest odwrotnie- mało wciągające książki wyraźnie się rozkręcają w trakcie. Szkoda bo pomysł fajny.
Link do opinii
Być może wersja oryginalna, bez żadnych dodatków i nowych wątków, wygląda ciekawie, jednak ta wersja nie bardzo przypadła mi do gustu. A szkoda, bo z początku wydała mi się bardzo interesująca i byłam bardzo jej ciekawa. Tymczasem okazała się mało porywająca, sztuczna i czasem przekombinowana. Nie twierdzę, że autor pisać nie potrafi - potrafi i to bardzo ciekawie, czego dowodem jest sama konstrukcja bestiariusza i fakt, że ponownie wydano tę powieść. Jednak mam wrażenie, że przy poszerzaniu historii po prostu przedobrzył. Być może pierwsza wersja jest lepsza. O tym zamierzam dowiedzieć się w przyszłości. Tymczasem radzę przemyśleć dwa razy lekturę tego tytułu. Nie gwarantuję, że się spodoba.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Amarisa
Amarisa
Przeczytane:2014-11-12, Ocena: 2, Przeczytałam, 52 książki 2014, Mam,
"Wielki powrót kultowej Sagi o kotołaku!" - takimi oto słowy my, czytelnicy, jesteśmy witani na okładce powieści Konrada T. Lewandowskiego "Ksin. Początek". Książka ta stanowi ona prequel do "jednej z najbardziej znanych serii fantasy w polskiej literaturze". Czy faktycznie za taką jest ona uznawana - mówiąc szczerze: nie wiem. Kiedy wydany został pierwszy tom wspomnianej sagi, a było to pod koniec lat 80 ubiegłego wieku, byłam małą dziewczynką, której daleko było do sięgania po tego typu historie. Przyjmijmy jednak, że tak było faktycznie - przecież musiał istnieć powód, dla którego wydawnictwo Nasza Księgarnia postanowiło wznowić ten cykl nieprawdaż? Nowe wydanie jest połączeniem nieznanej dotąd historii pochodzenia głównego bohatera - kotołaka Ksina, oraz mikropowieści "Przybysz". Fajnym dodatkiem jest zamieszczony na samym końcu bestiariusz zawierający całe mnóstwo ciekawych informacji na temat najróżniejszych nadnaturalnych istot występujących na kartach powieści. Historia toczy się dwutorowo. Z jednej strony jest to opowieść o kotołaku Ksinie, który zrodził się jako bestia, dziecię Onego, ale pod wpływem miłości i opieki Starej Kobiety zdołał pokonać w sobie wewnętrzne zło i stał się niemal ludzki. Nauczył się samokontroli podczas zachodzącej w nim Przemiany i nie ulegania mrocznym, zwierzęcym instynktom towarzyszącym innym przedstawicielom jego gatunku. Po śmierci swej piastunki, spełniając jej ostatnią prośbę, wyrusza do Katimy, największego miasta a zarazem stolicy królestwa Suminoru po drodze ratując zbiegłą prostytutkę o imieniu Hanti, z którą od tej pory zwiążą się jego dalsze losy. Druga część historii opowiada o Aspaji, córce bogatego kupca z Katimy. Jest ona zaręczona z mężczyzną, którego wybrał dla niej ojciec, jednakże nie godzi się na taki los. Pragnie przygody. Ma dość opowieści innych. Chciałaby na własne oczy zobaczyć te wszystkie potwory zamieszkujące Puszczę Upiorów, o których tyle słyszała. W tym celu obmyśla przebiegły plan, w który wciąga nieświadomego niczego Galiona - maga przybyłego do Katimy, aby dzięki protekcji jej ojca dostać się na Akademię Magów, by tam udowodnić swoje pierwszeństwo do wiedzy na temat tworów Onego, do której bezczelnie przyznał się miejscowy mag bazujący na informacjach zawartych w listach od Galiona, w których ten nie szczędził słów na temat swych odkryć. Intryga kupieckiej córki kończy się sukcesem, dzięki czemu ona i Galion wyruszają w drogę ku swemu przeznaczeniu... Dobrze, że do książki dołączony został bestiariusz, bowiem nie sposób spamiętać i wymienić tych wszystkich istot, które przewijają się na kartach powieści. Mamy tu znane wszystkim wampiry, wilkołaki, strzygi, południce, ghule czy sfinksy, ale są też kotołaki, koniołaki, pająkołaki (mnogość -łaków), porońce, odczłowieczeńcy, martwiaki, bazyliszki... Świat dzieci Onego, który zrodził się dokładnie przed 1721 laty, jest naprawdę przebogaty. I muszę przyznać autorowi, że całkiem fajnie przedstawiony. Na kartach powieści pojawiają się również magowie, jednak ich pozycja w społeczeństwie jest dość niepewna. Ma to związek z pewnym wydarzeniem z przeszłości, podczas którego doszło do rzezi magów. Od tamtej pory nauka magii pozostaje pod kontrolą i tylko nielicznym wolno stosować bardziej ofensywne zaklęcia. Choć powieść przeczytałam dość szybko i bez żadnego problemu, to jednak nie udało jej się sprostać moim oczekiwaniom. Pojawia się w niej niestety nieco nieścisłości i braku logiki (np. postać maga Tagero). Nie spodobał mi się wątek romantyczny na linii Ksin - Hanti. Jest jakiś taki naciągany, sztuczny, mało realny. Zabrakło mi też pewnej żywiołowości, jakiegoś większego tempa w tej historii, dzięki któremu trudno byłoby się od niej oderwać, pragnąc tym samym czym prędzej poznać dalsze losy bohaterów. Tymczasem nie miałam najmniejszych oporów przed odłożeniem książki na bok i nie czułam nieodpartej chęci jak najszybszego powrotu do niej. Jeśli mam być szczera to również główni bohaterowie nie wywarli na mnie żadnego wrażenia. Aspaję od samego początku znielubiłam i ledwo tolerowałam. Kłamliwa, wyuzdana, egoistyczna intrygantka mająca uczucia innych osób za nic. Ksin w sumie niczym szczególnym się też nie wyróżniał (poza oczywiście byciem kotołakiem), bym miała obdarzyć go jakąś sympatią czy też uznać za postać, którą warto byłoby na dłużej zapamiętać. Interesował mnie jedynie na samym początku historii, a im dalej w las tym bardziej stawał mi się obojętny. Szkoda, naprawdę, bo niestety nie tego się spodziewałam po tej powieści. Liczyłam na to, że przeżyję jakąś ekscytującą przygodę, a niestety tak się nie stało. "Ksin. Początek" okazał się zbyt słaby, by mnie zadowolić. Zbyt przeciętny, by zasłużyć na to, aby stanąć u boku innych powieści fantastycznych na mej półce. Mówiąc krótko - nie polecam. Moja ocena: 2/6 http://magicznyswiatksiazki.pl/ksin-poczatek-konrad-t-lewandowski-recenzja/
Link do opinii
Avatar użytkownika - Sheti
Sheti
Przeczytane:2014-11-06, Ocena: 5, Przeczytałam, Czytam regularnie w 2014 roku, Mam,
Saga o Kotołaku Konrada Lewandowskiego nie jest nowością na rynku wydawniczym. Ta historia ma już swoje lata, ale teraz została nieco odświeżona przez samego autora i wydawnictwo Nasza Księgarnia. Przyznaję, że wcześniej nie miałam pojęcia o jej istnieniu, ale już po pierwszych stronach zaczęłam tego żałować. Jak mogłam nie wiedzieć, że nasz rodak napisał tak dobrą sagę fantasy? No, może moje zachwyty są przedwczesne, bowiem ,,Ksin. Początek" jest w sumie dopiero przedsmakiem tego, co ma nastąpić naprawdę, ale swoją rolę spełnia znakomicie - pobudza, zachwyca i zachęca do poznawania dalszych losów Kotołaka Ksina. Ksin jest zmiennokształtnym, ale gwarantuję Wam, że zmiennokształtnych w takim wydaniu jeszcze nie spotkaliśmy. Osobiście jestem przyzwyczajona do nieco innego ich przedstawienia, a tutaj jest jednak coś nieokreślonego, wyjątkowego i innego - oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Kotołaki są uznawane za istoty przeklęte, demony Onego, które należy tępić. Jednak Ksin nie jest potworem - tylko ludzie tak o nim myślą. Na szczęście, na swojej drodze napotyka on również przyjaznych przedstawicieli rasy ludzkiej, którzy potrafią dostrzec w nim więcej niż tylko pionowe źrenice i przerażające pazury. Dzięki ich poświęceniu i oddaniu zmienia się w obrońcę tych, którym grozi niebezpieczeństwo. Jest bestią, która pragnie osiągnąć człowieczeństwo. Wiem, że nie powinnam być sceptycznie nastawiona do polskich autorów, ale tak już mam - walczę z tym, jak tylko mogę, ale średnio mi wychodzi. Ale właśnie dzięki takim osobistościom jak pan Lewandowski i jego twórczość, moje podejście ulega poprawie. ,,Ksin. Początek" to książka, która naprawdę mi się spodobała. Czytałam ją z zapałem i ogromną przyjemnością. Nie mogłam się oderwać od lektury, która towarzyszyła mi na każdym możliwym kroku - w drodze na uczelnię, w oczekiwaniu na autobus, podczas robienia obiadu. Uzależniająca! I może nawet powinnam dostrzec w niej jakieś niedogodności, żeby sobie chociaż ego podbudować, że mam rację, że nie chcę sięgać po polską literaturę... ale nie, po prostu nie. Ksin jest dla mnie zagadką. To postać owiana tajemnicą, niezwykle intrygująca i zyskująca sympatię. Ciężko go odczytać, a co dopiero przewidzieć jego zachowanie. W końcu ma w sobie kocie geny, a powszechnie wiadomo, że koty to spryciarze, które knują w swoich kochanych główkach niecne plany i zamiary. Ksin jednak wykorzystuje swoje zdolności w bardzo pozytywny sposób - pomaga ludziom. Aż dziw bierze! Ale wszystko nabiera sensu, gdy w naszym mózgu zapali się zielona lampka zwiastująca zrozumienie zabiegu, który zafundował nam autor. Przyznaję, udało mu się mnie nie lada zaskoczyć. W ogóle nie spodziewałam się tego, co nastąpiło pod koniec książki. I tylko ta myśl krążąca mi po głowie ,,Ty Łosiu... ale dałaś się podejść!". W końcu komuś udało się przechytrzyć mój analityczny umysł - a może to po prostu kwestia tego, że naprawdę świetnie bawiłam się podczas czytania tej książki i nawet nie chciałam zagłębiać się w tak mocne analizy? Akcja toczy się dwutorowo. Z jednej strony poznajemy Ksina i wraz z nim rozpoczynamy podróż pełną przygód, gdzie nie mamy pewności, dokąd nas ona doprowadzi na sam koniec. Z drugiej strony pojawia się historia młodej Aspai, córki kupca, która postanawia się nade wszystko zbuntować i spełnić swoje marzenia. Powiem Wam, że ta dziewczyna to dopiero ma charakter! Przebiegła, podstępna, pozbawiona skrupułów... a jednak w końcu sama pada ofiarą swoich gierek. I zapewne zastanawiacie się, po co autor wprowadził tutaj drugi wątek? Skoro powieść ma się skupia na Ksinie, to o co chodzi z Aspają? A widzicie, też nad tym myślałam... myślałam i myślałam i nic nie wymyśliłam! Ale zaufajcie mi, że na sam koniec dostrzeżecie prawdę i logiczne połączenie obu wątków. Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko sięgnąć po kolejne, odświeżone tomy opisujące losy Ksina i jego towarzyszki życia, o której chyba nawet nie wspomniałam... kochana, choć pełna niespodzianek Hanti otworzyła swoje serce na bestię. Pan Lewandowski przedstawił swoją wizję w znakomity sposób, dopracował najważniejsze szczegóły, bardzo przyjemnym językiem opisał świat fantasy pełen magicznych stworzeń i skomponował niezwykle wciągającą fabułę z porywającą akcją. Bardzo spodobał mi się dołączony do powieści bestiariusz, w którym w bardzo dokładny sposób zostały opisane poszczególne zmory i potwory tego świata. Gorąco zachęcam Was do sięgnięcia po sagę o Kotołaku! Nie zwlekajcie z tym :)
Link do opinii
Inne książki autora
Szatan i spółka. Dalsze przygody szatana z siódmej klasy
Konrad T. Lewandowski0
Okładka ksiązki - Szatan i spółka. Dalsze przygody szatana z siódmej klasy

Adaś, uczeń warszawskiego gimnazjum, musi rozwiązać zagadkę pewnej złowrogiej korporacji. Tak, musi - po prostu nie ma wyjścia. Innych gimnazjalistów...

Śląskie dziękczynienie
Konrad T. Lewandowski0
Okładka ksiązki - Śląskie dziękczynienie

Nadkomisarz Jerzy Drwęcki na Śląsku. Jest druga połowa listopada 1929 roku, do Polski docierają pierwsze skutki Wielkiego Kryzysu. Jerzy Drwęcki na prośbę...

Reklamy