Mus jabłkowy

Wydawnictwo: Dwie siostry
Data wydania: 2016-05-18
Kategoria: Dla dzieci
ISBN: 978-83- 64347-45- 0
Liczba stron: 32
Dodał/a książkę: benioff

Ocena: 5 (2 głosów)

,,Mój tata ma ciepłe ręce. Jego palce smakują musem jabłkowym. Chciałbym, żeby miał tysiąc rąk". To zdecydowanie najważniejsze frazy w tej niesamowitej opowieści o ,,tacierzyństwie" autorstwa Klaasa Verplancke. Rzecz jest zatytułowana ,,Mus jabłkowy" i dedykowana ojcu i synowi, zaś jej autor nie tylko ją napisał, ale także zilustrował, co czyni ją dziełem absolutnie komplementarnym. Dostajemy krótką, ale szalenie wymowną historię o relacjach kilkuletniego chłopca z ojcem. Narratorem jest chłopiec i to przez jego wrażliwość przefiltrowany jest właśnie świat przedstawiony w ,,Musie jabłkowym", chłopiec opowiada swoim głosem, próbuje po swojemu nazywać rzeczywistość, nie mam najmniejszych problemów, by podzielić się z czytelnikami swoimi emocjami. To fantastyczny zabieg - oddanie głosu kilkulatkowi - dzięki czemu opowieść trafia bez pudła we wrażliwość młodego czytelnika, ale stanowi też spore wyzwanie dla dorosłego, który być może w pierwszym odruchu nie poradzi sobie z percepcją tego przekazu. Może zapomniał już ten sposób obrazowanie i wyrażania swoich uczuć jako dziecko, może zwyczajnie go wyparł. ,,Mojego tatę po prostu dostałem. Był przy moich narodzinach i ciągle jeszcze go mam." wyznaje szczerze autor. Z jednej strony pokazuje, że taki rodzic, to niby nic nadzwyczajnego, co innego matka, prawda? Z drugiej jednak wyraźnie wskazuje i uwypukla tę nienazywalną więź, jaka wytworzyła się w momencie narodzin między tym, który właśnie przychodził na świat i mógł oczekiwać pomocy i opieki, a tym, który bezpośrednio się do tego przyczynił i teraz już świadomie i w pełni odpowiedzialnie podjął decyzję o zapewnieniu opieki i wsparcia. I wytrwał w ty, co najważniejsze, choć po drodze łatwo nie było. Dokładnie opisuje to kilkuletni narrator na kilku stronicach książki. Zaczyna od szalenie pozytywnych skojarzeń zwianych ze zmysłowymi doznaniami. Tata jest miękki, przyjemny w dotyku, zwłaszcza, kiedy się ogoli, intensywnie pachnie, czasem nieładnie kalafiorem, czasem bardzo przyjemnie jabłkami. Chciałoby się, by pachniał i kojarzył się tylko w ten sposób, ale bywa i tak, że tata jest zmęczony, nieobecny, że ma zły humor i rzuca wtedy piorunami. Przemienia się wtedy w niesympatyczną, karykaturalną postać z horroru, w jakiegoś złowieszczego szympansa o długich szponiastych macko-ramionach z czarnym, naznaczonym grymasem obliczem. Od takiego taty należy uciec, by w ten sposób go ukarać. Łatwo powiedzieć jednak, niż potem tego dotrzymać. Wie o tym każdy kilkulatek, który próbował przedsięwziąć myśl o ucieczce z domu, by zrobić na złość złym, niedobrym dorosłym. Rzeczywistość okazuje się jednak jeszcze gorsza, niż najgorszy rodzic, który na końcu i tak okaże się wybawcą z opresji. Do niego niczym do latarni morskiej uda się młody maruder, by wyjść z mrocznego i wrogiego lasu nieprzyjaznej rzeczywistości. Lody przełamie tytułowy mus jabłkowy i po raz kolejny zwycięży ta najważniejsza z więzi. W tej historii nie pojawia się matka, ani żadna kobieta. Być może jest to celowy zabieg, ale nie przywiązywałbym do tego szczególnej wagi. Jako się rzekło, jest to opowieść o blaskach i cieniach wyjątkowej relacji syna z ojcem. Pięknie opowiedziana słowem i obrazem, pięknie wydana przez Dwie Siostry, pięknie się w końcu sprawdzająca podczas wspólnej lektury z młodym czytelnikiem.

Kup książkę Mus jabłkowy

Zobacz opinie o książce Mus jabłkowy
Reklamy