2. fragment książki "Rok 2018"

Autor: ksenagos

Zapraszam ludzi kreatywnych na miejsce-akcji.pl na Odsłonę 7- KONKURS: ksiązka do wygrania!

 

ODSŁONA  2.

- Gocha, czy nie powinniśmy wyjść za nimi?!

- Muszę pomóc Ance przebrać się do kościelnego. Złap Kaję, spotkamy się w kościele.

Gocha zniknęła za Anką, jej świeżo poślubioną, dobrą koleżanką z pracy i razem w ferworze napięć tego dnia, niemalże równym krokiem czyli pośpiesznie udały się do samochodu, którym przemieściły się do wynajętego w hotelu pokoju, w którym to Anka miała przebrać się do ślubu kościelnego, który to postanowiła wraz z Piotrem zawrzeć pomimo iż oboje byli zdeklarowanymi ateistami. I zdawało się, że wątpliwości miała tylko Gośka.

- Ania, jak ty się czujesz ze złożeniem przysięgi przed Bogiem? – zapytała z troską charakterystyczną dla psychoterapeuty, którym nie była.

- Ale jakim bogiem? Kto w to jeszcze wierzy?  Jako ateistka nie muszę wymieniać imienia bóstwa. Te czasy się już skończyły. Kościół nic by nie zyskał ciągłym napieraniem i szantażowaniem ludzi do wyznawania jakiegoś boga. – wyjaśniła rzeczowo Anka.

- Powiem ci, że ja wstrzymałam oddech jak mowa była o kredycie, a Kajce nawet zaszkliły się oczy, uwierzysz w to?! – zmieniła nagle temat Gosia przypominając sobie nagle o świeżo zawartym związku umownym.

- Przecież to feministka! I to Nieumiarkowana! Szok. – Anka szybko wyraziła swoje nastawienie do łez Kajki, po czym zabrała się do formowania welonu.

- A zobaczysz jakie emocje będą w kościele.  – uprzedziła Gośka pomagając ów welon kształtować tak, by spełnił swą rolę, czyli był długi i przeszkadzający.

 

Do kościoła dotarły godzinę po czasie wynajętą, białą limuzyną. Na twarzach gości widać było zmęczenie i podenerwowanie gdy Anka ustawiła się w progu kościoła czekając na odpowiednią muzykę, ale te nastroje zniknęły, gdy zaczęła iść w rytm „I will always love you” co prawda wykonaną przed laty przez Whitney Houston, teraz śpiewaną równie brawurowo przez księdza. Spóźniła się i tak miało być. Pan młody do końca nie może być pewien, czy jego ukochana się zjawi, czy sam będzie musiał zapłacić za całą imprezę, pokoje dla gości przybyłych z daleka no i co ze wspólnie pokładaną nadzieją kredytową spełniającą marzenie o własnym M2?

Zjawiła się. Zęby lśniące od zeszłotygodniowego wybielania w gabinecie, suknia trzykrotnie wybielana w pralni laserowej i tak długa, że panna młoda wydawała się płynąć, nie iść, podkopując ją stale od dołu. W ręku nieśmiertelna wiązanka kalafiora i brokułu; najnowszy trend ślubów wegetariańskich. Włosy luźno puszczone, polakierowane, pogumowane, powoskowane i po saunie fryzjerskiej, by wyglądały na jak najbardziej naturalne.

Dziś nikt nie dorównywał Ance urodą, a wielu gości nawet jej nie rozpoznało. W niczyim cieniu też nie była; ojciec jej do ołtarza nie prowadził. Ostatnio  odeszło się od tej tradycji uznając, w ramach hasła Wyzwolenia Ostatnich Kobiet[1] (do których należała i Kajka) że kobieta jako byt niezależny, nie może być przekazywana z rąk do rąk; czyli z rąk ojca w ręce męża, partnera  czy współkredytobiorcy (te trzy  formy są obecnie dopuszczalne).

Na szczęście cała droga do ołtarza przebiegła bezproblemowo i gdy młodzi stanęli obok siebie, zszedł do nich kapłan z mikrofonkiem przy uchu, dyskretnie wręczając im małe mikrofonki.

Gocha nerwowo zwinęła w palcach kawałek sukienki pamiętając, że ten właśnie moment; zapinanie mikrofonków Anka najbardziej przeżywała przez ostatnie kilka lat. Stresowało ją, czy całą akcję przeprowadzi płynnie, czy Piotr całą akcję przeprowadzi płynnie, czy ostatecznie uda im się je szybko zainstalować, zsynchronizować  i wreszcie, czy zdołają przemówić tak, by ich słyszano.   Już na terapii przedmałżeńskiej konsultantka uczyła techniki oddechowej pomocnej w razie „w” oraz już gotowych przepisów podając wszystkie możliwe scenariusze; wyglądało to tak, że Anka z Piotrem inscenizowali cały ślub. Konsultantka udawała kapłana, a Anka z Piotrem młodą parę, którym kapłan (raz szybkim, zdecydowanym ruchem, innym razem powolnie i niezdarnie) wręcza mikrofonek. Ostatecznie na tych próbach opanowali to do perfekcji, ale teraz, patrząc na nich Gosia mogła sobie tylko wyobrazić jaki stres przeżywa Anka starając się wykonać wszystko tak, jak na terapii.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy