"Jak walczyłem z komuną"

Autor: Maryjusz70

- Oj synek, synek, już chyba wolę jak książki po nocach czytasz, to przynajmniej spokój jest, a nie te wyjce za chwilę będą się rozdzierać, a ja jeszcze tyle roboty mam, muszę ...

- Już proszę cię cicho, bo zaraz się zacznie – starałem się skończyć niepotrzebnie rozpoczętą dyskusję z mamą, która jak przypuszczałem chciała jeszcze postukać na maszynie do szycia i przywrócić lata świetności jakimś zdezelowanym spodniom lub spódnicy.

Lista przebojów programu trzeciego polskiego radia. Dwie, a później trzy godziny radiowej audycji prezentującej trzydzieści najpopularniejszych według słuchaczy piosenek polskich i zagranicznych odtwarzanych na antenie tej rozgłośni. Utwory, które nie awansowały w rankingu lub które zajmowały na liście takie same pozycje, były odtwarzane jedynie we fragmentach. Te które zajmowały wyższe miejsca puszczane były w całości. I na te piosenki polował domorosły operator dźwięku. Te właśnie puszczane od pierwszego do ostatniego taktu utwory chciał mieć zarejestrowane na kasecie.

W tym też celu w każdy wtorek , czwartek i sobotę dokonywał zakupu ulubionego czasopisma pod tytułem „Świat Młodych” , gdzie chyba we wtorkowym wydaniu publikowane były cotygodniowe notowania listy. W wielkich emocjach śledził te gazetowe rankingi, starając się przewidzieć, który utwór będzie w sobotę wieczorem odtworzony całości i zaistnieje wtedy wielka szansa, aby móc go nagrać na swojej kasecie. A później odtwarzać ile razy się chce, do woli. A może nawet pozwolić przegrać go kolegom ?

Skrupulatnie obserwowałem wtedy losy jednego z przebojów zespołu „Bajm” licząc na jego awans na liście i szansę jego rejestracji. Po chwili sprzęt do nagrywania czekał w pełnej gotowości, rozstawiony na szerokim salonowym stole. Żarzące się lampowym blaskiem, solidnych rozmiarów sinoniebieskie radio, z czerwonym napisem określającym markę i trzema okrągłymi, karbowanymi, kremowymi pokrętłami cichutko bucząc bez innych zakłóceń nadawało audycję. Tuż przy nim, stał w pełnej gotowości czarny magnetofon kasetowy, którego wbudowany mały mikrofon ustawiony był tuż przy radiowym głośniku. Wewnątrz magnetofonu czekała nowiutka i czysta kaseta świeżo zdobyta w wiejskim Geesie. Prawie profesjonalne studio nagrań było w pełni gotowe. Jedyna niedogodność polegała na konieczności zachowania absolutnej ciszy w trakcie nagrywania dźwięku. Jedyna. Okna musiały być szczelnie pozamykane, aby hałas przejeżdżających obok bloku samochodów, czy też pijackie kłótnie wysiadujących na osiedlowych ławeczkach drobnych żuli nie mogły zakłócić operacji. Również domownicy musieli przemieszczać się po dwupokojowym mieszkaniu na palcach i zaprzestać na ten czas jakichkolwiek rozmów, czy domowych zajęć mogących emitować dźwięki.

- Teraz miejsce siedemnaste, niesamowity skok na liście z trzydziestej pierwszej pozycji - brzmiał znajomy głos prowadzącego listę Marka Niedźwieckiego - zespół Bajm w piosence „Nie ma wody na pustyni”.

Teraz ! Pomyślałem i z refleksem nacisnąłem jednocześnie duży czarny klawisz uruchamiający odtwarzanie i mały czerwony guziczek magnetofonu włączający nagrywanie. Z napięciem czekałem kilka pierwszych sekund trwania piosenki. Prowadzący audycję miał bowiem czasem zwyczaj dodawać od siebie kilka słów komentarza na początku utworu, co oczywiście dyskwalifikowało całe nagranie. Tym razem tak się nie stało.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy