Rozdziały 26-27 - OSTATNIE!!!

Autor: ffiona902

ROZDZIAŁ 26

-        Nie rozumiem, po co to robisz? – zapytał zirytowany Drake.

Przez chwilę Kate patrzyła na jego piękne ciało przykryte tylko małym skrawkiem pościeli. Musiała przyznać, że ten widok był bardzo pociągający. Wciąż czuła dreszcze na wspomnienie kilku ostatnich dni, w ciągu których nawet na chwilę nie wychodzili z łóżka.

-        To ja nie rozumiem, skąd to pytanie? Przecież z naszej dwójki to ty jesteś tym rozsądniejszym.

-        A jaki to ma związek z tym, że chcesz iść pomagać tym ludziom? – zapytał coraz bardziej zdenerwowany Drake.

-        Jak to? Po pierwsze, ci ludzie nam pomagają i nie narzucają się nam, więc chyba trzeba im się jakoś odwdzięczyć.

-        Już to zrobiłem. Myślę, że kilkaset dolarów spokojnie im wystarczy. – odparł z ironią wampir.

-        No właśnie, to ty im zapłaciłeś. Ja nie mam przy sobie nawet jednego dolara, więc chciałabym im podziękować w inny sposób. Chyba nie zapominasz o tym, że oni narażają dla nas życie?

-        Po pierwsze, to są zwykli ludzie. Nic nie znaczą dla tych, którzy na nas polują. Nic im nie grozi. Po drugie, nie musisz im dziękować. Pamiętaj, że teraz wszystko, co jest moje, jest także i twoje. – odpowiedział Drake.

-        Na wszystko masz odpowiedź. A co, jeśli tak nie chcę?

-        Jak to?

-        Nie chcę być na twoim utrzymaniu. Nie jesteśmy nawet zaręczeni. Tak nie wypada.

-        Można to zmienić, jeśli chcesz. – powiedział Drake.

-        To znaczy? – zdziwiła się Kate.

-        Co ty na to, żeby wziąć ślub zaraz po tym, jak to wszystko się skończy?

-        A czy to kiedykolwiek nastąpi? – zapytała Kate.

-        Oczywiście, że tak. – zapewnił wampir. – Ale nie odpowiedziałaś na moje pytanie. Chciałabyś być moją żoną, czy nie?

-        Czy to są oświadczyny?

-        Nie mam pierścionka, ale… - odparł wstając, po chwili uklęknął na podłodze. - …kocham cię i chciałbym być z tobą zawsze. Wiem, że w ustach wampira może to zabrzmieć śmiesznie, ale w moim przypadku to naprawdę poważna sprawa. Jesteś pierwszą kobietą, ba, pierwszą osobą, którą obdarzyłem takimi uczuciami. Jestem szczęśliwy, że pojawiłaś się w moim życiu. Jesteś prawdziwym Aniołem, uratowałaś mnie. Kocham cię, mój Aniele.

Kate patrzyła na niego i nie wierzyła własnym uszom. Ten facet potrafił być romantyczny. Jednak musiała przyznać, że widok nagiego wampira wyznającego jej miłość bardzo ją bawił. Nigdy wcześniej nie czuła się tak, jak teraz. Ta chwila była magiczna i wydawało jej się, że nic nie może jej zepsuć. Jak bardzo się myliła. Już miała odpowiedzieć, gdy jej oczom ukazał się przerażający widok. Na marmurowej posadzce w starym, ogromnym zamku leżała związana Sharon. Była nieprzytomna, a jej serce było przebite drewnianym kołkiem. Na wielkim, obitym purpurową tkaniną tronie siedziała czarna postać przypominająca potwory, które zaatakowały ich wcześniej. Ten demom był jednak inny, o wiele silniejszy.

Kate upadła. W głowie pojawił się niewyobrażalny ból, jakby ktoś wbijał w nią gwoździe. Nagle świat zniknął w ciemnościach.

 

 

 

 

 

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy