Zwyczajnie - miłość (XII) W zawieszeniu

Autor: zielona

     Kiedy Magda odzyskała przytomność była w swoim pokoju na swoim łóżku, a nad nią pochylała się pani Grażynka z pierwszego piętra. Brązowe włosy spięte w kucyk, szczupła, drobna sylwetka, wiek po pięćdziesiątce. Była pediatrą i leczyła całe rodzeństwo kiedy byli dziećmi. Teraz, gdy zachodziła taka potrzeba też nie odmawiała pomocy. Chyba dzięki charakterowi swej pracy miała manierę zwracania się do wszystkich jak do dzieci. Potrafiła zrugać, zbesztać, ale i uśmiechnąć się, puścić oko, zażartować.
- No jak tam aniołku? – spytała – Żywa? Popatrz tu na mnie skarbeczku.
- Wszystko dobrze. – odpowiedziała Magda – Zaraz mi przejdzie.
- Pewnie, że przejdzie, bo dlaczego miałoby nie przejść, ale jak już tu jestem to sobie ciebie pooglądam. Mów mi jak się teraz czujesz. Jakieś mdłości, zawroty, bóle?
- Nie. Nic mnie nie boli. Zmęczona tylko jestem i śpiąca trochę. Jestem w ciąży.
- A to już mama mówiła. Zaraz zobaczymy brzuch – lekarka odkryła ją, dłonią badając podbrzusze – Który to tydzień? – zapytała.
- Tydzień? – Magda zaczęła liczyć na palcach, po czym odpowiedziała – dziewiąty.
- A kto stwierdził ciążę? Kto cię prowadzi kochanie?
- Nikt. – odpowiedziała, a gdy lekarka spojrzała na nią spode łba, a w zasadzie spod brązowej grzywki zaczęła tłumaczyć – Nie mam okresu, mam mdłości, piersi mi się powiększyły i wszystkie testy ciążowe jakie robiłam wykazały ciążę. U lekarza jeszcze nie byłam.
- Taką tylko na kolano i bić. – zawiadomiła kobieta zakładając jej na ramię ciśnieniomierz – Rozumiem, że ani żadnych witamin nie bierzesz, ani nie robiłaś żadnych badań. Tylko bić. Jutro koniecznie umawiasz się do ginekologa i robisz wszystkie badania. Musisz teraz myśleć za dwoje kochana. Będziesz mamą. Skończyła się swawola. Morfologię i cukier natychmiast trzeba zrobić. No chyba, że nie zależy ci na tym, aby urodzić zdrowe dziecko.
Lekarka została jeszcze chwilę, osłuchała, zbadała, zaleciła odpoczynek i zrelaksowanie się do czasu wizyty u lekarza. Pogadała jeszcze coś, pożegnała się i poszła. Zaraz po jej wyjściu zjawiła się Anna ze szklanką soku w ręku i troską odmalowaną na twarzy.
- Oj Magda, Magda – westchnęła ciężko. – Teraz to narozrabiałaś. Dawid wiedział o Piotrze? – spytała
- Wiedział, tylko chyba myślał, że po powrocie z Ameryki rozstaliśmy się. Nie wiem z resztą co myślał. Narozrabiałam. – przyznała, a po jej policzku spłynęła łza – Jestem głupia jak but.
- Tego nie skomentuję, ale… sytuacja jest nieciekawa. Napij się teraz, odpocznij, a jak poczujesz się na siłach może zadzwoń do Dawida i spróbuj porozmawiać. Wyjaśnijcie sobie wszystko.
Magda siadła na łóżku, przyjęła sok, wypiła, a gdy mama wyszła faktycznie sięgnęła po telefon. Siadła z nim w ręku przez chwilę zastanawiając się co mu powie. W końcu wybrała numer. Kiedy odebrał zawiadomiła krótko.
- To nie jest tak jak myślisz. Musimy się spotkać. Porozmawiać. Mógłbyś tu wrócić?
- Ja nie jestem pewien czy mamy jeszcze o czym rozmawiać. Wybacz, ale muszę się pomodlić.
- Nie sypiałam z Piotrem po naszym ślubie, jeśli o to ci chodzi. Nie powiedziałam mu prawdy, ale nie pozwoliłam mu się zbliżyć. Miałam z nim zerwać tuż po egzaminach. To wszystko nie jest takie proste. - Faktycznie trochę pogmatwane. – potwierdził Dawid – Potrzebuję chwili, aby to ogarnąć. Wybacz.
- Nawet jeśli nie chcesz mnie już znać to mamy do załatwienia chyba pewne formalności. Wiesz. Wzięliśmy ślub. Są gdzieś jakieś dokumenty. Trzeba to rozwiązać.
- Dobra. Powiedz kiedy i gdzie mam się zgłosić.
- Jutro jeszcze zadzwonię i powiem co i jak. Musimy się jeszcze spotkać, żebyś odebrał swoje pieniądze. Jutro. Tak?
- Okay.
Krótka rozmowa nie dająca zbyt wiele nadziei. Magdzie znów łzy napłynęły do oczu. Noc była długa i męcząca. Rano okazało się, że ojciec nie chce z nią rozmawiać, ani nawet pozostawać z nią w tym samym pomieszczeniu. Mama była przygnębiona, brat zdenerwowany. Zadzwoniła do niej też Iza – siostra Piotra, aby wypytać o sytuację.
- Piotrek mówi, że zerwaliście, że to koniec. Powiedz mi w tej chwili co się stało? Tak nie można. Spodziewacie się dziecka, jesteście idealną parą. Co wam odbiło?
- To nie jest dziecko Piotra. – wyjaśniła Magda krótko i odebrała tym samym przyjaciółce mowę. Potem miała od niej jeszcze jeden telefon z pytaniami, wymówkami, a wreszcie należnymi epitetami. Rozłączyła się. Była roztrzęsiona, w oczach zbierały się łzy, ale związek z Piotrem był definitywnie skończony, a ona musiała myśleć o dziecku. Teraz musiała. Zadzwoniła do urzędu stanu cywilnego, aby umówić spotkanie, poszła do banku po pieniądze, a następnie zawitała u Dawida. Miała zadzwonić, ale stwierdziła, że woli to załatwić osobiście. Dzwonek do drzwi. Dawid otworzył, zmierzył ją wzrokiem i bez słowa odsunął się, gestem zapraszając do środka. Poszli do pokoju. Magda sięgnęła do torebki po pieniądze, wyjęła je i przekazała mu bez słowa. Wciąż układała sobie w głowie co chce mu powiedzieć.
- Umówiłam nas na środę w urzędzie stanu cywilnego.
- Po co?
- Podpiszemy dokumenty, aby zalegalizować nasze małżeństwo na terenie naszego kraju. Dzięki temu będziemy mogli ubiegać się tu o rozwód i nie będziemy musieli jeździć do Stanów.
- No. To szybko działasz. Dobrze. – zgodził się bez widocznego entuzjazmu.
- Gdybyś chciał, żebyśmy jednak wcześniej się poznali, gdybyś uważał, że powinniśmy dać sobie szansę… Ja wiem, że z Piotrem niefortunnie wyszło, ale przecież mówiłam ci o nim już w Stanach. Wiedziałeś. Po powrocie nie byłam z nim i mogę ci przysiąc.
- Dlaczego mam ci wierzyć?
- Nie musisz… właściwie. To spotkamy się w środę. Tak? Przyjadę po ciebie po dziewiątej. – Magda chciała wyjść, ale Dawid pochwycił jej ramię zatrzymując ją.
- Poczekaj. – patrzył na nią z żalem. – Powiedzmy, że ci wierzę, że nie byłaś z Piotrem, choć… nieważne. Dlaczego on myślał, że to jego dziecko?
- Kiedy powiedziałam, że jestem w ciąży wszyscy potraktowali to jako oczywistość.
- Dlaczego on to potraktował jak oczywistość?
- No, bo byłam jego narzeczoną i nie miał podstaw, aby mi nie ufać.
- Nie o to mi chodzi. Może faktycznie to jest jego dziecko. Musi istnieć taka możliwość, skoro on był o tym przekonany. Ty w ogóle jesteś pewna czyje ono jest?
- Jestem pewna. – Magda była już trochę zdenerwowana. – Przed wyjazdem do Stanów przez trzy tygodnie nie spotykałam się z Piotrem, bo byliśmy zajęci i nie było na to czasu. Tydzień przed wyjazdem skończył mi się okres. Na pewno nie byłam w ciąży, a potem byłeś tylko ty. Po powrocie nie mogłam pozwolić, aby Piotr się zbliżył, bo sumienie mi nie pozwalało. Nie mogłam mu powiedzieć prawdy, bo nie wiedziałam jak. Potem samo jakoś tak wszystko się pogmatwało, ale możesz w to wierzyć, albo nie. Właściwie to chciałam, żebyś tu przyleciał tylko dlatego, żeby pozałatwiać formalności związane z rozwodem. Może faktycznie to jest najwłaściwsze rozwiązanie. Gdzie my niby mielibyśmy układać sobie wspólne życie? W Bułgarii? Nie znam waszego języka, kultury, wiary. W Polsce? Ty nie znasz naszego języka i nie po to kończyłeś studia w Stanach, żeby teraz tutaj zasuwać gdzieś przy kopaniu rowów, bo pewnie bez języka innej pracy nie znajdziesz. Perspektywy masz wszędzie, tylko nie tutaj. Tak będzie najlepiej. Spotkamy się w środę. – Tu Jeszcze spojrzała na niego z nadzieją, że jej zabroni, albo przyciągnie i pocałuje. Stali obok siebie bardzo blisko, a chemia działała. Gdyby ją pocałował, wiedziała, że wszystko szybko by poszło dalej. Jego smutny, pełen wyrzutu i rozterki wzrok tylko potęgował w niej pragnienie, żeby objąć, przytulić, załagodzić wszystko. Jednak on nie miał zamiaru tego robić. Może chciał, tak samo mocno pragnął, ale nie zrobił nic w tym kierunku. Magda w końcu zdenerwowana wyszarpnęła swe ramię z objęcia i wyszła.
Kiedy nasza bohaterka szła przez miasto po jej policzkach płynęły łzy. Czy to był ból po straconej miłości? Raczej nie. Może żal po zgaszonej nadziei na miłość, która trwała bardzo krótko. Ponadto był jeszcze lęk przed przyszłością. Nie rozmawiała jeszcze z ojcem. Nie usłyszała co on będzie miał jej do powiedzenia. Nie wiedziała co ostatecznie postanowią rodzice. To, że rozstała się z Piotrem uważała w tym wszystkim za dobrą stronę, bo już nie musiała kluczyć, myśleć, kombinować jak mu powiedzieć. Zostało powiedziane. Stało się. Uwolniła się od ciężaru tajemnicy. Teraz jednak trzeba było zmierzyć się z konsekwencjami, a te były nie do przewidzenia. Wróciła do domu. Weszła do salonu w którym siedział ojciec. Stanęła naprzeciw niego ze smętną miną. Spojrzała wyczekująco. Chciała mieć to za sobą, ale profesor tylko zerknął na nią kątem oka, po czym wstał i wyszedł bez słowa. Zamknął się w swoim gabinecie. To zabolało. Nie chciał nawet z nią rozmawiać. Może potrzebował wszystko przemyśleć. Matka wciąż patrzyła na nią z żalem i jakoś też nie potrafiła zebrać słów. Tylko w jej wzroku widać było ogrom rozczarowania. W związku z tym Magda zamknęła się w pokoju. Usiadła i długo tępo patrzyła w ścianę bijąc się z własnymi myślami. Miała wziąć rozwód i zostać sama z dzieckiem? Położyła dłoń na brzuchu. Nie wyobrażała sobie jak miałaby sobie poradzić. Nie skończyła jeszcze studiów, nie miała możliwości utrzymać siebie i dziecka. Znów przez głowę przemknęła jej myśl, żeby usunąć ciążę. Może znalazłaby ginekologa, który po cichu usunąłby dziecko. Tu jej oczy napełniły się łzami. Niewiele jest takich kobiet, które bez żadnych emocji są w stanie zdecydować się na zabicie rosnącego w nich dziecka. Magda nawet sobie nie wyobrażała, że sama kiedykolwiek mogłaby o czymś podobnym pomyśleć, ale teraz zderzając wizję życia bez tego dziecka i drugą – z tym dzieckiem i bez środków na utrzymanie, bez wsparcia… Gdyby to dziecko zniknęło i gdyby Dawid zniknął może nie wszystko wróciłoby do stanu wcześniejszego, ale byłoby do opanowania. Do pokoju w pewnym momencie weszła Anna.
 - Co z tym… - zaczęła pytanie i tu zawahała się – Dawidem? – dokończyła. -Rozmawialiście?
 - Tak. Dawid nie chce mnie znać. – spojrzała na matkę załzawionymi oczami i to roztopiło serce matki. Podeszła do córki, usiadła obok i objęła ją ramieniem. – Córcia coś ty zrobiła? Może jeszcze wszystko przemyśli i zmieni zdanie? – spytała.
 - Nie wiem. Chyba nie. Muszę znaleźć lekarza.
 - Co chcesz zrobić?
 - A co mogę w tej sytuacji zrobić? – tu Magda podniosła głos, rozpłakała się i wyszła z mieszkania. Chciała zostać sama. Odizolować się od wszystkich. Długo nie wracała do domu. Dopiero następnego dnia miała zacząć przeglądać ogłoszenia w Internecie i szukać lekarza. Czytała przy tym różne opinie, opisy medyczne procedur, raz po raz wpadały jej strony ze zdjęciami płodu i apelami przeciwników aborcji. Była na to wściekła. Przecież, gdyby nie czuła, że nie ma innego wyjścia nie decydowałaby się na taki krok.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy