Dagger- płatny sztylet cz.IV

Autor: asiula288
wowanie. Ten facet ma swoje tajemnice.- Nawet jej nie dotykajcie. Dostanienie pienądze w terminie.- Tak teraz jestem już pewna. Grożą mu. A on głupi im płaci. No ale cóż. Więcej razy już im nie zapłaci, bo dziś zginie. - Dobrze. Tak jak zawsze. Jutro. Oczywiście.- odłożył komórke i spojrzał na mnie. Co prawda byłam odwrócona do niego plecami i myłam okna, ale czułam jego wzrok na sobie. Chyba nie podejrzewa mnie, że...- Znowu dzwonili w sprawie ślubu.- powiedział usprawiedliwiając sie. - Muszę jutro jechać i zapłacić za krawcowe. - Tak. Oczywiście. Ten ślub jest taki absorbujacy.- powiedziałam z lekką ironią.- No skończyłam.- schowałam płyny do wózka i zaczęłam wyjeżdżać z jego gabinetu. - Mam jeszcze małą prośbę. Mogłabyś mi posegregować papiery na biórku i w szufladach. Bardzo cię o to proszę. Ja wychodzę na lunch. - uśmiechnał się do mnie.- Jak wrócę to mam nadzieję, że skończysz. - co za facet. Odporowadziłam go wzrokiem, aż wyszedł. On mi sam dał przepustkę do swoich interesów. Do tego co robi. Lepiej być nie mogło. Mam okazję posprawdzać jego dokumenty. Od razu podbiegłam do biórka i zaczęłam przeszukiwać papiery, potem układałam je. Faktury Vat za urządzenia biórowe i taki etam. Nic ciekawego, co mogłoby przykuć moją uwagę. Kurcze. Pewnie wszystko pochował. No cóż nie poszczęśćiło mi się. Już miałam zasówać szafki i wychodzić, gdy nagle skądś wyleciała ulotka, a raczej wycinek z gazety. Spojrzałam na zdjecie, była na nim ukazana rodzina. Rodzice i trójka dzieci.. Dwóch chłopców i jedna dziewczynka. Mogła mieć może z 5 lat na tym zdjęciu. Jeden z chłopców wyglądał na 10- 12 lat, a najstarszy około 20. Nie trudno było się domyślić kto to jest. Te same charakterystyczne rysy twarzy. Te same czarno oprawione oczy. Viktor del Daviver, a to byli jego rodzice. Artukuł był sprzed 5 lat, a tytuł głosił "Zabójstwo czy wypadek?" Zaczęłam czytać artykuł z zainteresowaniem. Oficjalna wersja brzmiała, że samochód, któym jechali rodzice Viktora i dwójka ich młodszych dzieci, spadł z urwiska do oceanu. Wypadek przeżyła tylko 5 letnia córka państwa del Daviver. Wyszła z wypadku z amnezją i kilkoma złamaniami. Nurkowie, wydobywający wrak samochodu odkryli na tylnym zderzaku wgniecienia i lakier żółtego auta, tak jakby inne auto uderzyło w tył samochodu rodziny del Daviver. Sprawa w toku. Zmarszczyłam brwi, czyżby ten kto zabił ich chciał teraz dokończyć swego dzieła i zabić Viktora? Ale dlaczego nie wydali wyroku na jego siostrę? Może.. .może przeoczyłam to.. albo Ricard.. Muszę do niego zadzwonić. Poukładałam papiery, wycinek wcisnęłam tam skąd wypadł i wyszłam z bióra Viktora.W szatni przebrałam sie w bardziej odpowiednie ciuchy. Zabrałam je komuś, nawet nie wiem czyje były. Wyszłam z budynku szybkim krokie. Wróciłam do hotelu i otwarłam maila. Oprócz wyroku na Viktora nic więcej nie było. Zadzwoniłam do Ricarda. - Słucham?- usłyszałam zaspany głos. - Wiem, że u ciebie jest koło 3 nad ranem, ale muszę to wiedzieć. - O co chodzi. Szybko bo wracam do łóżka. - Chodzi o Viktora del Daviver. Czy nie ma drugiej oferty? Nie mam też sprzątnać jego siostry?- nastała głucha cisza. - Nie. - powiedział w końcu.- Jego siostra podobno nie żyje. Tylko on jest. I jego chcą zabić. A teraz rób swoje, a ja wracam do spania. Dobranoc.- odłożył słuchawkę.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy