Pomiędzy niebem, a piekłem

Autor: Szynszyla01

-Hej, stało się coś?- zapytał barman. Pewnie gdybym nie była tak pijana zwróciłabym uwagę na to jak wygląda. Uwierzcie, było na co zwracać uwagę.

Podniosłam oczy, zlustrowałam go pijackim wzrokiem od góry do dołu. Przypomniało mi się co kiedyś powiedział Arek: „ Barmani i taksówkarze są jak psycholodzy, tylko nie biorą tyle za godzinę”.

Och… i byłam pijana. Po ośmiu Virgin Kiss, pięciu Cosmopolitanach i paru yoo-hoo- tak, upiłam się. Wątpiłam, żebym w jakikolwiek sposób mogła panować nad tym co mówię.

Oczywiście wypaliłam (gwoli wyjaśnienia, zazwyczaj nie jestem taka wylewna. Cóż, alkohol):

-Rzuciłam pracę, chłopak… syn mojego byłego szefa… zdradził mnie z moją najbliższą przyjaciółką. Hmmmmm, co jeszcze? Ach, mam osiemnaście lat i nie mam mieszkania. Moja matka jest pijaczką, a ojciec nie żyje.

Przez chwilę tylko się na mnie patrzył. Potem zmarszczył czoło:

-Dolać?- gdzieś z daleka zawołała go miękkim głosem jakaś dziewczyna. Był tak skupiony na mnie, że nawet nie odwrócił głowy. Nie wiedziałam nawet czy to usłyszał.

Pokręciłam głową, miałam nadzieję że może to mi w niej trochę rozjaśni, ale spowodowało tylko większe zawroty.

-Ej, mogę z tobą zamieszkać? Rok… może dwa. Wiesz, dopóki się nie urządzę.

Zszokowałam go albo rozbawiłam. Nie byłam pewna. Kąciki jego ust drgnęły ku górze, więc chyba to drugie. Po chwili bezczelnego gapienia się na mnie odwrócił się i krzyknął:

-Rob, wychodzę!

Prześlizgnął się przez ladę płynnym ruchem poczym złapał mnie za łokieć. Tak, wiem. Gwałciciele, zboczeńcy, pedofile, fetyszyści. Powinnam zaprotestować. Chyba.

Kurcze, taka byłam pijana, że zorientowałam się gdzie mnie prowadzi dopiero na miejscu.  Czyli u niego w mieszkaniu.

Boże, a co jeśli…?

Nie dokończyłam myśli bo czknęłam. Nawet nie protestowałam kiedy zaprowadził mnie do sypialni. Chyba coś mamrotałam, ale szczerze mówiąc nie byłam pewna. Głowa mi niemiłosiernie ciążyła. Kto przywiązał do niej kamienie?!

Zasnęłam już kiedy kładł mnie na łóżku, ale zanim zupełnie odpłynęłam usłyszałam:

-         A tak w ogóle, Mateusz jestem.

 

 

 

 

 

 

ROZDZIAŁ 1

Kto u diabla używa młota pneumatycznego w mojej głowie?!

Jęknęłam na głos. Otworzyłam oczy, ale zaraz je zamknęłam. Światło- cichy zabójca.

Kurczę, gdzie ja się wczoraj szlajałam, że mam takiego kaca?

ŁUP. ŁUP. ŁUP.

Spróbowałam usiąść. Kręciło mi się w głowie, ale w końcu się udało. Opuściłam nogi na podłogę. Dopiero teraz zauważyłam, że nie jestem w swoim mieszkaniu. A tak, przypomniały mi się wczorajsze wydarzenia. No cóż, nie wszystkie.

-Wiesz, że jeszcze żadna dziewczyna nie spała w tym łóżku?- zapytał ktoś głębokim głosem. Skierowałam głowę w jego stronę.

Wysooooki. Facet miał z metr osiemdziesiąt wzrostu. Bladą cerę, czarne włosy. Tyle na razie potrafiłam dostrzec.-Masz wypij.

Podał mi kubek z jakąś ohydną mazią. Ble. Miała okropny smak i jeszcze gorszy zapach, ale wypiłam tak jak kazał.

-Kim ty…?

-Mateusz. Znajomi mówią na mnie Matt. A ty jesteś?

-Jestem Iza. Znajomi mówią na mnie… Iza.

Wzięłam głęboki wdech. Czułam jakby coś rozsadzało mi głowę.

ŁUP. ŁUP. ŁUP.

Ale ból tak jakby się zmniejszał. Jeszcze ze dwie godziny i ustanie zupełnie. Bogu dzięki. A raczej Mateuszowi.

-Hmmm, możesz mi powiedzieć jak ja właściwie znalazłam się w twoim mieszkaniu?

-         Jasne że mogę.- zamilkł. Po paru minutach nadal milczał.

-         Więc?

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy