przeczytajcie a się dowiecie

Autor: ankaa

Nie było najmniejszego powodu, dla którego powinna odpuszczać dom tego dnia. Obudziła się rano z niejasnym przeświadczeniem, że u każdego śmiertelnie chorego tuż przed zejściem z tego świata stan zdrowia znacznie się poprawia. Wiedziała, że ją spotkało to samo. Nie wiedziała jednak, jak ten ostatni dzień spędzić, by nie stał się podobny do wszystkich innych. Nie miała pomysłu

.

Posiedziała przy blacie kuchennym i dopijała kawę, lecz poza tym nie potrafiła znaleźć sobie nic do roboty. Tak jej się przynajmniej wydawało. Za plecami zlew pełen naczyń prosił o mycie. Sennie latała nad nim mucha, szukając co lepszych pozostałości sprzed kilku dni, może tygodnia. Nie znalazła jednak nic interesującego. Odleciała z cichym brzęczeniem i usiadła na szybie, przez którą z trudem przedzierały się promienie słoneczne. Zasłonki pokrywała gruba warstwa kurzu. Jakiś pająk znalazł sobie zaciszny kąt przy karniszu i snuł tam, w szarości nie odmalowanych ścian swoje ulotne domostwo.

Kamila nie miała nic do roboty nie tylko dlatego, że jej umysł pomijał najważniejsze fakty i przyzwyczajenia z ostatnich kilku lat. Wstawanie codziennie rano, ścielenie łóżka, by na kapie nie pozostała żadna fałdka, pedantyczny brak kurzu na odsłoniętych, oszczędnie udekorowanych półkach, usystematyzowany co do minuty tryb życia załamał się nagle z głośnym trzaskiem. Nie pamiętała, przez co tak naprawdę dała sobie spokój z codziennym pisaniem dziennika. Nie pamiętała, dlaczego pewnego dnia straciła chęć do wychodzenia z domu. Nie miała agorafobii. Siedziała przy blacie i sączyła resztki cienkiej kawy z kubka, na którym widoczne były zaschnięte zacieki od częstego wykorzystywania i braku mycia. Nie zwracała już teraz uwagi na tak nieistotne szczegóły. Nie zwracała uwagi praktycznie na nic.

Oparła się ciężko o pokryty okruszkami blat. Zauważyła plamę po jakimś soku. Była trochę gęstsza z lewej strony, jakby to właśnie tędy sok ściekał po ściance naczynia. Z drugiej strony nieco bladła, lecz wciąż tworzyła idealny okrąg. Kamila dotknęła jej palcem. Nie brudziła - gęsty syrop całkowicie odparował i pozwalał się kruszyć.

Dobrym pytaniem - stwierdziła - byłoby, czy teraz myślę. Nie odpowiedziała sobie, nie była w stanie. Wiedziała, że kiedyś mogłaby rozprawiać na ten temat godzinami. Teraz był to jeden z nielicznych przebłysków, niewielkich iskierek, do których była zdolna. Nic nie wychodziło z jej zmęczonego umysłu poza kilkoma spójnymi zdaniami w ciągu całego dnia. Zdawało się jednak, że wypowiada je do swojego wnętrza, w czasie gdy ono milczało. Po co mam cokolwiek mówić - pomyślała kiedyś - skoro odpowiedź trafi na jałowy teren. Zapatrzona w ścianę zmusiła się do wysiłku, by przemyśleć swoje dotychczasowe życie i uczynić rachunek sumienia. Przekonać się, co takiego wartościowego zdobyła z tego świata. Nie znalazła nic. Nie niepokoiły jej problemy, nie odczuwała zbędnego bagażu emocji, kwestii wymagających inteligencji i intuicji by je rozwiązać. Nic ją nie obchodziły. Czuła się od nich wolna, jak żebrak bez jednej cennej monety. Jestem żebrakiem - pomyślała. Znów otępiale wpatrywała się w ślad po soku. Wreszcie pozostawiła go własnemu marnemu losowi. Czy był ważny? Czy poradziłby sobie sam w tym trudnym świecie, oparłby się detergentom, wszystkim brutalnym, nieprzyjaznym dłoniom, które po jej śmierci przyjdą tu sprzątać znajomy kurz i śmieci, i trwałby tak, niezmordowanie niesymetryczny, nawet gdy blat już wyrzucą na śmietnik, na deszcz, śnieg i wiatr. Czy wtedy też ślad po soku oprze się wszystkiemu i będzie trwał nadal? Czy znajdzie w sobie tyle siły, by nie dać się zmyć z tego świata i pozostawić po sobie coś więcej niż kilkuminutowe wspomnienie? Czy kogokolwiek obchodzi okrągły, wysuszony ślad po soku? Chyba nie - pomyślała. - Nie bardziej niż ktokolwiek z obecnych w tym momencie w pokoju, to znaczy jej i muchy, której znudziło się spoglądanie w brudną szybę i odleciała w nieznanym sobie kierunku.

Kamila skuliła się na krześle. Nie miała nic do roboty.

Bo cóż mogłaby zrobić? Nic. Absolutnie nic.

Minęła godzina,
potem

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy