...

Autor: kabumkowata

Tymczasem za drzwiami Chris bawi się nową zabawką , biega udając samolot z dinozaurem w ręce. Podchodzi do niego pewien mężczyzna w skurzanej kurtce.

- Hej mały !- zaczyna rozmowę- Co to za potwór ? A jaki wielki ! Pokażesz mi go ?

- Mama zabroniła mi rozmawiać z nieznajomym – odpowiedział mu

- Ale ja nie jestem nieznajomym – uśmiechnął się powściągliwie i podał mu rękę – Jestem Maks,

kolega taty z pracy, kazał mi przyjść  , ma dla Ciebie niespodziankę czeka na parkingu. To jak ? Idziesz ze mną ? Muszę ci powiedzieć, że jest naprawdę wspaniała .

Chrisa zaintrygowała wiadomość o prezencie od taty, zastanawiał się czy może iść z mężczyzną, który podobno jest jego kolegą.

- Ale muszę się zapytać mamy, ona bardzo nie lubi jak odchodzę gdzieś bez  pozwolenia.

- Już z nią rozmawiałem – mówi rozdrażniony- Przez telefon pozwoliła ci pójść ze mną do taty – kłamie- To jak idziemy już ? Tata nie będzie w nieskończoność na Ciebie czekał

- To idziemy ! – powiedział podekscytowany i ruszyli w stronę parkingu

W biurze ochrony Francesca po rozmowie i przedstawieniu okoliczności zniknięcia córki, wspólnie z Panem Johnem  postanowili  poszukać Emilly.

- Dobrze już idziemy ją poszukać, nie mogła daleko pójść, zaraz na pewno ją znajdziemy, proszę się uspokoić – powiedział ciepło by ją  trochę uspokoić

Wyszli z pokoju, Francesca zauważa zniknięcie syna, który miał czekać na nią przed biurem.

- Gdzie jest mój syn ? -  zaczęła panikować

- On tutaj z panią był ? – zapytał

- Tak ! Miał zaczekać na mnie, gdzie on jest ? Chris ! Chris, syneczku ! Gdzie ty jesteś, nie chowaj się chodź tutaj – wołała go przerażona

- Może poszedł na to stoisko z zabawkami, przy którym pani wcześniej była ? – Zapytał ze spokojem

- Może tak, chodźmy tam

Udali się w stronę stoiska. Mijali tłumy ludzi, pytali o Emilly i Chrisa przechodniów i sprzedawców jednak bez skutków, nikt ich nie widział. Dotarli na miejsce jednak tam też ich nie było. John zaproponował poszukanie na podziemnym parkingu.

- Możliwe, że tam są, zgubili się a nie wiedząc jak trafić z powrotem  udali się na parking do pani samochodu – stwierdził John

 - Sprawdzmy – oznajmiła przerażona Francesca

Dotarli do podziemnego  parkingu, rozglądając się za dziećmi Francesca zauważa śmiejącego się Johna , stojącego za nią, trzymającego w ręku broń i celującego w jej stronę. Przerażona podnosi ręce do góry.

- Co pan robi ? – zapytała – Jak to ? Dlaczego ? Gdzie moje dzieci ! Oddajcie mi je ! – wpadła w panikę, martwiąc się o życie dzieci

- Haha- roześmiał się – Dowiesz się w swoim czasie Francesco, a teraz do samochodu ! I bez żadnych numerów bo tego pożałujesz, już nigdy nie zobaczysz dzieci ! – zagroził jej,  wymacując bronią

Podszedł do niej, chwycił ją jedną ręką za ramie i zaczął szarpać. Przyłożył jej broń do skroni i kazał  podejść i otworzyć drzwi czarnego jeepa stojącego nieopodal .  Popchnął ją na samochód i powiedział rozbawiony - Zaraz zakleję ci tą pękną buźkę-  tak też zrobił. Wyjął z samochodu taśmę  zakleił jej usta i ręce . Francesca  próbowała się bronić jednak bez rezultatów.  Bezradna wiedziała, że nie ma szans na ucieczkę, więc postanowiła podporządkować się rozkazom  porywacza.....

 

 

                                                                                           Piszę książkę ;] dopiero zaczynam proszę o opinię ;]

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy