Stary Cmentarz

Autor: go24
Mike kończył właśnie trzeci rok studiów. Postanowił uczcić to z kolegami z roku, umówili się wieczorem do baru na oblewanie i imprezę do rana. Wszyscy mieszkali w jednym miasteczku akademickim tyle, że w innych jego częściach. Umówili się więc w centralnym punkcie całego kompleksu, pod głównym gmachem Uniwersytetu. Tego wieczoru na ustaloną godzinę przyszli wszyscy, nawet Paul się nie spóźnił, chociaż robił to nagminnie. Nie miał też czego oblewać, po raz kolejny zostaje na trzecim roku, jednak nigdy nie odmawia imprez. Cała ekipa ruszyła do baru żartując sobie i dając upust energii. Droga do ich ulubionego lokalu prowadziła koło cmentarza. Nikt nigdy nie chodził tam po zmierzchu. Był to stary cmentarz, pełen posągów i figurek, niewiele nagrobków miało mniej niż sto lat. Cały obiekt porastały wiekowe drzewa z konarami rozpostartymi, tworzącymi coś w rodzaju dachu, nad nekropolią. Nikt nie pamiętał kiedy ostatni raz ktoś był pochowany w tym miejscu. Każdego na myśl o wejściu na teren cmentarzyska przechodziły dreszcze, to miejsce było przerażające nawet w dzień. - Podobno tam straszy. – Zagadnął Ralph patrząc w kierunku cmentarza. Ogromna brama, zdobiona krzyżami i scenami z sądu ostatecznego, była szeroko otwarta, sprawiała wrażenie zapraszania przechodniów do siebie. - Tak, żywe trupy łażą i wysysają mózgi, - podsumował Carl – oglądasz za dużo durnych horrorów. To jest miejsce jak każde inne, nie ma tam nic nadzwyczajnego. - Jak jesteś taki twardziel to udowodnij, że się nie boisz i idź tam. – Zachęcał Ralph pełen wiary w swoją teorię o straszeniu. - Nie ma takiej opcji. Nie lubię cmentarzy, nie chodzę na nie nawet w dzień. – Ralph nieudolnie starał się wycofać. - Idź to będę ci usługiwał do końca studiów. – Zaproponował Paul. - Ale twoich, czy jego? – Zaśmiał się Mike. - Dobre. Za dużo wymagasz, ja mogę nigdy nie skończyć uniwerku, a jako służba ani myśli mi się pracować. – Roześmiał się Paul. - Dobra inaczej. Pójdę tam, ale musicie mi zapłacić. Każdy po sto dolców. – Zaproponował Mike. - Mike to trochę za dużo za jedno wejście. Dam stówkę jak spędzisz tam noc. Wszyscy dadzą, a Paul będzie twoim sługą do końca swoich studiów, albo dopóki nie umrze, co pewnie prędzej nastąpi,- Zaproponował Ralph, nie wierzył, że ktoś jest w stanie spędzić tam noc – ale jak się zdecydujesz i nie dasz rady to ty dajesz nam po stówie. - I będziesz mi służył do końca moich studiów. – Dorzucił z uśmiechem Ralph. - Dobra, szykujcie trzy stówki. A ty sługo posprzątaj mi pokój zanim wrócę. – Mike z uśmiechem oddalił się od grupki przyjaciół. Nie był osobą strachliwą, chociaż na myśl o tym cmentarzu przechodziły go ciarki po plecach. Pocieszał się, że to tylko jedna noc, a trzy stówki starczą mu na dwa tygodnie nad oceanem. To dopiero perspektywa na wakacje. Chłopak stanął przed bramą i spojrzał na sceny sądu ostatecznego. W centralnym punkcie całej wizji znajdował się Archanioł Michał, rozdarty na pół przez otwarte wrota wejściowe do nekropolii, trzymający w rękach wagę i dzielący ludzi na dobrych, kierowanych do nieba i złych, strącanych do piekła. Nad Archaniołem unosiły się anioły z trąbami. Górę całej wizji zajmowało niebo, był tam Jezus, Maryja i apostołowie. Prawa strona bramy ukazywała wniebowstąpienie, dusze osądzone i skierowane do nieba, prowadzone przez Świętego Piotra do bram niebieskich. Lewa strona zaś była wizją strącenia do piekła. Ukazywała ognie i ludzi w nie strącanych przez smukłe postacie diabłów. Cała brama otoczona była ramą z krzyży. Widok ten zasiał w Miku niepewność, czy dobrze robi decydując się na ten zakład. Po dokładnym obejrzeniu arcydzieła chłopak obrócił się jeszcze w stronę kolegów, mając nadzieję, że już ich nie ma. Niestety byli tam gdzie ich zostawił i gestami zachęcali go do wejścia. Nie było dla niego już odwrotu. Jeżeli nie wejdzie to do końca studiów będą się z niego wyśmiewać, że jest tchórzem. Z drugiej strony, jeżeli sp

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy