Twinning Część 2

Autor: Kleve

 

TWINNING

Część 2

 

         Tylko on i Bóg zdawali sobie sprawę, jak w tej chwili pękała mu głowa. Wczoraj znowu za dużo wypił, ale miał ku temu specjalną okazję. Może nareszcie zejdzie się ze swoją żoną. Po tych wszystkich latach znowu pojawiła się nadzieja. I pewnie cieszyłby się z tego powodu, gdyby mógł tylko jakoś zastopować kaca. Mężczyzna leżał teraz we własnym łóżku. Obudziły go promienie słońca wpadające przez odsłonięte okno. Zalewały one całą sypialnię, a jego samego raziły w oczy.
         — Hestia! Zasłoń kotary! — rozkazał zakrywając głowę poduszką.

         — Odmawiam. Jest już dwunasta rano. Najwyższa pora wstawać, nie uważasz? — odpowiedział kobiecy głos wydobywający się z głośników wbudowanych w całym domu.

         — Jesteś tylko systemem komputerowym. To mój apartament! Rób, co mówię!

         — Jestem Sztuczną Inteligencją zaprogramowaną do opieki nad tym miejscem. Poza tym nie należy ono do ciebie tylko do Wydziału.

         Głupia SI! Nie może robić, co chce nawet we własnym mieszkaniu! Co za paranoja! Mając dalej przymknięte powieki zwrócił się do Hestii:

         — Mam nienormowany czas pracy. A teraz zasłoń kotary! Obudzisz Iwonę!

         — Iwonę? Czy masz na myśli swoją byłą żonę?

         — Tak.

         — Jesteśmy tutaj sami. Tylko ty i twoja opiekunka ogniska domowego.

         — Co takiego?! — wykrzyknął, zrywając się. Miejsce, gdzie wczoraj leżała jego była żona było teraz puste. — Cholera!

         — Obudziłeś się Piotrze. To dobrze.

         — Moja żabcia…

         — Twoja eks… żabcia wyszła z samego rana.

         — Czemu? — zapytał zdruzgotany, próbując rozjaśnić myśli i przypomnieć sobie wczorajszy wieczór.

         — Spójrz na podłogę, a zrozumiesz.

         Wyjrzał za kraniec łóżka. Na podłodze leżały trzy butelki po czerwonym winie i trzy po Martini, jeśli dobrze kojarzył.

         — Sam to wszystko wypiłem?

         — Dziwię się, że twój kac sam ci tego nie podpowiedział. Część wypiła Iwona, ale ona wiedziała, kiedy przestać. W przeciwieństwie do ciebie oczywiście.

         — Niech to! — krzyknął Piotr i rzucił się z powrotem na pościel. — Czemu jej nie powstrzymałaś?

         Z głośnika Hestia odezwała się, udając zdziwienie:

         — Powstrzymać ją? To raczej ciebie należało powstrzymać!

         — To, czemu mnie nie powstrzymałaś?!

         — Zrobiłabym to, ale kilkanaście godzin temu kazałeś mi przejść w stan czuwania. Nie chciałeś żebym widziała to i owo.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy