Zawodniczka fair play

Autor: ania1595

                Wtorek, rano. Dzień jak co dzień. Wstać, przygotować śniadanie, odprowadzić małą, uczyć się. I tak w kółko, bez chwili odpoczynku. Nastolatce wydaje się, że czasami życie jest bez sensu, nie tylko w tedy, gdy dokuczają jej koleżanki ,ale wtedy, gdy wszystko jest tak samo, dzień po dniu. Czasami naprawdę tylko siatkówka daje poczucie niezmiernej rozkoszy i nadziei na szczęśliwsze chwile.  Dziś pierwsze zajęcia to właśnie siatka, jakie to szczęście na dzień dobry. Ćwiczenia ataku, jej ulubione.  Na końcu treningu stało się coś okropnego, Elwira złamała nogę! Wystawiająca pierwszego składu, przecież Iga, wystawiająca z ławki nie jest zbyt dobra, co teraz? W piątek zawody, nie byle jakie, są bardzo ważne, jedziemy, aż do Gdańska. Trener był w sporej rozterce, ale cóż Iga była jedynym wyjściem, wierzymy w nią.  W szatni, gdy Elwirka pojechała do chirurga dziewczyny zaczęły ubolewać nad nieszczęsnym wydarzeniem.  Non stop powtarzały, że boją się, iż Iga sobie nie poradzi… Wystawiająca ma poważną rolę na boisku, jest potrzebna przy każdej piłce, bez żadnego wyjątku. Mówiły, że Iga dopiero nas dogania i nie jest w stanie zastąpić Elwiry, nie zwracały uwagi na to, że koleżanka z ławki siedzi obok…  Przecież one powinny ją wspierać, a nie pogrążać. Jak ta biedna dziewczyna miała się czuć, co miała myśleć. Nie każdy musi perfekcyjnie grać, liczą się chęci i dobra wola.  Dziewczyny nie pomyślały, że ona mogła to rzucić i wcale nie miałyby rozgrywającej? Ona się stara. Teraz Iga wie jak to ma Olka, ona to przeżywa niemal codziennie i wytrzymuje tą presję. Jak? Ma głęboki dar od Boga, głęboką siłę i wiarę w to, że będzie lepiej. Te dziewczyny są bezlitosne, uważają tylko siebie, niedowartościowane egoistki. Iga nie ma takiej siły jak jej rówieśniczka, wyszła z szatni, poszła na dwór, musiała ochłonąć po całej sytuacji. Nie wytrzymała, zapaliła papierosa, miała rzucić to świństwo, ale jak to zrobić kiedy stres i tak zrobi swoje. Ola wybiegła za koleżanką, wyrwała jej peta z buzi, wyrzuciła na ziemię i zgasiła. Jej koleżanka prawie nie wytrzymała, chciała uderzyć koleżankę, ale zamiast tego przytuliła ją i nic nie mówiła, dziewczyny porozumiały się bez słów. Po chwili ochłonięcia dziewczyny rozmawiały, jedna pocieszała drugą, wspierały się na duchu. Choć Ola i tak wiedziała, że to nie ma dużego sensu, bo Iga nie będzie jutro o tym pamiętała i zapomni o pocieszającej ją koleżance. I tak liczyło się teraz, liczyło się to, że mogą sobie pomóc.  A co do tamtych, które je obrażały, to nawet nie zdawały sobie sprawy z powagi sytuacji, pewnie musiałoby stać się coś strasznego by sobie ją uświadomiły. Cały późniejszy dzień obydwie dziewczyny spędziły razem.

                W środę, tak jak Olka myślała, stało się to co zupełnie  przewidywała, Iga najwidoczniej zapomniała o wszystkim, bo gdy mijała się z Olą na korytarzu ta nawet nie zwróciła na nią najmniejszej uwagi. Według Oli było to trochę chamskie, wczoraj wielkie przyjaciółki a dziś co? A dziś nic. Dziewczyna nie była zdziwiona, bo każdy w szkole dobrze znał Igę, ale przecież Ola nie mogła jej tak wczoraj zostawić, Bóg wie co mogło się stać. Ludzie nie odchodzili od tematu Elwiry, ciągle jej noga była głównym tematem dyskusji i to nie tylko dziewczyny z klasy, szkoły ,ale też nauczyciele. W całym pokoju nauczycielskim głośno było od wszelakich komentarzy. Tak naprawdę to nauczyciele wiedzieli o sprawach Oli, jak koleżanki jej dokuczają, wiedzieli także o jej sytuacji w domu, nie to ,że nie chcieli pomóc, ale nie mogli. Bali się głównie o swoją reputację, bo jeśli powiedzieliby coś złego o Elce i jej grupie to rodzice małych dręczycielek a nawet i same dręczycielki strasznie zszargaliby im opinię. Kto ma pieniądze ten ma władzę. Ale przecież  samo współczucie nic nie zdziała, lecz cóż…  Życie bywa niesprawiedliwe i przekonał się o tym chyba każdy na własnej skórze.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy