Zwyczajnie - miłość (X) Coś

Autor: zielona
acute;r to ja nawet polskiego dobrze nie  znam, nie mówiąc o językach obcych. – mówił nieco bełkotliwie, ale siląc się na angielski. – Skąd pan jest?
- Z Bułgarii.
- Z Bułgarii? Piękny kraj. Byliśmy tam dwa razy na wakacjach. Morze, góry, pięknie. Z jakich okolic pan pochodzi?
- Z Kyrdżali – odpowiedział przyglądając się teściowi nieco zaspanym wzrokiem, a Stanisław już układał usta do następnego pytania, gdy Magda wchodząc pomiędzy mężczyzn przerwała im.
- Tato pan chciał skorzystać tylko z łazienki. Ja panu pokażę gdzie jest łazienka. Może pan skorzystać i już jechać. Tak? – zapaliła światło w poszukiwanym pomieszczeniu wskazując je gestem, gdy ojciec ją skarcił.
- A co ty taka nieuprzejma jesteś dla gościa? Co on pomyśli o Polakach? Z resztą. Jak ty jesteś ubrana? – wskazał ją i spojrzeli na nią jednocześnie wszyscy. Faktycznie miała na sobie tylko zielone majtki i podkoszulek. – Nałożyłabyś coś na siebie przy gościu. Nie masz już lepszej piżamy?
- Mam. Zaraz nałożę.
- To idź już. A pan to ma jakieś lokum na noc tutaj w Polsce? – zwrócił się znów do Dawida.
- Jeszcze nie bardzo, ale zaraz coś znajdę.
- Teraz po nocy pan będzie szukał? Michałku, że też panu nie zaproponowałeś gościny. Co z ciebie za kolega?. Żona zaraz przygotuje panu miejsce do spania i po nocy nie będzie pan się błąkał. Rano pan poszuka, jak sobie pogadamy. Nie codziennie ma się gości z Bułgarii.
Tym mniej więcej sposobem Dawid został zatrzymany w mieszkaniu Magdy i wcale za bardzo się nie wykręcał. Skorzystał z łazienki do której go wyprawiono, poszedł do pokoju Michała, który mu tymczasowo wskazano jako poczekalnię, zanim gospodyni przygotuje mu miejsce. Usiadł tylko na kanapie, rozejrzał się. Na jednej ścianie – meblościanka zabudowana korkiem, ściany również wyłożone tym tworzywem. Porozwieszane gitary różnego koloru i kształtu, syntezator na biurku, jakieś inne muzyczne gadżety, książki, płyty. Nie miał jednak sił za bardzo analizować przestrzeni. Zasnął.
Tymczasem Michał zawitał w pokoju Magdy, wyraźnie zdenerwowany.
- Powiedz mi w tej chwili kto to jest i skąd ty go wzięłaś.
- To mój mąż. – wyjaśniła szeptem robiąc dość niewyra źną minę– Tak jak powiedział. Kiedy byłam w Stanach pocieszał mnie po tym koncercie. Wypiliśmy za dużo i pobraliśmy się. Teraz przyjechał.
- Wypiliście za dużo i pobraliście się? Oszalałaś? I mówisz o tym tak zwyczajnie, jakby chodziło o zrobienie sobie tatuażu, albo coś w tym rodzaju? A co z Piotrkiem? Pomyślałaś o nim?
- Wtedy nie myślałam. Byłam pijana.
- A teraz myślisz? Jeszcze wczoraj Piotr zamartwiał się, że nic mu nie mówiąc wzięłaś samochód i wyjechałaś. Planował jak ożywić związek. Kombinował jakiś wspólny wyjazd na wakacje. Rozważał gdzie ci się bardziej spodoba. Przecież on jest przekonany, że za niego wyjdziesz. To dziecko… Właśnie. Jest jeszcze dziecko. Czyje ono jest?
- Dawida.
- Dziewczyno! – Michał z oburzenia prawie krzyknął. – I kazałaś wierzyć Piotrkowi, że on jest ojcem? A jakby Dawid tu się nie zjawił to Piotr wychowywałby nie swoje dziecko. Tak? Co z ciebie za człowiek?
- Miałam mu powiedzieć. Zbierałam się, tylko nie było do tej pory dobrej okazji.
- Nie było okazji? Od twojego powrotu ze Stanów minęło dwa miesiące. Spotykaliście się wiele razy. Wiesz co? Ja muszę najpierw ochłonąć i to sobie jakoś poukładać. Mam jeszcze teraz cię kryć przed ojcem. Tak? Wybij to sobie z głowy. Sama nawarzyłaś sobie tego piwa, sama będziesz musiała je wypić. Na mnie nie licz. Nie spodziewałem się tego po tobie. Naprawdę. – Michał wyszedł z pokoju Magdy zdenerwowany. Wszedł do kuchni. Był głodny. Zajrzał do garczków w nadziei, że zostawiono mu obiad, ale tu znalazł pustki. Zaraz za nim weszła pani dom

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy