Po wojnie w zgliszczach były też ludzkie serca. Wywiad z Dominikiem Kozarem
Data: 2025-08-11 14:20:16 | artykuł sponsorowany
– Wojna jako mocno traumatyczne doświadczenie odcisnęła na ludziach, którzy ją przeżyli, olbrzymie piętno. Po jej zakończeniu, każdy z bohaterów mojej powieści próbował na nowo siebie zdefiniować i odnaleźć się w nowej rzeczywistości, co do której nie mógł mieć pewności, że utrzyma się ona na dłużej. Wówczas wszyscy żyli w strachu i z lękiem czekali na to, co przyniesie im przyszłość. Po wojnie w zgliszczach leżały nie tylko wsie i miasta, w zgliszczach były też ludzkie serca, sumienia, uczucia – i je też trzeba było odbudować, żeby móc na nowo zaufać drugiemu człowiekowi – mówi Dominik Kozar, autor książki Waldenburg.
W Waldenburgu poznajemy Trudi, kobietę silną, ale głęboko zranioną przez przeszłość. Kim właściwie jest Trudi i jaką rolę odgrywa w tej powojennej rzeczywistości?
Trudi to dziewczyna, która wiele w swoim życiu doświadczyła – i nie chodzi tu tylko o czas wojny. Gertruda Stchetzky pochodziła z wielodzietnej rodziny, w której dominowali jej starsi bracia. Miało to duży wpływ na ukształtowanie jej charakteru. Nauczyła się, że życie nie jest łatwe i trzeba walczyć o swoje. Stała się twardą kobietą, potrafiącą zadbać o siebie. Nie była jednak obojętna na krzywdę innych. Dlatego postanowiła pomagać osobom nie zawsze radzącym sobie w trudnej, powojennej rzeczywistości Ziem Odzyskanych. Myślę, że pod tą twardą, na pozór niemożliwą do przebicia skorupą, jaką Trudi zbudowała, kryje się jednak wrażliwa istota, czekająca na to, że znajdzie się w końcu ktoś, kto udowodni jej, że ten świat nie jest do końca taki zły i brutalny. Często sami budujemy bariery wokół siebie, udajemy kogoś innego, pozujemy na twardzieli, ale głęboko w środku wciąż jesteśmy małymi, wrażliwymi dziećmi, które pragną być kochane i potrzebne.
Śledztwo prowadzi pułkownik przysłany z Lublina, którego tożsamość owiana jest tajemnicą. Czy możesz zdradzić, co czyni go tak nietypowym śledczym? Można odnieść wrażenie, że ma własne motywacje, które wykraczają poza rozkaz Ministerstwa.
Pułkownik Jan Wolak jest wybitnym śledczym, o którym przed wojną mówiła cała Polska. O jego śledztwach można było usłyszeć w radiu oraz przeczytać w gazetach. Można by rzec, że był to ówczesny policyjny „celebryta". Sam jednak o tę sławę i rozgłos nie zabiegał, po prostu bardzo dobrze wykonywał swoją robotę, czyli tropił największych przedwojennych przestępców. To właśnie Jan Wolak był pierwszym komisarzem śledczym, potrafiącym wczuć się w umysł i sposób działania seryjnych morderców. Wówczas jeszcze nie istniało takie pojęcie, jak profiler śledczy, ale myślę że idealnie pasowałoby ono do Wolaka. W powieści Waldenburg spotykamy go w zupełnie innym punkcie jego życia. Nie jest już znanym, dobrze ubranym i zadbanym oficerem śledczym. Przeciwnie, Jan Wolak jest ofiarą dwóch totalitarnych systemów władzy – nazistowskiego i komunistycznego. Kiedy czytelnik po raz pierwszy spotyka go w powieści Waldenburg, Jan Wolak czeka w więziennej celi na wykonanie wyroku śmierci.
W książce pojawia się zaszyfrowana wiadomość zostawiona przy ciele zamordowanego radzieckiego sierżanta. Czy ta zagadka ma wyłącznie kryminalny wymiar, czy może symbolizuje coś więcej?
Nie chcę zagłębiać się w szczegóły mojej książki, żeby nie zdradzać fabuły, powiem więc tylko tyle, że wszystkie zaszyfrowane wiadomości znalezione przy zamordowanych mają swój drugi, uniwersalny sens i przekaz dotyczący wielu ludzi.
Z każdą stroną wychodzi na jaw, że morderstw jest więcej, a tropy zaczynają się plątać. Czy kiedy budowałeś intrygę, zależało Ci bardziej na napięciu w stylu klasycznego kryminału, czy na pokazaniu, jak historia gubi prostą logikę dobra i zła?
Sama intryga kryminalna jest pretekstem do ukazania różnych ludzkich zachowań w ekstremalnych sytuacjach. Ma skłonić czytelnika do refleksji i zastanowienia się nad definicją dobra i zła. Wisława Szymborska powiedziała kiedyś, że tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono. Dlatego myślę, że trudno jednoznacznie ocenić postępowanie ludzi żyjących w tamtych naprawdę trudnych czasach.

Duże wrażenie robi atmosfera powieści. Powojenna Polska, Dolny Śląsk, Ziemie Odzyskane. Co według Ciebie definiowało ten moment w historii: chaos, strach, czy coś jeszcze?
Na pewno chaos, strach i wielka niepewność tego, co będzie dalej. Ludzie nie wiedzieli, czy lada chwila nie wybuchnie kolejna wojna. Byli zmęczeni, chcieli zacząć odbudowywać swoje życie. Przyjechali na tzw. Ziemie Odzyskane, ale nie mieli pewności, czy za jakiś czas nie zostaną z nich wygnani. To, że na konferencji w Poczdamie w 1945 roku alianci zdecydowali o przesunięciu polsko-niemieckiej granicy, nie dawało jeszcze pewności, że taki stan rzeczy utrzyma się na dłużej. Niemcy przez kolejne dziesięciolecia nie pogodzili się z tym faktem. Granica polsko-niemiecka została oficjalnie zatwierdzona dopiero w 1990 roku, a więc bez mała pół wieku po zakończeniu wojny.
Postaci w Waldenburgu są złożone, często moralnie niejednoznaczne. Czy można powiedzieć, że to książka o tym, co wojna zrobiła z ludzkimi sumieniami? A może raczej o tym, co z nich zostało po wojnie?
Wojna jako mocno traumatyczne doświadczenie dla tamtego pokolenia ludzi odcisnęła na nich olbrzymie piętno. Po jej zakończeniu, każdy z bohaterów próbował na nowo siebie zdefiniować i odnaleźć się w nowej rzeczywistości, co do której nie mógł mieć pewności, że utrzyma się ona na dłużej. Wszyscy żyli w strachu i z lękiem czekali na to, co przyniesie im przyszłość. Po wojnie w zgliszczach leżały nie tylko wsie i miasta, w zgliszczach były też ludzkie serca, sumienia, uczucia – i je też trzeba było odbudować, żeby móc na nowo zaufać drugiemu człowiekowi.
Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego i jego funkcjonariusze pojawiają się w Twojej powieści jako bezwzględni gracze. To część systemu, czy ludzie działający z przekonania, z wyrachowania?
To przede wszystkim część systemu. Należy jednak pamiętać o tym, że w każdym z nas tkwi pierwiastek dobra oraz zła i często od czasów, w jakich żyjemy, zależy to, który pierwiastek bardziej się w nas uaktywni. W takich sytuacjach zawsze przypomina mi się postać niemieckiego zbrodniarza Jurgena Stroppa. Kto wie, kim stałby się ten dobrze wykształcony i wrażliwy na sztukę człowiek, gdyby nie wybuchła wojna?
Waldenburg to również portret kobiet, które próbują przetrwać w nowej, brutalnej rzeczywistości. Czym była dla nich wojna i powojenna normalność?
Dla kobiet czas powojenny był okresem walki o przetrwanie. Zwłaszcza na Ziemiach Odzyskanych, często nazywanych Dzikim Zachodem, gdzie gwałty, grabieże i morderstwa zdarzały się niemal codziennie. Dla nich koszmar wcale się nie skończył, a jedynie zaczął się jego kolejny rozdział.
Zamek Lubelski pojawia się jako jedno z miejsc akcji. W przeszłości miejsce kaźni, a dziś symbol. Dlaczego akurat ten zamek?
W czasie II wojny światowej na Zamku w Lublinie funkcjonowało więzienie gestapo, więziono tam ponad 40 tysięcy osób. Pod koniec lipca 1944 roku Zamek w Lublinie na więzienie zaadaptowali komuniści. Warunki, jakie tam panowały, były bardzo złe. Zamek stał się dla wielu Polaków synonimem strachu przed komunistycznymi represjami.
Historia, którą opowiadasz, pokazuje, że nawet po wojnie ludzie muszą podejmować dramatyczne wybory. Powinniśmy jednoznacznie oceniać bohaterów?
Ponownie odwołam się do słów naszej noblistki: tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono. Łatwo jest oceniać kogoś, gdy nie doświadczyło się koszmaru wojny i tego wszystkiego, co działo się po jej zakończeniu. Zdecydowanie powinniśmy się wstrzymać od wydawania osądów.
W książce często powraca pytanie: kto jest kim w tej powojennej układance? Wróg, ofiara, donosiciel, żołnierz? Czy to właśnie ta niejednoznaczność czyni tamtą rzeczywistość tak przerażająco aktualną?
Powojenna rzeczywistość bez wątpienia była bardzo złożona i niejednoznaczna. Niejednokrotnie trudno było rozpoznać intencje drugiego człowieka. Nie wiadomo było, kto jest kim i jakie ma zamiary. Ale czy dzisiaj jest inaczej? Na swojej drodze spotykamy różnych ludzi i nie zawsze ci, którzy się do nas uśmiechają, prawią komplementy, zasługują na miano naszych przyjaciół. Jednak w powojennej rzeczywistości Ziem Odzyskanych zdecydowanie trudniej było rozeznać się, kto jest kim i jakie ma wobec nas intencje. Dobro i zło, prawda i kłamstwo ścierały się ze sobą nieustanie.
Książkę Waldenburg kupicie w popularnych księgarniach internetowych: