– Chciałem, aby ta opowieść była pomnikiem minionych czasów. Wywiad z Januszem Wacławiakiem
Data: 2026-02-24 11:19:52
– Świat tamtej wsi, wsi mojego dzieciństwa, jest mi szczególnie bliski – mówi Janusz Wacławiak, autor powieści Dawno temu na Ziemi Dobrzyńskiej. Ta książka miała stać się pomnikiem dla tych czasów, przyjaciół, rodziny, a szczególnie rodziców i próbą zachowania pamięci o minionych czasach, ludziach i miejscach.
Ta powieść to fikcja, ale też jednak powrót do własnego dzieciństwa. Co Pan czuł podczas pracy nad książką?
Przystępując do pracy nad książką, chciałem możliwie wiernie oddać rzeczywistość i klimat wsi sprzed półwiecza. Służy temu warstwa ilustrująca przebieg prac polowych, obyczaje, relacje koleżeńskie, zabawy dzieci, sytuacje szkolne oraz atmosferę rodzinną. Warstwa sensacyjna, która jest fikcyjna, ale też inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, jest wyraźnie oddzielona. Świat tamtej wsi, wsi mojego dzieciństwa, jest mi szczególnie bliski z uwagi na wspomnienia i obecność najbliższych. Chciałem, aby ta opowieść była pomnikiem dla tych czasów, przyjaciół, rodziny, a szczególnie rodziców. Stąd przy pisaniu najczęściej czułem wzruszenie, które mi towarzyszyło od pierwszej do ostatniej strony. Oczami wyobraźni widziałem bliskie mi osoby, wspominałem przyjaciół z dzieciństwa. Mam nadzieję, że te emocje zdołałem przekazać czytelnikom.

Polska wieś, ta dawna, polska wieś, wzbudza wiele emocji poprzez wspomnienia? Czy bardziej przez to, że teraz wiele się zmieniło?
Oba te aspekty są równie istotne i wpływają na postrzeganie dawnej polskiej wsi. Rzeczywiście, zmiany są kolosalne, prace polowe wyglądają dziś zupełnie inaczej, ciężka praca fizyczna rolników i ich rodzin została zastąpiona przez nowoczesne maszyny, mieszkańcy wsi nie są napiętnowani z powodu ubóstwa i zacofania, dzieci w niczym nie różnią się od swoich rówieśników z miasta, a zagrody wiejskie upodobniły się do posiadłości farmerów zagranicznych oraz podmiejskich daczy. Postawiłbym nawet tezę, że postęp, jaki nastąpił przez ostatnie lata, przewyższa zmiany, na jakie wcześniej czekano sto lat.
Chcę zwrócić uwagę na konflikt na linii miasto – wieś, jaki również rysowałem w powieści. W tamtych czasach był on jednym z elementów rzeczywistości, dotyczył dzieci, ale również dorosłych. Pamiętam sytuacje, że w sklepach i urzędach w mieście niechętnie obsługiwano mieszkańców wsi, byli oni traktowani jak druga kategoria ludzi. To się przekładało na relacje między dziećmi. Trudno mi odnaleźć w pamięci dobre, przyjacielskie stosunki z mieszkańcami miasta, nawet kuzyni traktowali rodzinę ze wsi z wyższością i jedynie jako źródło zaopatrzenia w produkty żywnościowe.
Podzielił Pan swoją opowieść na cztery pory roku. Czy ten rytm natury miał uporządkować dziecięce doświadczenie świata, czy raczej pokazać, że dojrzewanie jest procesem równie nieuchronnym jak zmiana czasu? A może jeszcze coś innego?
Podział na cztery pory roku nie jest przypadkowy, miał podkreślić obraz życia ściśle związanego z przyrodą, z wegetacją roślin i ze zmiennością prac w gospodarstwie. Zdaję sobie sprawę z tego, że ten obraz jest subiektywny, że przedstawia świat, jakim go zapamiętałem i nie roszczę sobie prawa do uogólnień. Również miejsce akcji jest dokładnie określone, a to sprawia że mieszkańcy innych regionów mogą postrzegać ten świat nieco inaczej. Celowo używałem regionalnych nazw stosowanych w rolnictwie, żeby przybliżyć innym zwyczaje Ziemi Dobrzyńskiej.
Jednocześnie rok ukazany w powieści niesie pewną ewolucję: zmieniają się zabawy dzieci, które rosną i dojrzewają. Z czasem zabawy chłopców zajmują coraz mniej miejsca i ustępują relacjom z dziewczętami. Jest to zmiana symboliczna, miała odwzorować proces dojrzewania z upływem czasu.
Pory roku miały więc porządkować świat życia na wsi, ale też symbolizować procesy zmian i tym samym dojrzewania. Pewną inspiracją była tutaj struktura powieści Reymonta Chłopi, która również rozpoczyna się jesienią, a kończy latem. Jednak czynnikiem decydującym o rozpoczęciu akcji powieści we wrześniu jest natura roku szkolnego, o początku w tym właśnie miesiącu i końcu latem. A to właśnie szkoła jest dla dzieci i młodzieży centrum życia.
Narratorem tej opowieści jest chłopiec, który obserwuje wieś z uważnością i wrażliwością. Co może on powiedzieć o dorosłych?
Dorośli są ważni dla mojego bohatera – szczególnie rodzice i najbliższa rodzina, może liczyć na ich wsparcie i pomoc. Są dla niego inspiracją i chętnie bierze przykład z ich postawy. Przykładem jest zamiłowanie do książek i czytania – przykład ojca, czy afirmacja życia – przykład matki. Obserwuje pracowitość i upór mieszkańców wsi oraz poczucie wspólnoty. Akceptuje różne postawy życiowe, co kształtuje jego tolerancję.
Jednocześnie chciałbym zwrócić uwagę na to, że mój bohater nie przyjmuje bezkrytycznie wszystkich zachowań świata dorosłych, szuka rozwiązań najlepszych i sam podejmuje próby ich analizy. Przykładem jest rozbieżność zdań rodziny w kwestii znalezionego skarbu. Adam, nie mogąc znaleźć punktu oparcia, sam próbuje rozwiązać problem. Czy to najlepszy możliwy sposób? Raczej nie, ale to przykład próby podjęcia samodzielnej decyzji, wbrew zdaniu dorosłych.

W książce codzienność wiąże się także z tajemnicą i śmiercią. Czy chciał Pan pokazać, że nawet w małej społeczności nic nie jest jednoznaczne, a zło bywa bliżej, niż chcielibyśmy przyznać?
Niewątpliwie śmierć jest nieodłącznym towarzyszem codzienności. Zawitała również do społeczności Jaworów, małej społeczności, gdzie – wydawałoby się – wszyscy się znają i wszystko o sobie wiedzą. Budzi się więc wśród mieszkańców wsi niepokój i naturalne dążenie do wyjaśnienia tajemnicy śmierci. Wskazania moralne pozwalają na jednoznaczne potępienie zła i szukanie sprawiedliwości, ale czy stanie się jej zadość? To właśnie wzbudza zaniepokojenie i niepewność.
Ważne dla mnie było pokazanie zdecydowanego potępienia dla zachowań niemoralnych, brak akceptacji dla zła, jakie czai się za rogiem. Ten swoisty drogowskaz moralny, jaki kieruje bohaterami powieści, widoczny jest we wszystkich częściach. Dobro ściera się ze złem i zawsze zwycięża, czasami bardzo krętymi drogami.
W relacjach między dziećmi pojawia się pierwsza miłość, zazdrość, potrzeba uznania. Czym właściwie jest dzieciństwo w Pańskiej książce?
Warstwa uczuciowa zajmuje w książce bardzo ważne miejsce. Chciałem, żeby tak jak w życiu, towarzyszyła bohaterom od pierwszej do ostatniej strony. Historia przygód miłosnych Adama nie jest usłana różami, towarzyszą jej zawody i niepowodzenia. Jednocześnie jest to historia z przymrużeniem oka, bez nadmiernej egzaltacji i cierpienia. Młodzieńcze miłości takie właśnie były, gorące jak płomień, który szybko gaśnie.
Po latach z dzieciństwa pamięta się te przyjemne chwile, a wypiera z pamięci mniej ciekawe. Dlatego, choć ciężka praca na roli zajmowała zdecydowaną większość czasu, choć dokuczał nieznośny upał podczas żniw i dokuczliwe zimno jesienią czy wczesną wiosną, pamiętamy miłe zabawy, krótkie chwile zalotnych spojrzeń koleżanek i często pojedyncze słowa uznania oraz sympatii.
Dzieciństwo chciałem ukazać jako czas wielowarstwowy, barwny, któremu towarzyszyła oprócz pracy, nauka, zabawa i – oczywiście – kiełkujące życie uczuciowe.
Ziemia Dobrzyńska jest realna, ale też częściowo wykreowana. Czy fikcja była dla Pana formą ochrony wspomnień, czy bardziej sposobem na wydobycie z nich głębszej prawdy?
Ziemia Dobrzyńska znajduje się w tytule powieści, ale też zajmuje ważne miejsce na jej kartach. Zdecydowałem się osadzić akcję książki w konkretnym, namacalnym i bliskim mi, miejscu. Dzięki temu nabiera ona realnych kształtów, a jednocześnie przybliża mieszkańcom innych regionów ziemię między rzekami Wisłą, Drwęcą a Skrwą.
Jak wspomniałem, warstwa sensacyjna, choć fikcyjna, jest inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Przy okazji tropienia złodziei, mamy napięte relacje na linii miasto – wieś, zimowe śledztwo, ujawniają napięcia między sąsiadami, ale też widzimy bliskie wzajemne stosunki – na wsi wszyscy się znali i wszystko o sobie wiedzieli. Wiosenne i letnie przygody ukazują brak zaufania do organów państwowych – brak ubezpieczenia i nieufność wobec milicji, ale też pomoc sąsiedzką i umiejętność radzenia sobie samemu.
Bardzo często się zdarza, że mieszkańcy odległych regionów kraju utożsamiają Ziemię Dobrzyńską z Kujawami, które znajdują się po drugiej, lewej stronie Wisły. Celowo więc, niejako w kontraście do Ziemi Dobrzyńskiej, akcja powieści przenosi się na drugą stronę Wisły, czyli na Kujawy. Miało to uzmysłowić różnicę między tymi regionami mieszkańcom innych części kraju.
Chciałbym nadmienić, że większość miejsc, toczącej się akcji powieści jest autentyczna: pomnik w Nagórzynku, miejsce biwaków, wodospad Młynarka czy średniowieczne grodzisko.
Praca na roli również jest obecna w tej książce. Co ona kształtuje w człowieku, poza tężyzną fizyczną?
Praca fizyczna na dawnej polskiej wsi była wszechobecna. Również w książce zajmuje ważne miejsce i towarzyszy bohaterom przez wszystkie części – pory roku. Na wsi, oprócz dorosłych, dotyczyła również dzieci. Uczyła szacunku do pracy i ludzi, kształtowała poczucie odpowiedzialności – zwierząt nie można było zostawić bez opieki, a także odporność psychiczną – bohaterowie akceptują trudy pracy, mimo że woleliby zajęcia przyjemniejsze.
Mieszkańcy wsi w pracy widzą źródło dobrobytu, ale też sposób na życie. Nikt nie deprecjonuje pracy fizycznej, za to osoby jej nie szanujące są napiętnowane (Niezgoda). Te wartości przenoszą się na dzieci, które w podobny sposób traktują pracę i obowiązki.
Wątek prac polowych lub gospodarczych przewija się przez wszystkie części książki. Chciałem w ten sposób zaznaczyć rolę pracy w życiu ówczesnej wsi, ale też przybliżyć młodszemu pokoleniu jej złożoność i wszechobecność. Prace polowe i gospodarcze można porównać do dzisiejszych telefonów komórkowych i Internetu, które towarzyszą nam na każdym kroku.
Wątek listów i skrzynki Phillippa Steinera otwiera temat pamięci i rzeczy, które przetrwały w popiołach. A jak Pan odbiera ten wątek?
Wątek listów i skrzynki Phillippa Steinera początkowo miał być bardziej rozbudowany i zawierać odkrycie mrocznej tajemnicy z czasów II wojny światowej. Ostatecznie zrezygnowałem z tego pomysłu, gdyż obawiałem się że opowieść utraci lekkość i radosny klimat. Temat pamięci jest tylko zasygnalizowany ale ważny dla mnie, gdyż pamięć i historia są tematem moich szczególnych zainteresowań. Przy tej okazji pojawia się wątek starych monet, które symbolizują przeszłość. Podobnym symbolem są popioły, które przechowują pamięć.
Temat pamięci i wspomnień pojawia się często w rozmowach, ale też wśród zadań harcerskich. Motyw budowy pomnika jest autentyczny – do dzisiaj w Nagórzynku upamiętnia on zamordowanych mieszkańców Lipna i okolic. Podobną rolę pełni tablica upamiętniająca zamordowanych nauczycieli na budynku Szkoły Podstawowej Nr 2 w Lipnie.
W książce ważną rolę odgrywa milicja i lokalne autorytety. Czy zależało Panu na pokazaniu, jak działa instytucjonalna sprawiedliwość w kontraście do intuicji i moralnego kompasu dzieci?
Świat dzieci i świat dorosłych nieustannie się w książce przenikają. Niewątpliwie najwyższym autorytetem dla dzieci są ich rodzice, pojawiają się również inni dorośli, lokalne autorytety. Zaufanie do instytucji, w tym do milicji, jest ograniczone – tak było u dorosłych, co przenosiło się również na dzieci. Mimo że społeczność jest mała, że prawie wszyscy się znają, trudno znaleźć przyjaciół wśród urzędników czy funkcjonariuszy, którzy sprawiają wrażenie obcości i urzędniczego chłodu. Istnieje wprawdzie przekonanie, że można szukać pomocy u milicji, ale pewności tutaj brakuje i najpewniejsze są własne sposoby szukania sprawiedliwości.
Gdyby miał Pan wskazać jedno zdanie, które oddaje sens tej opowieści, czy byłoby to zdanie o pamięci, o dojrzewaniu, czy o odpowiedzialności za drugiego człowieka?
Najważniejszą inspiracją towarzyszącą powstaniu opowieści było zachowanie pamięci o minionych czasach, ludziach i miejscach, dlatego zdanie o pamięci wydaje się oddawać najtrafniej jej sens. Temat pamięci i upływu czasu jest obecny w opowiadaniach taty, wspomnieniach i listach bohaterów.
Ważne miejsce zajmują w powieści książki i literatura. Mamy tu odwiedziny w bibliotece, rozmowy o książkach, czytanie poezji czy w końcu szkolny teatrzyk z inscenizacją Zemsty Aleksandra Fredry czy Powrotu Posła Juliana Ursyna Niemcewicza. Bohaterowie naśladują postaci literackie podczas zabaw, ale też są one wzorem do postępowania.
Niewiele w naszej literaturze mamy propozycji, dotyczących lat siedemdziesiątych XX wieku, poświęconym młodym ludziom i do tego mieszkańcom wsi. Myślę że moja książka może w pewnym stopniu tę lukę wypełnić i ukazać młodszym pokoleniom ten świat, a starszym go przypomnieć.
Książkę Dawno temu na Ziemi Dobrzyńskiej kupicie w popularnych księgarniach internetowych: